Index ¦ Archives ¦ Atom

Zły robot!

Parę minut po trzeciej, z całkowitej ciszy, coś zaczęło skubać w rogu pokoju. Po chwili rozświetliły się wszystkie diodki, i robot ożył.

Przez chwile rozglądał się gwałtownie, jakby czegoś szukając. Jakby nie wiedział co ma zrobić. Przysłuchiwał się śpiącym ludziom, oddychającym cichutko.

Gwałtownie, poruszył się, wyjechał na swoich gumowanych gąsienicach z pokoju do kuchni. Stamtąd po chwili zaczęły dobiegać przeraźliwe dzwięki. Tak jakby robot ostrzył kilka noży jednocześnie. Tak samo gwałtownie jak się rozpoczął, tak rumor znikł. Śpiących to jednak nie obudziło, lecz widać że nie pozostało im to we śnie obojętne.

Z kuchni, robot wracał wolniej, przystając, jakby tym razem się skradał. Zza framugi wyłonił się nie robot, a niski taboret. Za taboretem sunął trzymający go robot. Uważał aby w nic nie uderzyć, więc jego ruchy były zwolnione.

Tym sposobem zbliżał się do łóżka. Do niczego nie obawiających się ludzi. Jednak, w ostatniej chwili zmienił trajektoria, i postawił prawie przy ścianie taboret. Ruchy robota zamarły. Słychać było jednak jak "myśli" bo wnętrzności aż zapiszczały. Kota, śpiącego w nogach łóżka, to obudziło. Kot niemalże podskoczył, a po chwili uciekł szybko z pokoju, wiedząc co się świeci.

Robot, zacichł. Wziął taboret w chwytaki, i balansując swoim ciężarem, próbował nieskutecznie wdrapać się gąsienicami na taboret. Oczywiście, spowodował tym niemiłosierny rumor.

Tego już było za wiele, naruszone granice snu, zostały przerwane, śpiący się obudził.

Co się dzie...?! - zapytał głosem stanowczo zbyt zaspanym, aby można to było uznać za pełne zdanie. Jednak to spowodowało że robot zaprzestał wdrapywać się na taboret, odwrócił głowe, i piskliwym, cichym głosem, zaczął szybko mówić:

Bo właśnie czas przeskoczył w tył! A ja przecież zegarki muszę przestawić, bo źle chodzą! Ja chciałem wejść przestawić, ten wysoko zegarek, bo u niego nie przeskoczył!!!

  • Ludzie, robocie! Przegrzało cię??? Przecież jest noc!

Tak, jest godzina 2:07, już drugi raz dzisiaj. Ale ten zegarek tego nie uwzględnia, bo jest w innym czasie, może przyh tej ścianie inaczej czas tyka...

Cicho! - przerwał mu człowiek - przeklęta zmiana czasu - mruknął pod nosem - co roku to samo. Masz sie nie ruszać do rana i nic nie robić.

Ale ten zegarek nie uwzględ.... - próbował powiedzieć robot, wskazując w górę chwytakiem, lecz człowiek mu przerwał:

I NIC NIE MÓWIĆ! Dla mnie nie ma znaczenia która godzina, i czy przy ścianie coś inaczej tyka.

Robot zastygł w ciszy z uniesionym chwytakiem, niczym w niemym proteście.

Przeklęta robotyzacja - mruknął człowiek kładąc się do łóżka - Miało to upraszczać życie... Ehh. AA i opuść ten chwytak...

Robot wykonał polecenie i zawisł bezwładnie. Cisza i spokój wróciły do pokoju, po chwili znowu było słychać że ludzie i roboty śpią.

Parę minut po trzeciej, z całkowitej ciszy, coś zaczęło skubać w rogu pokoju. Po chwili rozświetliły się wszystkie diodki, i robot ożył.

Przez chwile rozglądał się gwałtownie, jakby czegoś szukając. Jakby nie wiedział co ma zrobić. Przysłuchiwał się śpiącym ludziom, oddychającym cichutko.

Gwałtownie, poruszył się, wyjechał na swoich gumowanych gąsienicach z pokoju do kuchni. Stamtąd po chwili zaczęły dobiegać przeraźliwe dźwięki. Tak jakby robot ostrzył kilka noży jednocześnie. Tak samo gwałtownie jak się rozpoczął, tak rumor znikł. Śpiących to jednak nie obudziło, lecz widać że nie pozostało im to we śnie obojętne.

Z kuchni, robot wracał wolniej, przystając, jakby tym razem się skradał. Zza framugi wyłonił się nie robot, a niski taboret. Za taboretem sunął trzymający go robot. Uważał aby w nic nie uderzyć, więc jego ruchy były zwolnione.

Tym sposobem zbliżał się do łóżka. Do niczego nie obawiających się ludzi. Jednak, w ostatniej chwili zmienił trajektoria, i postawił prawie przy ścianie taboret. Ruchy robota zamarły. Słychać było jednak jak "myśli" bo wnętrzności aż zapiszczały. Kota, śpiącego w nogach łóżka, to obudziło. Kot niemalże podskoczył, a po chwili uciekł szybko z pokoju, wiedząc co się świeci.

Robot, zacichł. Wziął taboret w chwytaki, i balansując swoim ciężarem, próbował nieskutecznie wdrapać się gąsienicami na taboret. Oczywiście, spowodował tym niemiłosierny rumor.

Tego już było za wiele, naruszone granice snu, zostały przerwane, śpiący się obudził.

Co się dzie...?! - zapytał głosem stanowczo zbyt zaspanym, aby można to było uznać za pełne zdanie. Jednak to spowodowało że robot zaprzestał wdrapywać się na taboret, odwrócił głowe, i piskliwym, cichym głosem, zaczął szybko mówić:

Bo właśnie czas przeskoczył w tył! A ja przecież zegarki muszę przestawić, bo źle chodzą! Ja chciałem wejść przestawić, ten wysoko zegarek, bo u niego nie przeskoczył!!!

Ludzie, robocie! Przegrzało cię??? Przecież jest noc!

Tak, jest godzina 2:07, już drugi raz dzisiaj. Ale ten zegarek tego nie uwzględnia, bo jest w innym czasie, może przyh tej ścianie inaczej czas tyka...

Cicho! - przerwał mu człowiek - przeklęta zmiana czasu - mruknął pod nosem - co roku to samo. Masz sie nie ruszać do rana i nic nie robić.

Ale ten zegarek nie uwzględ.... - próbował powiedzieć robot, wskazując w górę chwytakiem, lecz człowiek mu przerwał:

I NIC NIE MÓWIĆ! Dla mnie nie ma znaczenia która godzina, i czy przy ścianie coś inaczej tyka.

Robot zastygł w ciszy z uniesionym chwytakiem, niczym w niemym proteście.

Przeklęta robotyzacja - mruknął człowiek kładąc się do łóżka - Miało to upraszczać życie... Ehh. AA i opuść ten chwytak...

Robot wykonał polecenie i zawisł bezwładnie. Cisza i spokój wróciły do pokoju, po chwili znowu było słychać że ludzie i roboty śpią.

© Piotr Lemiesz.