Index ¦ Archives ¦ Atom

"Zmierzch bożyszcz, czyli jak się filozofuje młotem" Fryderyk Nietzsche #28/2010

image0

Źródło książki

Biblioteka again, półka filozofia.

Powód wyboru akurat tej książki

No jak to czemu? Mistrza trza czytać. Tak naprawdę, nazwisko Nietzche'go przewijało się w wielu miejscach mojego życia, ale nigdy nie miałem okazji wczytać się w jakiś fragment. Przekopując się przez półki w trudnych wyborach odpowiedniej lektury, rzuciło się we mnie to nazwisko, no i niezbyt duża grubość książki, co było zachęcające.

Treść książki w kilku słowach

Łojezu, tego jeszcze nie było, aby streszczać książkę filozofa. Ale książkę generalnie można porównać do wpisów na blogu, czasem bardziej lub mniej powiązanych, poruszających różne tematy. Poczynając od narzekania na ducha niemieckiego narodu, a kończąc na antychrześcijaństwie.

Co Mi dała ta książka?

Książka jest napisana jak dla mnie żargonem. Którego czasem nie rozumiem. Przez chwilę zrozumiałem jak to jest jak informatycy rozmawiają a ktoś z boku nie rozumie... Bo tutaj po prostu czasem pojęcia, odwołania są niezrozumiałe.

Prawdopodobnie, gdybym był bardziej w temacie, więcej bym zrozumiał.

Aczkolwiek wiele myśli było ciekawych, wartych odnotowania sobie gdzieś tam w kącie mózgu, na później do przemyślenia. Choćby myśl o tym że chrześcijaństwo, oderwawszy się od spraw ciała, skupiając się na sprawach ducha, popełnia błąd wpływania częściowego na psychikę ludzką, i wiele wiele innych, z którymi należy się zapoznać.

Generalnie, czytając odniosłem wrażenie, że to strasznie takie było, zgryźliwe i męczące dla autora, co zresztą trafnie podsumował ktoś dopisując ołówkiem po ostatnim zdaniu książki (pisownia orginalna):

"Frydek - pierdolisz zgryźliwie!"

© Piotr Lemiesz.