Index ¦ Archives ¦ Atom

Rzecz o prokrastynacji.

Prokrastynacja nie jest tylko chorobą informatyków. Prokrastynacja jest chorobą całego społeczeństwa.

Jeśli nie wiesz co to prokrastynacja - a na pewno wiesz, zobacz na `WIKIPEDII. <https://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja>`__

Wpis ten jest, reakcją na przeczytanie `tego wpisu, więc zapraszam do zapoznania się z nim. <https://kosciak.blox.pl/2009/11/Prokrastynacja-choroba-zawodowa-informatykow.html>`__

Dawno dawno temu, jako małe dziecko, dostałem komputer. Wspaniałe dzieło abstrakcyjnej produkcji (286, 1MB RAM, 40MB HDD). Można było mnie posadzić przed DOSową grą i zapomnieć. Rodzice jednak zastosowali metodę. Metodę godziny. Przez ten krótki czas 1h mogłem do woli grać, wtedy to maksymalizowałem rzeczy które chciałem zrobić. Ani grama przekładania, ani grama niewykorzystania.

Później, gdy już byłem mądrzejszy nikt mi nie racjonował dostępu do komputera. Jednak, sam komputer to robił, psuł się co chwile (czasy bardzo wczesnych win), albo kazał czekać mieląc swoim dyskiem. Wtedy też nie było czasu, bo ciągle się z niecierpliwością czekało, albo korzystało z tego, z tego na co się czekało.

Dziś? Wszystko jest pod ręką, ile to rzeczy otaczających, chce być dotkniętych, chce być kupione za brak twoich pieniędzy, ile twój edytor tekstu ma pięknych funkcji i jak bardzo chce on ci pomóc z twoim problemem napisania jednego zdania. Ileż to znajomych, ileż otwartych projektów przebija się przez wszystkie możliwe warstwy twojej świadomości, aby przeszkadzać, odwracać uwagę, od tego czym się aktualnie zajmujesz. Czy to nie jest główny problem prokrastynacji?

Czy nie wystarczy odłączyć się od wszystkiego, tak zaplanować swoje działanie, żeby po prostu móc zając się tym jednym? Ja ten tekst piszę w pyroomie. Wiem, że gdybym miał ekran pulpitu, już bym zerkał, która godzina, ile nowych RSS, czy czasem ktoś do mnie nie napisał, albo nie wysłał maila nie cierpiącego zwłoki w odpowiedzi.
Może ten natłok możliwości, technologii, które ogarniają ludzie „technoświeceni” - więc i informatycy, powoduje po prostu zwykłe przeskoki umysłu z jednego stanu do drugiego, niczym elektron pobudzany fotonami.

Może po prostu natura dzisiejszych czasów, brak minimalizmu powoduje, że nie ma w nas żelaznej konsekwencji, niczego nie robimy z tak głęboką 100% pasją, że prokrastynacja ma szansę w nas zaistnieć.

Jest po prostu  "chorobą" całego społeczeństwa, więc i informatyków.

Kim jest informatyk?

Tak właściwie, to absolwent informatyki, bezpośrednio po studiach, kiedy nie ma jeszcze pracy. Także mało jest takich osób. Każda praca wypacza znaczenie informatyka, i stajemy się kimś innym. Administratorem, sprzętowcem, programistom. Jednak przez chwile jest się informatykiem.

Także, samo tytułowe stwierdzenie że tylko informatycy na to chorują, jest może i prawdziwe, lecz mocno kontrowersyjne.

Naturą ludzką jest być właśnie osobą odkładająca trudne zadania. Przecież łatwiej jest zrobić rzeczy proste, nie wymagające dużo atencji. Później jednak gdzieś się to nawarstwia i nas denerwuje.

Nie dobrze jest też jednoznacznie określać czy prokrastynacja jest zjawiskiem złym. Bo też mocno zależy od sytuacji. Czemu każdy ma być zorganizowany i porządny, ma się zmuszać do czegoś czego nie lubi? Przecież zrobi to źle, byle by zrobić. Jeśli jednak odkłada, to nie ma znaczenia czy dlatego że nie lubi, albo dlatego że mu się zwyczajnie nie chce, a po prostu to jest jego wybór. Takie kryterium należy brać pod uwagę.

Jeśli samemu nie chce się tak robić, to jest wiele sposobów. Od choćby zwyczajnego, najprostszego sposobu: po prostu to zrobić, aż po wymyślne metody wspomagania robienia czegokolwiek, jak wspominane GTD, ZTD, pewnie też są super ajpody które potrafią w najmniej odpowiednim momencie odpoczynku przerwać go odpowiednio...

Informatycy też może znając trochę rynku na którym się znajdują wiedzą, że czasem są niedopłacani. Albo też ich czynności mogą być automatyzowalne, albo są rutynowe. To rodzi samo z siebie pewnego rodzaju odwlekanie, olewczość, bo i po co się męczyć, jeśli zarabiam za mało. Zbyt wielu ludzi też pracuje nie w tej dziedzinie która, jest ich powołaniem, i przez to podchodzą do rzeczy bez serca, bo gdy zapalonemu wędkarzowi włoży się wędkę do ręki, to bez wahania ruszy na łowy, tak samo każdy odnajdując swoje powołanie, będzie robił wszystko bez grama odwlekania i niechęci.

Motywacja i systemy wspomagające

Nawet najwymyślniejsze systemy wspomagania wykonywania zadań, na nic zdadzą się na wewnętrzną niechęć i brak motywacji. Jeśli pracujesz na etat, to wiesz, że przełożeni dwoją się i troją, żeby podrasować ile się da wydajność pracownika. W fizycznej pracy, nie ma przestojów, cała infrastruktura jest dostosowana do pracy ludzkiej. W pracy umysłowej, trafikowanie, monitoring czasu pracy, i wykonania zadań w każdej sekundzie czuwa nawet nad twoim oddechem, i jedzeniem kanapki.
Jeśli nie ma odpowiedniej motywacji do pracy, czy to finansowej, czy to innego rodzaju (zadowolenie, prestiż) to nudna praca pozostanie nudna i niewydajnie wykonywana. Tak samo jeśli pracownik nie ma ochoty pracować (z wewnętrznych przyczyn), to choćby i najsurowszy bat nie zadziała na niego w żaden sposób motywująco.

Swoją drogą polecam artykuł o motywacji i sposobach na natłoki zadań. Są bardzo inspirujące!

W google mają 20% czasu zaplanowane na prace które sami wymyślą i CHCĄ SAMI robić. Czyż to nie jest jeden z prostszych metod aby praca była przyjemna, a zew prokrastynacji odleciał bardzo daleko?

Może po prostu tak zwani "informatycy" z artykułu, są samozwańczymi pracownikami, którzy nie chcą na przykład pracować w taki sposób jaki się skiekrowali, albo źle dokonali wyboru z powodu takiego, że zamiast stworzyć sobie innowacyjne miejsce pracy, albo prace którą kochają, przenieśli za swoje pieniądze swoje miejsce pracy wprost w swoje prywatne życie i teraz nie chcą pracować w taki a nie inny sposób.

© Piotr Lemiesz.