Index ¦ Archives ¦ Atom

"Public relations a demokracja" Teresa Święćkowska #14/2010

Książka nr 14. Źródło biblioteka. Wybór nieprzypadkowy - w sensie przypadkowy, ale na półce "biznesowej". Moje postanowienie czytania 1 książki biznesowej na miesiąc, miało zostać zaspokojone tym tytułem.

image0Okazało się, że jest to książka akademicka, lub jak kto woli naukowa. Wstęp z definicjami, przypisy i źródła. Przypisy czasem zajmowały więcej niż pół strony.

Odzwyczaiłem się trochę od książek naukowych, od ich języka, wnikliwości i kompletności. Dlatego też trochę na początku męczyłem się z książką, w szczególności że okazało się, że moje oczekiwania - aby wgłębić się w PR, okazały się niezaspokojone, bo książka raczej wgłębia się w dokładne wytłumaczenie historii, określeń, genezy, oraz aktualnego stanu. Sama definicja jest zawarta skrótowo.

Jednak przepłynąłem przez całą książkę, nie bez problemu, kilka fajnych rzeczy zostało mi w głowie - jedna ciekawostka - czemu PRowcy są fajni dla firm? Bo czasem lepsza wiedza od PRowca, niż od nikogo. Na przykład, gdyby dziennikarz miał się dowiedzieć czegoś o hucie szkła i technologi, sposobie pracy i tak dalej samodzielnie, to by chyba zakwitł z radości, a tak, pójdzie do PRowca, ten mu da gotowe materiały, które ten może wykorzystać. Czy to ważne że będą one odpowiednio spreparowane pod dostawce tej informacji? To nie istotne - bo ważny jest news, a nie to, żeby przekazać wiedzę, zbadać temat.

Jest w tej książce kilka właśnie takich smaczków, i warto ją przeczytać, aczkolwiek zrazić się idzie oczywiście akademickością tej książki - która jest po prostu wymagana prawdopodobnie, bo jest to pewnie praca naukowa.

© Piotr Lemiesz.