Index ¦ Archives ¦ Atom

"No logo" Naomi Klein #8/2010

Książka większego formatu. W kontekście oczywiście treści przekazywanych. Na okładce reklamowana jako "biblia alterglobalistów".

Źródło: biblioteka publiczna. Przypadkowo znaleziona, później przypomniałem sobie że nawet tak nazywa się pokolenie "no logo", więc postanowiłem przeczytać, pomimo że cienka nie jest.

Na początek cytat, trochę nawet mówiący o charakterze książki:

Teoria marketingu zajmuje się przede wszystkim sposobami zaszczepienia konsumentom fałszywych pragnień - nakłaniania nas do kupowania rzeczy, które są dla nas szkodliwe, zanieczyszczając planetę i zubażają nas duchowo.

Reklama jak powiedział kiedy  George Orwell to bełtanie kijem w wiadrze z pomyjami"

Sama książka traktuje problemy: no logo, no choice, no job. Czyli jak marketing, korporacje powodują poprzez swoje działania i chęć zysku wiele zjawisk społecznych. Poczynając od wyzysku ludzi w krajach trzeciego świata, aż po zwyczajne zabieranie nam wyboru przez duże supermarkety, które decydują na podstawie swojego "widzi mi się" ograniczają dostępność różnych produktów określonych firm.

Książka wnikliwie opisuje różne aspekty, które warto jest poznać. Nawet jeśli nie rusza cię to czy buty które nosisz, uszył chińczyk przymuszany do katorżniczej pracy, albo głodne dziecko w nielegalnej fabryce, warto wiedzieć, i poznać procesy.

Świadomość różnych procesów w otaczającym nas świecie, daje mi osobiście poczucie większego bezpieczeństwa i swojego miejsca w świecie, dzieki czemu potrafię świadomie i dogłębniej podejmować decyzję. Nie twierdze że jestem wielce tam oświeconym konsumentem, i za każdym razem kupując ciuchy (lub inne rzeczy) utożsamiam się z ucieśnionymi i kupuje z lokalnych fabryk. Czasem kupuje tam gdzie jest mi wygodniej/taniej/szybciej.

Jednak, gdy wiem, że pewne rzeczy dzieją się w związku z moim konsumpcjonizmem, staram się robić rzeczy aby jeszcze bardziej nie pogarszać świata.

Nie mam wygodnej recepty na rozwiązanie, i książka "No logo" wcale tej recepty nie daje. Opisuje różne działania, i organizację, ale pod względem teoretycznym. Praktycznej drogi nie wskazuje, bo na pewno taka relatywnie prosta metoda nie istnieje. Książka działa jak taki drogowskaz moralny w pewnych aspektach konsupcyjnych, i tak należy ją traktować.

Naprawdę warto ją przeczytać.

© Piotr Lemiesz.