Index ¦ Archives ¦ Atom

Nikt nie zepsuje naszego wszechświata.

Pierwsze wątpliwości.

Kiedyś jadąc w tramwaju, po wykładzie z fizyki, czy automatyki, rozmawiając o reakcji układów na impuls Diraca (czyli nieskończenie krótki, nieskończenie wielki), zastanowiłem się nad problemem rzeczywistej reakcji.

Abstrahując, że taki impuls nie zaistnieje, bo była by do niego potrzebna nieskończona energia, to jednak jaka była by ta reakcja?

Pamiętam, że długo zastanawialiśmy się co by się stało. Powoli jednak tokiem rozumowania doszliśmy do wniosku że spiny kwantów by się poodwracały. I w sumie nikt by tego nie zauważył, bo skoro wszystko było by odwrócone, to by się nic nie zmieniło. Niestety nie pamiętam dokładnie toku rozumowania, więc go nie przytoczę. Pamiętam tylko że przysłuchujący się nam ludzie, mieli dziwne miny.

Ostatnimi dniami, podczas przemyśleń, dopadł mnie pomysł odnośnie właśnie takich niemożliwych rzeczy. Niemożliwych, w sensie: nie do wykonania przez człowieka, albo co gorsza wymyślone w przestrzeni matematyki. Taki impuls Diraca chociażby.

My nie radzimy sobie z dużymi energiami, a co dopiero z nieskończoną energią?

Jednak moja teza brzmi: rzeczy niemożliwe nie mogą się wydarzyć, bo by popsuły wszechświat. Wszechświat opierający się na określonych prawach fizyki, można opisać równaniami. Wieloma. Ale da się. Trochę jak te znaczki w matrixie. Jednak, gdyby gdzieś wydarzył się za przeproszeniem "cud energetyczny" czy tam inne zdarzenie, cały układ tych równań stałby się sprzeczny, albo bez sensownego rozwiązania, i taki wszechświat by się popsuł. Zatem cuda się nie zdarzają, co zresztą widać na załączonym obrazku (patrz ziemia, wszechświat).

Popsuty wszechświat by był nieużywalny i by się wszystko posypało tak po prostu. Więc dzięki temu mamy pewność, że jeśli dotychczas się w ten sposób nie popsuł, to nie popsuje się już więcej :)

Energia

Wybicie równowagi jednego elementu z układu, powoduje powstanie zaburzeń. Naturalne jest że jedna forma energi, przechodzi szybko w drugą, zatem na przykład zaburzenie elektryczne, zaraz niesie za sobą powstanie zaburzenia magnetycznego, tak samo materia, zaraz przyciąga inną materię siłą grawitacji.

W skrajnym przypadku, dostarczenie jednostkowe energii, w dowolnej postaci, popsuje swoje okolice, bo wytworzy się silne zaburzenie, typu wybuch.

Takie zaburzenia, niczym nie tłumione (są takie?) będą lecieć w nieskończoność. No właśnie w jaką nieskończoność...

Prawo przenoszenia cudów: Cuda roznoszą się z prędkością światłą :)

Informacja będzie się rozchodzić o takim fakcie z prędkością światła. I tu przechodzimy do drugiego zagadnienia - wykrywalności zaburzeń.

Detektor wstydliwych zdarzeń

Mamy wiele wspaniałych narzędzi wykrywania właściwie wszystkiego. Od niewykrywalnych neutrin, przez wszelkiego rodzaju fale radiowe, aż po grawitację. Jednak, czy umiemy wykryć nienaturalną kolej rzeczy? Czy którykolwiek z naszych detektorów wykryje boską interwencję?

Weźmy zwykłe wahadło. Porusza się w prawo i lewo, ono wykryje tylko jedną interwencję. Jak coś ją nienaturalnie zatrzyma w wychyle. Nie, to zły detektor, bo tylko bardzo wąskie cuda wykrywa.

Jak generalnie wykrywamy zaburzenia energii ? Można uznać że teoretyczną "anteną" bo każda energia wyzwala inne (jak zresztą pisałem przed chwilą) więc usłyszymy jakieś echa energetyczne. Ale czy będą one odróżnialne od naturalnych źródeł? Nie bardzo, chyba że będziemy ogarniać wszystkie źródła energii, i coś co nie powinno zajść, zajdzie i zaburzy nasze rozpoznane źródła. Lecz to wymaga nieskończenie wielkiej energii, poznania wszystkiego.

Nienaturalność

Jednak, może zejdźmy do definicji nienaturalnego. Czyż nienaturalne, nie jest to co dzieje się bez powodu? A czym jest powód? Jest to coś co próbuje zmieniać chaos w brak chaosu. My staramy się to robić, zatem czy my jesteśmy boską interwencją? Nie. Niestety, w izolowanym układzie trochę większym niż nasza ziemia, tylko i wyłącznie zwiększamy chaos. Owszem porządkujemy kawałek, ale jeszcze większy bardziej „chaosujemy”. Przykład ? Komputer znacznie więcej energi zużywa niż ułoży w sposób niechaotyczny. Tak samo nasz mózg. Pomimo że jest wysoce niechaotyczny - można uznać że jest idealny, ale pomyśl ile wydzielasz ciepła, i nie tylko.

Jednakże, gdyby chaos przestawał istnieć samoistnie, gdyby entropia układu spadała samoistnie w izolowanym układzie, było by to dowodem istnienia boskiej interwencji.

Nie są mi znane detektory spadającego chaosu. Jeśli takowe istnieją, są one dobrymi antenami na boga.

Czy jednak nie ma i nie było nigdzie zaburzeń na świecie, skoro nie mogą one istnieć?

Jest jedno. Wielki wybuch. Coś, naturalną pustkę, stan o nieskończonej równowadze zaburzył, dostarczył energii, tak że po dziś dzień ta równowaga jest zaburzona.

Skala zaburzeń.

Warto zauważyć dwie ciekawostki:

  • nawet licha siłą w mikro skali jest ogromną energią. Zatem nawet mikro boska interwencja w dostatecznie małym układzie będzie skutkowała wszystkimi efektami a nawet może te układy zniszczyć.
  • efekt motyla. czasem działania w mikroskali, czy nawet makroskali, mogą spowodować, poprzez efekt domina ze wzmocnienie, różne ogromne skutki. Foton nie na swoim miejscu (ktoś go przestawi) spowoduje inne rozłożenie energii, to inne rozłożenie, spowoduje inny ruch, i zdarzenie zamiast przebiegać w sposób znany, przebiegnie zupełnie inaczej.

Zatem może chaos jest widoczną interwencją boską?

Nie da się wyznaczyć poprawnie miejsca elektronu i pędu, nie da się zmniejszać entropii w układach zamkniętych. Może bóg rusza cząsteczkami jak kukiełkami pokazując nam jak bardzo jesteśmy ograniczeni, i jak bardzo jesteśmy słabi, pomimo naszej pozornej siły?

Zen jako idealna religia.

Istnieje tylko jedna religia która wyznaje tą idealną pustkę która była przed wielkim wybuchem. Ten zupełny brak chaosu, i idealny stan wszystkiego.

To właśnie oświeceni mistrzowie zen mówią: oczyść swój umysł, pozbądź się chaosu, a największym zaawansowaniem jest umiejętność nie-bycia, stanu idealnego spokoju. Czyż to nie jest słuszne z koncepcją braku dogmatów, braku czegoś lub kogoś kto interweniuje w nasz wszechświat?

To jedyna religia, która nie zakłada istnieje kogoś, czegoś co jest w stanie zmienić nasze życie, lub świat.

Jak (mam nadzieje) udowodniłem, boskie działania są niemożliwe, bo by popsuły wszechświat, a ich efekty byłyby zupełnie odwrotne.

© Piotr Lemiesz.