Index ¦ Archives ¦ Atom

Minimalizm howto.

Zainspirowany wczorajszym komentarzem, po przejści i za RSSowaniu kilku polskich blogów o minimaliźmie, postanowiłem że opiszę swoje doświadczenia w tym temacie.

[caption id="attachment_705" align="aligncenter" width="500" caption="foto via flickr"]image0[/caption]

preminimalizm czyli jak żylem przed

Dawno temu, nie czytając dużo, nie rozumiejąc wielu rzeczy, cały czas szedłem drogą aby stać się niewolnikiem. Niewolnikiem czego? Jedni to nazywają systemem, drudzy brakiem wolności, trzeci jeszcze nazwą to konsumeryzmem.
Tak naprawdę chodziło o to, że nie rozumiałem prawdziwej wolności, prawdziwego wyboru.
Wydawało mi się że skoro żyje sobie swoim życiem, i sam decyduje jaki telefon komórkowy używam, to jestem wolny. Okazało się jednak w jakiej ignorancji żyłem. Okazało się, że założenia które czynie - o wolności wyboru, tak naprawdę zakładają że ja sam sobie wybieram te sytuacje w których chcę wybierać - czyli że ja CHCĘ ten telefon komórkowy wybrać - a w żadnym stopniu nie zastanawiałem się skąd bierze się to "CHCENIE" telefonu.

"chcenie" dookólne

Jeśli jednak przyjrzymy się dlaczego ten telefon chcemy, albo dlaczego stawiamy sobie pytania, gdzie powinniśmy żyć, czy może się przeprowadzić, albo wziąć kredyt na mieszkanie, wcale nie zastanawiamy sie, czy to jest właściwe, tylko często robimy wiele rzeczy, za namową rodziny, społeczeństwa, chęci polepszenia statusu społecznego. Pozostawiamy sobie substytut wolnego wyboru w postaci możliwości wybierania rodzaju kredytu, czy innych "końcowych" rzeczy, nie zastanawiając się nad rdzeniem naszych wyborów. A te często wynikają z różnych pragnień.

Ale wracając do mnie:

enlajtment minimalistyczny

Enlajtment przychodzi zawsze udeczeniowo, jednak u mnie przychodził stopniowo takimi mikro-enlatmentami. U mnie, chyba tak jak u mnóstwa osób brało się to z ciekawości tematu PerDev, czyli personal develpmentu. Po polskiemu to rozwój osobisty.

Internet naprowadza na różne ciekawe strony, jest ich wiele, nie będę tu przytaczał, kiedyś rzucę na pewno źródełkami mojego RSSa który to zawiera w sobie te dobre strony perdevove. Jednak każdy dobry perdevoviec mówi: "nie miej pragnień, to się nie zawiedziesz", "nie miej przeszkadzałek, to więcej osiągniesz", "skup się na tym co robisz, i rób to dobrze, reszte wyrzuć". Okazuje się że ma to wspólny rdzeń, którym jest właśnie minimalizm.

Takim maksymalistycznym miejscem, które daje tego kopniaka minimalizmu jest (i nie będę tu orginalny, bo dużo osób podaje to jako właśnie ten kopniak) blog zwykłego człowieczka - leo barbuty - zenhabits. Blog na początku był perdevovy - opisywał bardzo fajne metody na polepszanie wydajności, ale teraz stał się typowo minimalistyczny i propagujący ulepszanie poprzez upraszczanie.
W pewnym momencie, dzięki tym wszystkim źródłom perdevu zrozumiałem, że odrzucajac pragnienia, osiągne o wiele więcej.
Od tego momentu, zacząłęm stosować tą metodę, i jestem wolny i szczęśliwy. Trudno jest określić moment przemiany - ale czy to jest istotne?

minimalizm w życiu codziennym

po pierwsze spokój ducha, o który tak trudno w dzisiejszych dniach.
po drugie ułatwnione podejście do życia, brak skomplikowanych wyborów
po trzecie brak "braku satysfakcji" z różnych wyborów życiowych, bo mam ich o wiele mniej
po czwarte nie muszę się przejmować wieloma pierdołami, które tak bardzo frapują umysły współczesnych ludzi, czyli jak ustać w wyścigu szczurów, i w jaki sposób ciągle gonić za światem bo:
po piąte nie muszę gonić za światem, bo to świat goni za mną

Nie będę tutaj pisał o różnych mądrych recepturkach na życie minimalisty i jak to wygląda, bo to każdy ma swoje podejście, i każdy bardzo osobiście ustawia sobie tryby w swoim wewnętrznym świecie. Jedni potrzebują mieć mniej niż 100 swoich rzeczy (licząc każdą skarpetkę oddzielnie) inni potrzebują czasem tylko minimalizmu w sferze cyfrowej - pusty inbox, i brak przeszkadzajek podczas przebywania w sieci.

jak to praktycznie wyglada

Jednak mocno chcesz uslyszeć jak to wyglada w praktyce u mnie? No dobrze, to na przykładzie życia cyfrowego w internecie. Kiedyś to miałem, tysiąc różnych serwisów, mnóstwo tematów pozaczynanych z różnych cyfrowych miejsc. Teraz mam jeden profil społecznościowy (goldenline, konto na FB jest tylko po to, żeby rozpoznać temat co to jest, z czym to sie je, później je usunę), jeden projekt cyfrowy (ten blog który czytasz). To wystarczy. Nie czuje się nieszczęśliwy z tego że żadnego projektu nie karmię brakiem czasu, nie jestem zły że czegoś nie skończyłem, albo jestem zmęczony bo MUSZĘ coś zrobić.
Innym praktycznym aspektem jest sprawdzanie przeze mnie poczty 2 razy dziennie, a mój "inbox" w programie pocztowym jest zupełnie pusty nie rozpraszając mnie w żaden sposób i nie powoduje prokastynacji.
Jeszcze innym przykłądem jest mój zupełnie pusty pulpit - który w żaden sposób nie przeszkazda.
Parafrazując pewnego artystę ludowego "niech żyje wolność, wolność i swoboda".

Czy ty powinieneś zostac minimalistą?

Nauczony doświadczeniem powiem paradoksalnie i tak i nie.

Tak, bo to jest po prostu fajne i daje wiele spokoju ducha i łatwości życia. Tak naprawdę to daje pełną optymalizację życia i podejścia do niego, łatwość i zwiewność wyborów życiowych, nie zadręczanie się różnymi tematami na które nie ma się wpływu i tak dalej.

Nie, bo zmuszanie kogoś a co gorsza siebie do czegoś jest nieminimalizem - po prostu zaprzecza temu że ma się czegoś nie robić, a nie robić coś.

Lektura obowiążkowa ( ;-) )

karol gajda

lifehacker

...oraz wiele innych

© Piotr Lemiesz.