Index ¦ Archives ¦ Atom

Miastowigacja czyli system zarządzania korkami.

szalony pomysł zrewolucjonizowania ruchu ulicznego w miastach

image0

gdybym miał dużo pieniędzy, zrobił bym to tak:

ale najpierw muszę jak zwyklę odrobinę teorii.

Wyobraźmy sobię drogi jako grafy, gdzie węzły to skrzyżowania, a uyyy ramiona to po prostu drogi pomiedzy skrzyżowaniami. Tak naprawdę problem korków to problem przepustowości węzłów które są po drodze. Każda droga punkt-punkt to zbiór węzłów które musisz przebyć pomiędzy.
Przeważnie jeżdząc do pracy, lub po prostu po mieście, masz w głowie zbiór węzłów które pokonasz w taki a nie inny sposób, i czasem - reagując na różne zdarzenia dostosowujesz swoją trasę.

Niestety w dostosowaniu trasy opierasz się na:

  • intuicji
  • informacjach o korkach
  • tym co zastajesz przed sobą

Nie jest to dobre rozwiązanie. Nie wiem jak to jest w innych miastach ale we Wrocławiu istnieją połączenia węzłów które bardzo by skróciły czasem drogę, ale ze względu na to, żeby nie "pchał" tam się ruch uliczny, połączenia między węzłami są zamknięte na stałe. Co czasem jest irytujące, gdyż mam 200 metrów do domu, a muszę stać w korku i jechać znacznie więcej.

Stojąc w korku z kilkudziesięcioma autami wypełnionymi jednymi osobami, doznałem oświecenia.

A gdyby tak...

No właśnie, pomysł jest bardzo prosty. Gdyby każdy wyposażony był w urządzenie, które pomagało by mu wybierać drogę? Taka "nawigacja miejska". Zapewne już przychodzi ci na myśl: - przecież takie nawigacje już istnieją.
Nie nie chodzi mi o nawigacje na podstawie zbioru map, i koordynatów GPS. Gps ma jedną znaczącą wadę, nic nie wie o zapełnieniu węzłów.
Gdyby każda miastowigacja raportowała by węzłowi dokąd chce jechać, węzeł odpowiadał by o zapełnieniu dróg, i co więcej kierował do następnego odpowiedniego węzła, minimalizując czas przejazdu i sprawiedliwie rozdzielając ruch. Na podstawie adresu docelowego, miastowigacja otwierała by też "zamknięte" przejazdy między węzłami dla odpowiednich aut, wpuszczając ruch lokalny, szybszą drogą.
Oprócz tego, miastowigacja wiedząc dokąd jedziesz, i jaką drogą (mniejwięcej) mogło by zabierać innych obywateli na pokład. Ja jeżdże stałą trasą i mam 3 miejsca wolne. Spokojnie mógłbym kogoś mieć na pokładzie, aczkolwiek, niby skąd teraz mam to wiedzieć? A tak, miastowigacja mówiła by: zjedź na przystanek, a tu ktoś wsiada, bo jego miastowigacja mówi: wsiądź do niebieskiego focusa.
Zaraz też w głowie zgłasza się miliony algorytmów z komputerowego świata które można by stosować do obsługi ruchu. Dzięki czemu niekoniecznie wszystko musi być w "Sieci" - chociaż by ocenianie ruchu na podstawie "sąsiadów" a nie na podstawie odgórnej informacji.
Algorytmów i ulepszeń - można by zastosować miliony.
Same rozwiązania techniczne, mogły by się opierać na otwartych standardach, wykorzystujących aktualne technologie, na przykład chociażby "wifi" (zarówno do konaktu z miastowigacjami jak i między sobą).
Same miastowigacje - mogły by być aplikacjami na telefonach komórkowych - czy tam smartfonach, dzięki czemu wychodząc z pracy, piszesz DOM, na miastowigacji, a tu zaraz pierwszy lepszy samochód zatrzymuje się i razem jedziecie do domku szybko i sprawnie, bo ruch rozładowywany jest prostymi metodami.

Idylla :)

© Piotr Lemiesz.