Index ¦ Archives ¦ Atom

"Matematyka polityczna"

Pewnego dnia podczas ciekawej rozmowy z Grzegorzem (pozdrawiam), doszedłem do pewnego piorunującego odkrycia odnośnie polityki. Idea ta polegała na potraktowaniu poglądów i polityki niczym wartości matematycznych.

W miarę czytania, przekonasz się że ten krótki tekst jest lekko gorzką oceną dzisiejszej polityki wynikającą z wniosków z niżej napisanych teorii.

Założenia wstępne:

Zakładamy że człowiek ma jakieś poglądy. Ten zbiór poglądów można traktować jako pewne cechy charakterystyczne człowieka. Wiadomym jest że różni ludzie mają różne poglądy, jednak często bywa tak że poglądy te pokrywają się, i też tak będziemy traktować te poszczególne poglądy, jako pewne abstrakcje się powtarzające.

Ideał:

Wyobraźmy sobie człowieka o bardzo dobrych cechach. Takiego prawdziwego przywódce, który na wszystko ma odpowiednią odpowiedź, a zarazem nie jest dla niego ważne jego własne życie – w sensie egoistycznego podejścia do czegokolwiek. Taki ideał. Taka osoba powinna zostać politykiem. To jest bardzo oczywiste. I najlepiej żeby rządziła nami, ustalała prawo – bo to by było dobre dla ogółu.

Rzeczywistość:

Jednak szybko przekonamy się, zderzając się z realiami współczesnego „rynku”, że choćby nie wiadomo jak ktoś by był wspaniały, to bez odpowiedniego marketingu, poglądy tej osoby nie mogą być szerzej rozpowszechnione.

Tak, to oczywiste. Po to jest stworzona instytucja partii politycznej, aby osoby mogły tworzyć instytucje polityczne, które w dalszej perspektywie będą mogły ustalać prawo.

Jednak co się dzieje gdy do partii zaczynają przyłączać się inne osoby?

Zaczyna się niestety przesuwanie poglądów idealnych (wynikających z tej idealnej osoby) w kierunku pewnej ogólności. Bowiem każda osoba wnosi swój zbiór poglądów. I tak ze wzrostem ilości osób w partii, zbiór cech charakteryzujących tą partię wynikający z ich członków przechodzi z profilu tej idealnej osoby, do osoby uśrednionej z pewnej grupy osób.

Duża partia polityczna:

Idąc dalej, partia która chce być bardzo istotna, czyli ta która ma być u władzy, musi mieć bardzo dużo członków i bardzo dużo pieniędzy. Można założyć że za napływem pieniędzy w partii idzie napływ negatywnych cech, bo pieniądze czasem kłócą się z takim idealistycznym podejściem służbie dobru. Zatem wynikiem tego napływu jest jeszcze dalsze oddalenie od idealistycznego założyciela partii, jego cech charakteru, ku jeszcze bardziej ogólnemu człowiekowi, i jeszcze bardziej mniej idealnemu.

I tak dochodzimy do sedna:

Duże partie polityczne, niosą za sobą uogólnienie cech, ku tak zwanemu „statystycznemu polakowi”, który niesie za sobą stereotyp polaka, jego również przywary i wady. Jaki by nie był program partii, to uogólniony członek tej partii jest zwykłym człowiekiem, który chce żyć, chce mieć pieniądze, i nie wiem czy nawet niesie się przesłankami tej partii, a na przykład jakimiś własnymi widzimisie.

Kończąc:

To mnie trochę przeraża że zamiast partie być ideałami, są szarymi ludzmi. I wiem że głosując w systemie takim jak teraz, głosuje za dużymi pieniędzmi które poszły na reklamę tej partii, głosuje na przepychanki ludzkie, a nie ideowe...

Póki partie nie będą reprezentowane przez swoje poglądy (ideały), a nie interesy (zwyczajne ludzkie), będziemy mieli złe zdanie o polityce. Póki zbiór ideałów prezentowanych przez partię nie będzie miało odzwierciedlenia w rzeczywistej pracy, to będziemy mówić, „co za różnica jaka partia jest przy władzy, skoro wszystkie i tak dbają o swoich ludzi u władzy, a nie o specjalistów u władzy”...

© Piotr Lemiesz.