Index ¦ Archives ¦ Atom

Jak zarobić na newsletterze?

Definicja newslettera.

Istnieje cywilizowany spam. Nie, nie zjadłem nieświeżego mięsa. Może przesadzam z tą nazwą. Ale istnieje coś takiego jak płatne newslettery. Ludzie zapisują się do systemu płatnych newsletterów i zaczynają otrzymywać maile. W każdym z maili jest link. Po wejściu na ten link, osoba taka dostaje zapłatę.
Jest to bardzo prosty układ, wydaje się całkiem uczciwy, nieprawdaż?

image0

Należne pieniądze odbiorcy otrzymują, gdy przekroczą określoną granicę, aby nie wyciągali groszówek, tylko na przykład 10 zł. Jest też kilka obwarowań i tak dalej.

Moje doświadczenia

Kiedyś, kiedy w państwie rzymskim biegali neandertalczycy, sam nawet uczestniczyłem w takim systemie, dostawałem maile, uczciwie klikałem, oglądałem strony nudne, niezbyt ciekawe. Wydawało mi się że jest to proste i uczciwe zajęcie. Po jakimś czasie, znudziło mi się w końcu. Bo kasa bardzo powoli rosła.

Coś mi tu nie gra.

Na allegro, w kategorii Komputery->Internet, jest wiele aukcji na różne takie newslettery, gdzie sprzedawcy obiecują 3000 wejść na stronę przez tyleż ludzi za jedyne 5 zł. Oferty są też na większe ilości.

W pewnym momencie coś mi jednak zazgrzytało. Pamiętałem ile mniej więcej otrzymywałem pieniędzy za jednego maila. To był 1 gr. Uczciwa dola za 30 sekund poświęcone na maila.
Jeśli dobrze skojarzyłeś, to powinno się tobie coś nie zgodzić.
Zysk = 5 zł
Koszt = 3000 ludzi * 1 gr = 30 zł + jakieś nawet najmiejsze koszty własne (10%) = 33 zł

Kosz jest 6 razy większy niż zysk. To znacznie więcej niż jakiekolwiek dumping.

Jak to możliwe?!

Według mnie wpływa na to kilka czynników.

  1. Sprzedawca newslettera nie ma tylu ludzi w bazie, tylko na przykład 300, resztę wejść zrobi z automatu.
  2. Sprzedawca newslettera wie, że mało kto dotrwa do momentu monetyzacji swoich zarobków, albo na przykład na długo przed pierwszą monetyzacją, wyparuje pod pretekstem bankructwa.
  3. Z tego co wiem jest głęboko zakorzenione w ludzkiej psychice fakt klikacza. Istnieje sprzężenie zwrotne, że będzie kiedyś nagroda, za prostą czynność (jak pies pawłowa). Więc klikamy bezmyślnie, bo ta odległa nagroda, wydaje nam się na wyciągniecie ręki. Nie zwracamy uwagi, że potrzebujemy do 10 zł 1000 kliknięć. Nawet jedno dziennie to 3 lata! A niech któraś z serwowawnych nam reklam zadziała na nas, to co wtedy? Wydamy na przykład 100 złotych na niepotrzebny e-book, lub coś innego, i całe zarabianie szlak trafi.

Sprzedawcy newsletterów, najnormalniej w świecie tworzą pieniądze, których nie są w stanie oddać. Byli by na głębokim minusie. Jednak z tego co widzę mają się dobrze, prawdopodobnie też, do nich należą osoby które chcą coś zarobić, a nie koniecznie zauważają że coś jest nie w porządku...

© Piotr Lemiesz.