Index ¦ Archives ¦ Atom

Jak zarobic na adwords?

Niechciana data

Podczas wyszukiwania jakiś mocno specyficznych informacji (technicznych) w Google, gdy już tak bardzo zawęziłem zapytania, że miałem tylko kilka wyników, pojawiła się reklama w wyszukiwaniu. Bardzo mnie zaskoczyła, nawet nie ze względu na treść, a na miejsce. Z tego co dobrze rozumiem, reklama w wyszukiwaniu pojawia się podczas wpisywania słów kluczowych podobnych do tych które wyszukuje. Te już były tak specyficzne, że prawie nie było wyników oryginalnych, a tu jednak wyskoczyła reklama.
Sama treść reklamy, była też jak najbardziej zaskakująca: "Sprawdź kiedy umrzesz" lub coś podobnego. Po kliknięciu, okazało się, że jest to po prostu "test" zadający różne pytanie o palenie i tam inne, ma podać jako wynik dokładną datę śmierci. Jako niespodzianka - wynik dostaniemy, gdy wyślemy SMSa za, bagatela, 10 zł plus VAT.

Trochę wyśmiewając naiwność twórców, zamknąłem stronę. Jednak zastanowiły mnie dwie rzeczy:

  • czemu pojawiło mi się to na wynikach tak głupiego zapytania
  • czy ktoś wysyła takie SMS

Oba problemy rozważę osobno.

Tania reklama dzwignią handlu

Po pierwsze - pozycja reklamy. Koszt kliknięcia na stronę zależy od kwoty jaką zdefiniujemy. Jeśli nasza propozycja przegra "licytacje" na to słowo kluczowe, to się w ogóle nie pojawimy, a jeśli wygramy, i ktoś kliknie, to zapłacimy tyle ile wylicytowaliśmy. Tyle w ogólnym skrócie. Dzięki temu oblegane słowa kluczowe jak "powiększanie penisa" są drogie, i kliknięcie tam przysparza dużych kosztów reklamodawcy. Co jednak, gdy zdefiniujemy bardzo tanią reklamę na dziwaczne słowa kluczowe typu "nagwintowany ogórek Linux"? Okaże się że tam konkurencji nie ma, i reklamę dajemy po najmniejszych kosztach. Zatem wystarczy oblegać mnóstwo mnóstwo tanich słów kluczowych, za minimalne koszty, a nasza reklama będzie wdzierać się w różne wyszukiwania. Samo wyświetlenie nic nie kosztuje, dopiero kliknięcie.

Uderz w stół a nożyce się przestraszą

I tu przechodzimy do drugiego aspektu.

Działamy na jednym z większych ludzkich strachów - śmierć. Ludzka psychika, zaciekawiona zlepkiem słów: "sprawdź kiedy umrzesz" skieruje twoją uwagę na ten temat. Jeśli nie interesuje cię to, albo masz mózg zajęty zupełnie innym tematem, nie klikniesz - nie spowodujesz kosztu dla reklamodawcy tego trupiego testu.

Jednak, jeśli klikniesz - oznacza że to cię to zainteresowało, więc chyba jesteś warty tego minimalnego kosztu poświęconego na reklamę.

Co dzieje się jednak dalej?

Gdy już jesteś w środku, zastosowana jest na tobie kolejna manipulacja, bo wszystko pięknie, pisze poświęc chwile na wypełnienie testu. Czym większe zaangażowanie (np. czasowe), tym łatwiej jest nam wydać pieniądze. Gdybyśmy na początku wiedzieli że to będzie kosztować, to od razu byśmy to rzucili, ale odpowiadając dobry kawałek czasu na te wiele prywatnych pytań, coraz bardziej wzniecasz swoją ciekawość, coraz bardziej osłabiasz swoje postrzeganie możliwości prawdziwości tego testu.

Coraz głębiej wpadasz w pułapkę tak dokładnie zastawioną, i tak dokładnie wycelowaną przez wyrachowane działania. Na samym końcu: "Aby otrzymać odpowiedź, wyślij SMS". Tutaj jeśli na dodatek nie wie się co oznacza numer 79999 (druga cyferka mówi ile to złotych – mniej więcej), wysyłamy głupiego SMS napędzamy kabzę właścicielowi, sami dostajemy cyferkę.

Nie twierdze że to oszustwo, a bardzo wyrachowany i dobrze skrojony interes, żerujący na najniższych ludzkich instynktach, nie mający jednak nic wspólnego z rzeczową i co najważniejsze PRAWDZIWĄ analizą pewnych zachowań i predyspozycji.

Teraz obliczmy zysk.

Nie wiem czy trzeba wysłać więcej niż 1 SMS, ale zakładam że nie. Więc zysk uprościmy 10 zł od -jelenia- klienta.
(tak wiem że nigdy to nie jest 10zł jeśli SMS kosztuje 10 zł - ale chodzi mi o przedstawienie przebitki, a nie dokładne wyliczenia)
Koszt. Tutaj nie jest tak prosto. Bezpośredni koszt to oczywiście koszt wejścia danego klienta. Więc załóżmy że 1 gr. Jednak, pewien duży odsetek ludzi którzy wejdą nie wyślą SMSa. Jednak załóżmy że koszt wejścia jednej osoby to 1 gr.

Aby interes przestał byc opłacalny, musiało by wejść ponad 1000 osób i nie kliknąć. Pamiętajmy jednak, że nie wchodzą tam osoby niezainteresowane, bo słowa kluczowe są dosyć niezwiązane z tym tematem, lub są zupełnie ale to zupełnie z nim nie związane (ja tak trafiłem parokrotnie, wyszukując mocno techniczne rzeczy związane z apache).

Więc prawdopodobnie, 0.1% (a taka właśnie ilość jest potrzebna) osób wyśle SMS, czym większy stopień konwersji, tym większy zysk.

Po dokładniejszym sprawdzeniu, zysk z SMS to około 40-50%, a koszt złapania człowieka nie musi być równy 0.01 gr, więc granica opłacalności przesuwa się ku większym liczbom np. 1%. Prawdopodobnie wytrawny psycholog, rozpoznając temat, i rozpoznając warunki kliknięcia, i wysłania SMS, podpowie czy w takich warunkach, wysyłalność takiego SMS przekracza daną granicę, ja się nie znam, ale wydaje mi się ze tak. Specyfika tego interesu, też pozwala na proste sterowanie opłacalnością, na przykład zwiększając koszt SMS, albo zmniejszając koszty kampanii. Jeśli dodamy do tego jeszcze inne programy linków, nie tylko tych płatnych, ale wszelkich darmowych i tym podobnych, to wszystko możę spowodować jeszcze większe zyski.

Sam koszt początkowy, jest niemalże banalny - bo stworzyć taką stronę, hostować ją to patrząc na jakość tych stron, to grosze. Koszt reklam, napisałem powyżej - wystarczy go kontrolować, a zysk spływa do nas bardzo szerokim nurtem :-)

© Piotr Lemiesz.