Index ¦ Archives ¦ Atom

52 książki

Wymyśliłem, trochę jako potrzebę chwili, postanowienie noworoczne 48 książek. Bardziej jako motywator, niż jako wyzwanie.
Lubie czytać książki, może kiedyś sam jakąś napiszę... ale, postanowiłem niedawno że będę wypożyczał 4 książki w bibliotece co miesiąc, i dzięki temu do końca roku przeczytam 48 książek.

Ten miesięczny termin to bardzo dobry motywator, ale same książki w sobie są idealnym motywatorem, bo pozwalają wzbogacać i zgłębiać wiedzę swoją i innych.

Niedawno przelatując przez jakieś blogi (czy tam blipy)trafiłem na akcję "52 ksiażki". Okazuje się że ktoś wpadł na taki sam pomysł jak ja. (znowu). Fajnie wiedzieć, że nie tylko ja w swoim małym świecie, mam takie pomysły. Trochę nie wiem jaki to może mieć wymiar hmm, społeczny, bo raczej czytanie książek jest wydarzeniem mocno samodzielnym, a dzielenie wiedzą... hmm, trudno jest się podzielić wiedzą na temat. Do głowy przychodzi mi jedynie napisanie bez spojlerów o czym jest książka...

Chociaż, gdyby się tak zastanowić, to można pisać, czym akurat DLA MNIE jest ta książka, ale wtedy będzie to mocno niezrozumiałe dla kogoś innego.

Można też by agregować, wspólną bazą przeczytanych książek, gdzie każdy mógłby napisać, recenzję, opinie.. Swoje 3 słowa. Ciekawe czy takie strony istnieją?

Bardzo zdziwiłem się też, gdy przeczytałem, że są wytrychy na tą metodę. Człowiek to zacna istota, w każdym możliwym systemie poszukuje dziur. Chodzi o to, że można podjechać statystyki za pomocą czytania krótkich książek, dzięki czemu statystyki mocno wrosną.

Co jednak gdy przekroczymy, albo nie osiągniemy zamierzonego pułapu?

Pamiętajcie, książki czytacie dla siebie, a swoista granica jest tylko i wyłącznie motywatorem, i "batem" pozwalający na wytłumczenie swojej podświadomości, czemu akurat powinna skupić się na kierowaniu w tym kierunku, a nie innym.
Gdy ma się to stać sportem dla sportu, to raczej mija się to z celem, bo wystarczy kupić 52 książeczko-broszurki (może zacząć sprzedawać takie zestawy na allegro, he he) i je przeczytać, i stwierdzić: wypełniłem co miałem wypełnić.

A co daje mi czytanie książek?

Przede wszystkim przyjemność. Po drugie wzbogacają moją wiedzę. Czytając niektóre książki otwierają mi się oczy, na innych odkrywam w sobie różne emocje, jeszcze inne uświadamiają mi że warto je było przeczytać.

Łatwo jest popaść w "nieczytanie", bo książka nie marudzi, nie narzeka że leży na półce zaniedbana. Ale jak dla mnie jest to jedyne tak przyjemne, nieabsorbujące źródło różnych informacji, którego nigdy nie opuszczę.

...Oczywiście o ile będę miał czas He, He.

© Piotr Lemiesz.