Niezależność finansowa – czyli etat to zła rzecz !

Posted on 6th Czerwiec 2010 in Książki

O co chodzi z tą „niezależnością finansową” ?

Chodzi o to aby zmienić myślenie, które większości z nas wpajali nam nasi rodzice. Typowy schemat to: ” synu/córko ucz się pilnie abyś mogła dostać dobrą prace”. Wszystko niby ok, niestety w ustroju kapitalistycznym, wygrywają Ci, którzy pracują dla siebie a nie dla kogoś. Będąc zwykłym pracownikiem w firmie cały czas pracujemy na bogactwo właściciela – to on zbiera większość wpływów. My dostajemy mniejszy lub większy kawałek tego co dla kogoś zarobimy. W pewnym momencie właściciel sprzedaje firmę albo po prostu komuś się przestaliśmy podobać i nie ma nas – nasze zaangażowanie, wkład włożony w firmę nie ma znaczenia.

Jak więc zabezpieczyć się przed takim finałem ? Zamiast pracować u kogoś spróbujmy zrobić coś na własną rękę. Nie próbujmy być najmądrzejsi tylko zacznijmy zatrudniać mądrych ludzi …

Ja też byłem pogrążony w schemacie pracy na etacie. Wydawało mi się, iż wystarczy być dobrym w swojej dziedzinie i wtedy jakaś ciekawa i dobrze płatna praca zapewni mi dostatek i dobre perspektywy na przyszłość.  Jednak kiedyś wpadła mi w ręce pewna książka, która spowodowała zmianę mojego myślenia.

Nie zrobimy biznesu dopóki nie zaczniemy myśleć, że to jest to co chcemy robić i mieć świadomość, iż praca na etacie na dłuższą metę nie prowadzi nas do niczego dobrego.

Książka o której mówię nie sprawi, iż zostaniecie bogaci. Nie sprawi, że nagle zostaniecie właścicielami firm. Natomiast na pewno postara się zmienić wasze podejście i gwarantuje, iż po jej przeczytaniu coś się w Was zmieni. Zaczniecie myśleć: „Rzeczywiście ten etat to kiepska przyszłość”, „Może to co robie w firmie mógłbym robić jako firma jednoosobowa?”.

Proponuje odżałować i kupić normalną drukowaną wersję. W chwilach zwątpienia i chęci powrotu do „ciepłego” etatu i powrócenia na stare tory myślowe zawsze będzie można do niej zerknąć i pobrać motywację do działania na własny rachunek.

Przyznam bez bicia – nie jestem jeszcze biznesmenem. Natomiast mocno w tym temacie działam i wiem jedno – chce pracować na własny rachunek. Etat to nie jest to co tygryski lubią najbardziej ;)

czuwaj !

Od PL: Kolejny wpis gościnny Roberta, dziękuję!

Książkę też jakiś czas temu czytałem, inspiruje do myślenia i podejścia do życia. Trochę za bardzo realia amerykańskie tam są, ale generalnie Warto!

Czystsze auto w 30 sekund

Posted on 30th Marzec 2010 in Ciekawostki, Pomysły
Autorem wpisu jest Jan Świst*

Po wczorajszej całodniowej eskapadzie w kierunku Sudetów, a jeszcze uprzedniejszym wysprzątaniu auta na cacy dzisiaj popołudniu podczas wysiadania z auta tknęła mnie myśl, gdy zobaczyłem, że efekt mojej pracy ma już słabą widoczność:

„Jak przywrócić efekt czystego auta bez specjalnej dodatkowej roboty?”

No i cóż…rozwiązanie przyszło jeszcze szybciej niż samo pytanie: dywaniki. To zabawne, jak niepozorne dywaniki mogą mieć wpływ na postrzeganie czystości samochodu. Jak sobie tak pomyśleć przez chwilę to przecież pierwsze miejsce na które kieruje swój wzrok pasażer to miejsce lądowania jego nogi. I patrzy na dywanik i o ile świadomie nie zwróci uwagi na to, że są czyste to z pewnością to zrobi, gdy takowych nie zastanie. Daje to niejako efekt pierwszego wrażenia – można by tu nawet podpiąć zasadę, że mężczyznę poznaje się po butach…

Z pewnością może mieć tu miejsce pewnego rodzaju nadużycie (albo podużycie – w końcu dywanik leży pod butem), jakkolwiek warto mieć to zawsze na uwadze, gdy potrzebujemy poprawić czystość wnętrza samochodu w sytuacji kryzysowej, np. przed spotkaniem z dziewczyną bądź teściową…

*Jan Świst - muzyk i biznesmen – człowiek który wie czego chce od życia. Specjalista od dochodów pasywnych. Porusza się w bardzo szerokiej tematyce, której przykładem jest chociażby powyższy artykuł.

Skąd brać przepisy na fajne potrawy?

Posted on 6th Marzec 2010 in Ciekawostki, Pomysły
Kolejny wpis gościnny Agnieszki*

Jesteś w hipermarkecie. Już wiesz że zapomniałeś zrobić listy zakupów, a co gorsza nawet nie wiesz co chcesz zrobić jutro na obiad. Lub może nie jesteś w tak krytycznej sytuacji, ale nie wiesz skąd wziąć przepis na to co byś chciał zrobić…
Spróbujemy na to zaradzić!
Click here to read more.. »

Jak nauczyć się rysować?

Posted on 24th Luty 2010 in Ciekawostki, Pomysły

JAK NAUCZYĆ SIĘ RYSOWAĆ BEZ ZBĘDNEGO PŁACENIA ZA KURSY.

wpis gościnnie przez Agnieszkę*

Dziś opiszę kilka kroków, jak prostym sposobem nauczyć się rysować.

Mam świadomość, że te kroki, nie dla każdego będą idealną drogą, ale po prostu potraktujcie to jako „drogowskazy”.

Po pierwsze motywacja.

Żeby zacząć rysować wystarczy na początek sama chęć do rysowania, zainteresowanie tym tematem. Można wejść na strony na których możemy podziwiać dzieła innych ludzi (np. digart), którzy już jakąś wiedzę (mniejszą lub większą) w tej dziedzinie posiedli. Możemy zaznajomić się z komentarzami na tych stronach w ten sposób tworzy nam się w głowie jakiś obraz teoretyczny na tematy estetyczne.

Po drugie – próba sił.

Drugi etap jest trudniejszy gdyż sama wiedza zaczyna nam doskwierać. Chcemy już coś zrobić z naszą wiedzą teoretyczną  – przelać ją i sprawdzić w praktyce na papierze, czy coś już umiemy, czy jednak musimy się jeszcze więcej naładować teoretycznie.

Niezależnie od tego, warto jest spróbować coś narysować na początek coś łatwego np. drzewo. Znajdźmy sobie coś w internecie na wzór i patrząc na to spróbujmy to narysować. Nawet jeśli nie będzie podobne to co narysowaliśmy do oryginału nie zrażajmy się, „zmarnujmy” 10 bloków rysunkowych, ale już przy jedenastym zauważymy poprawy.

Jeśli już drzewo wyjdzie na tyle, iż stwierdzimy że nam się podoba  możemy przejść na bardziej zaawansowane poziomy rysowania: dodajemy cienie, liście, owoce itp. itd.. Takie dzieło możemy później podziwiać i z dumą mówić że coś sami zrobiliśmy, do czegoś doszliśmy.

Po trzecie – Nie zrażać się.

Ten etap jest moim zdaniem najtrudniejszy. Łatwo jest zaprzestać dalszych ćwiczeń. Zaczyna nas irytować że rysunki często wychodzą nie tak jakbyśmy chcieli (można rzec że bardzo często). Ale na tym polega samozaparcie, jak mówi przysłowie „Trening czyni mistrza”. Sprawdziłam to na sobie. Naprawdę można.  Nie wolno się poddać. Nawet najlepszym rysownikom prace nie zawsze wychodzą. Jak mawiał mój Sensei „Dobrego rysownika/malarza poznać po tym że jego prace nigdy mu się nie podobają”.

Po czwarte, piąte… Ćwiczyć.

Dużo ćwiczyć, dzielić się swoimi osiągnięciami, dyskutować. Dzięki temu, mamy motywację, mamy też odbicie tego co robimy, bo ludzie wbrew pozorom lubią sztukę i ładne rzeczy.

Nawet gdy jest to dla nas trudne, warto ćwiczyć, bo w cokolwiek inwestujemy nasz czas, zawsze się to zwróci. A 10 minut dziennie przez 10 lat to 600 godzin nieprzerwanego treningu!

Na zakończenie

Chciałabym wszystkim życzyć jak najwięcej sukcesów, w czymkolwiek tego sukcesu potrzebujecie. Ja lubię rysować, i powyższą drogą osiągnęłam poziom z którego jestem zadowolona (zobacz moją internetową galerię), a moi znajomi/rodzina wieszają z radością moje rysunki u siebie w domach :-)
Powyższy opis  może odnosić się do każdej dziedziny życia. Jakie byśmy nie wymarzyli sobie hobby, stosowanie tych zasad jest przydatne do osiągnięcia perfekcji w tym co robimy.

Aga

* Agnieszka Lemiesz – artystka i miłośniczka wszelkich zwierząt w szczególności koni i psów rasy akita. Zafascynowana kulturą i sztuką Japonii. Prywatnie moja żona. (dopisek P.L.)
comments: 0 » tags: , ,