Jak schudnąć?

Posted on 12th Luty 2011 in Ciekawostki, Dywagacje

Słowem wstępu

Istnieje mnóstwo metod na schudnięcie. Farmakologiczne, ćwiczeniami fizycznymi, zmianą diet. Ja nie będę wgłebiał się w nie, ani też doradzał Tobie którą powinieneś zastosować. Po pierwsze – nie jestem lekarzem ani specjalistą, po drugie – każdy musi znaleźć swoją drogę.

Ja za to opiszę własne doświadczenia – które i Tobie mogą się przydać.

Zatem, w swoim życiu dokładnie dwa razy chudłem dzięki zastosowaniu prostych bardzo zabiegów. Chudłem około 10 kilogramów do wagi optymalnej, później jakoś tak życie się ułożyło – że kończyłem stwosowanie niżej opsianych metod.

Pracuj od rana do wieczora.

Jeden posiłek dziennie.

Oto metoda numer jeden. Prawdopodobnie słyszeliście że powinno jeść się 5 posiłków dziennie, a może więcej a może mniej. Prawda jest taka, że to nie ilość posiłków dziennie ma znaczenie a ilość dostarczanych kalorii.

Moje jedzenie jednego posiłku dziennie było spowodowane studenckim + pracowniczym trybem zycia, gdzie nie miałem właściwie czasu na jedzenie, i tylko na kolację jadłem obiady. Pełne wartościowe obiady!. Bez żadnych ograniczeń ilościowych. Przez resztę dnia wypijałem kubusie, dużo wody – i raz na jakiś czas drożdżówkę (moje uzależnienie).

Dzięki temu wszystkiemu dostarczałem odpowiednich wartości odżywczych (obiady były dobre i zróżnicowane), ale w ilościach bardzo małych (pewnie 1/3 dziennej potrzeby). Organizm dzięki temu spalał tłuszcze i zasoby, i schudłem, około 10 kg w 3 miesiące.

Ta metoda ma jedną zasadniczą wadę – trzeba umieć radzić sobie z głodem. Organizm podczas takiego trybu życia, często wyzwala głód – a na początku wiąże się to jeszcze z sokami trawiennymi i tym śmiesznym uczuciem w żołądku. Jak sobie radzić z głodem ? Na to ci nie odpowiem – ja po prostu radziłem sobie z nim siłą woli i brakiem czasu na myślenie o głodzie oraz zapiciem go wodą.

Idź do wojska!

Uregulowany tryb życia i wyważone posiłki – oto cała tajemnica.

Drugi okres chudnięcia, to pobyt w wojsku. Wbrew pozorom wcale nie dlatego że w wojsku byłem zagładzany czy coś takiego. Schudłem tam znowu 10 kilo do optymalnej wagi w czasie około 3 miesięcy, czyli podobnie jak pierwszą metodą.

Jedzenie było wyśmienite i w dobrych ilościach. Nigdy nie czułem głodu, a wręcz potrafiłem jeśli nadarzyła się okazja kupić i zjeść drożdżówkę („maj preszes”) lub batonika.

Zatem gdzie jest tajemnica schudnięcia w wojsku?

To uregulowany do bólu tryb życia, oraz umiarkowane ćwiczenia fizyczne. Koniec. Żadne tam tajności, czy inne katorgi.

Uregulowany tryb życia to: spanie w określonych godzinach, jogging i ćwiczenia o określonych porach dnia, wyważone, smaczne, i zróżnicowane posiłki z dokładnością do 10 minut.

Wszystko to przynosi doskonałę efekty dla organizmu. Metabolizm jedzie na idealnym poziomie, mózg funkcjonuje doskonale – waga ciała spada.

Co do wad? To raczej zaleta – ale po prostu w życiu poza wojskiem trudno sobie takie nawyki i taką precyzje wyrobić. Bo a to nie mamy czasu na zrobienie obiadu, albo zrobimy go każdego dnia o innej porze, a to śpimy czasem mało, czasem dużo, a to koniec końców obiadamy się o jakiś nienormalnych porach i jednym słowem rozregulowujemy nasz wewnętrzny „komputer” i tyjemy.

Tymi dwoma metodami schudłem już dwa razy z wagi nieoptymalnej (może nie byłem otyły) do bardzo dobrej wagi, gdzie moja forma i wygląd był idealny.

Podsumowanie

Nie myślcie że ciągle stotsuje wyżej opisane metody. Nie są one proste, lub wręcz jak w przypadku „uregulowanego do bólu” trybu życia – awykonalne. Lecz stosowałem je – co ważne SPRAWDZIŁY SIĘ W 100%. Więc mogę je z pełnym sercem polecić.

Zatem, bardzo skrótowo oto rzeczy, które warto mieć w pamięci i stosować, a dzięki temu prosto można schudnąć:

  • mniej jeść (nie żreć) – to pierwsza i najprostsza metoda która powoduje że dostarczając mniej kalorii, organizm będzie spalał swoje zapasy, oczywiście bez przesady
  • jeść dobrze – czyli zróżnicowaną i wyważoną dietę – wydaje mi się że najlepiej pytać o to specjaliste – bo ja bym doradzał drożdżówki!
  • uregulować sobie zegar wewnętrzny – odpowiednimi porami posiłków, spania i wszystkiego co możliwe – oczywiście w stopniu w jakim jest to możliwe
  • ćwiczyć – czyli umiarkowana aktywność fizyczna jest bardzo ważna, i tu nie ma znaczenia co to jest: spacery, bieganie, „pakowanie na siłownia, i nie ma lipy”, basen, czy po prostu bardzo wydajne granie na kinekcie
  • umieć walczyć z głodem – zaprzyjaźnić się znim – dzięki czemu to uczucie nie będzie powodowało sięgania po przekąski czy jedzenia, a po prostu będzie czymś normalnym – a zaufajcie mi – po pewnym czasie, po prostu nie zwraca się na to uwagi

Mam nadzieje że moje porady okażą się choć trochę pomocne. Pamiętajcie też - proces chudnięcia nie jest prosty – i można sobie zrobić krzywdę – poczynając od zdrowotnej aż po tycie zamiast chudnięcia, jeśli zrobi się coś nieprofesjonalnie lub bez rozwagi.

Także uważajcie na siebie i nie bójcie sie zapytać specjalisty lub lekarza czy wszystko jest w porządku, albo jaką metodę przyjąć, dzięki czemu będziecie bezpieczni i zadowoleni.

Powodzenia!

„Bóg chce, żebyś był obrzydliwie bogaty” Paul Zane Pilzer #24/2010

Posted on 8th Czerwiec 2010 in Książki

Źródło książki

Znowu moja krótka półeczka książkowa. Kupiona dawno temu w jakiejś księgarni.

Powód wyboru akurat tej książki

Tak, wiem… tytuł jest straszny. Ale tematyka już mniej, stąd dlatego ją kupiłem. Było to jakiś czas temu. Teraz na moment przed oddaniem książki do biblioteki, przeczytałem jeszcze raz, żeby zanotować to co ciekawe.

Oprócz tego oczywiście chciałbym być obrzydliwie bogaty!

Treść książki w kilku słowach

Kilka ciekawych teorii i zdań na temat bogactwa, aktualnej ekonomi i różnych ciekawych powiązań. Generalnie autor rozprawia się z mitem „bogactwa” i podejścia wielu ludzi do tego, od skali mikro – czyli jednej osoby, w skali makro i mega – czyli zakład pracy, państwo.

Co Mi dała ta książka?

Po pierwsze pozytywnie nastawia do tego, że pomimo że zżeramy naturalne zasoby ziemi, to tak na prawdę wraz z upływem czasu, przesuwa się jednak „zapas” tych zasobów. „Zapas” to nie ilość, a subiektywna ilość. Dziś zużywamy samochodem x razy mniej paliwa niż jakiś czas temu, więc na dłużej starczy nam paliwa. I tym podobne.

Oprócz tego, po raz kolejny przeświadczyła mnie ta książka, że ciągle rozwijająca się technologia to ciągle otwarta karta w którą można wpisać swoje 3 zdania. Nie jest tak, że coś nas blokuje, że coś stoi na drodze przede mną – tylko ciężka praca i sukces.

Po raz kolejny też przeświadczyłem się jak ciekawym miejscem jest sfera finansowa świata, gdzie w pewnym abstrakcyjnym miejscu tworzone są pieniądze (banki), które wcale nie istnieją i tym podobne. Książka delikatnie i inteligentnie to przekazuje.

Polecam książkę, jako taki mały przerywnik, raczej jako wzmocnienie wiedzy, a nie jakąś motywację do czegokolwiek. Ja akurat lubię pogłębiać swoją wiedzę, więc książka mi się spodobała.

„Być liderem” John C. Maxwell #9/1020

Posted on 28th Luty 2010 in Książki

Książka biznesowo-rozwojowa, źródło: biblioteka.

Książka najeżona cytatami, tekstami motywacyjnymi, poradami.

Fajnie opisuje jak powinno zostać się liderem: nie z nadania, nie z błogosławieństwa, tylko z głębi serca, stosując wiele przyjaznych metod. Właśnie te metody, są tam wnikliwie opisane. Wręcz by można tą książkę trochę dawać jako przykład, jak powinno ogólnie się zachowywać, bo właśnie często brakuje różnych wartości, wizji, podejścia, wśród współczesnych ludzi.

Książka wybrana przeze mnie nie dlatego, że chcę zostać liderem (w sumie to niby czego?) a ze względu na jej darmowość, i cel czytania jednej książki „biznesowej” czy tam selv developingu, raz na miesiąc, co czasem jest dobrym podrapaniem po głowie.

Książka wydana już jakiś czas temu, ale gdyby ktoś zastanawiał się nad jej wartością, to polecam jak najbardziej do kupienia, przeczytania, jako „biblia” zasad.

comments: 0 » tags: , ,