33 książka, tak jak tydzień. Ach gdzie podziało się moje wyprzedzenie?
No nic, dzisiaj bez szkieletu – wyrywam się schematom.
Książka jest lekkostrawna, bo historyjki i komentarze nie grzeszą długością. Każda z opowieści daje do myślenia i nieszablonowy umysł doceni ich smaczek. Tak jak napisał autor na początku – warto z rozwagą (parokrotnie) wgłębiać się w myśli, żyjące już od wielu wieków w ludzkich umysłach.
Trochę rozprawek o duchowości, może minimalnie za dużo przemycenia chrześcijanizmu – ale o tym ostrzega autor też na początku – więc nie jest tak, że nie byłem ostrzeżony.
Polecam!
Źródło: lokalna biblioteka. Powód: Przypadkowo zupełnie. Gdzieś mi się obiło o uszy Hermann Hesse, to pomyślałem że wypróbuje. Właśnie sprawdziłem – wilka stepowego czytałem Hessego, chociaż, wstyd przyznać, coś nie przypominam sobie zbyt dokładnie, dlatego chciałem może sobie coś odświeżyć.
Tym razem cieniutka książka okazała się zbiorem krótkich opowiadań. Opowiadania na początku wydają się niestrawne, i jakieś trywialne, ale z przepływem kartek coś zaczyna się zmieniać. Opowiadania pokazują drugą głębię, budzą zastanowienie. Niektóre pod przykrywką niemalże bajki, przekazują „przydatne” prawdy, nad którymi można pomedytować. Najbardziej utkwił mi w pamięci opowiadanie o losie miasta, od urodzenia do śmierci, bardzo obrazowe, po prostu przeniesienie niemalże w życie…
Zatem polecam, w szczególności że nie jest długie, a ładuje szerokim ładunkiem „emocjonalnym” i filozoficznym.
