Jak być niewidzialnym?

Posted on 22nd Sierpień 2010 in Ciekawostki, Pomysły

Jak być niewidzialnym w szkole, na studiach?

Wiele poradników mówi jak zmanipulować innych ludzi, żeby wyryć się w pamięci. Technika aktualizacji, odpowiednie pierwsze wrażenie i tak dalej.

Ciekawym tematem jednak jest, jak być niewidzialnym w szkole, na studiach. Może to być przydatne z różnych względów. A to akurat się nie nauczyłeś, a to temat który jest rozdrapywany – w ogóle cię nie interesuje.

Dzięki kilku prostym metodom, które zaraz przedstawię, niewidzialność stanie przed tobą otworem

  1. Siedź zawsze za kimś.
    Prosta i skuteczna metoda na ukrycie swojego istnienia. Siedzenie w pierwszej ławce, to miejsca dla prymusów i ludzi z wiedzą. Taką osobę zawsze najłatwiej pokazać palcem, złapać na nią ostrość wypowiedzi. Gdy usiądziesz w takim miejscu że bezpośrednio nie widać cię ze „strzelnicy”, masz szanse nie zostać postrzelonym, chyba że rykoszetem…
  2. Od razu druga metoda, uzupełnienie pierwszej nie siadaj w ostatnich rzędach. Tam tak samo łatwo jest złapać ostrość, tak samo jak w narożnikach.
  3. Nie patrz w oczy, w szczególności w krytycznym momencie.
    Krytycznym momencie – na przykład gdy nauczyciel/wykładowca szuka kogoś do odpowiedzenia. Ale broń boże nie uciekaj w ostatniej chwili. Najlepiej cały czas ogniskować wzrok na zeszycie i coś niby notować. To dobrze świadczy. Jednak kiedy w ostatniej chwili uciekasz ze wzrokiem na supermarket za oknem, może świadczyć o tym, że jesteś nieobecny duchem i warto przywrócić cię do porządku.
  4. Kaszel kung-fu.
    Opanowanie lekkiego kaszlu, pseudo „gruźlika” to duża sztuka. Nie należy oczywiście kaszlu nadużywać, bo wtedy „zwracasz” na siebie uwagę. Jednak, gdy czasem w momencie poszukiwania jelenia, ty będziesz niedysponowany – było by nie ludzkie wyrywać ciebie do odpowiedzi, nie?
  5. Ubieraj się „normalnie”.
    Wyzywający strój, niecodzienne ozdoby, dziwna fryzura? Momentalnie stajesz się mocno widoczny. Oczywiście nie znaczy że masz ubierać się w barwy maskujące, a na twarzy masz się wysmarować błotem. Chodzi o to, żeby nie wyrywać się z tłumu swoim ubiorem, zachowaniem.
  6. Nigdy nie daj zapamiętać swojego imienia, i nazwiska
    Uzyskanie labelki, czyli posiadanie w pamięci wybierającego imienia i nazwiska ułatwia wskazanie Ciebie, nawet bezwiednie. Stąd lepiej nigdy się nie przedstawiać, być ile się da anonimowym, nawet w większej grupie współcierpiących na zajęciach. Dlaczego? Dzięki temu i inni cię nie wskażą jako potencjalną osobę do odpowiedzi. Oczywiście ta metoda nie sprawdza się na ludziach z darem wiązania twarzy/osoby z imieniem i nazwiskiem, bo one szybko zapamiętują. Jednak stosując poprzednie metody, można ciągle nie dać się zauważyć i być zapamiętanym.

Tymi kilkoma metodami, można schować się w tłumie, i przeczekać tam najgorsze czasy. Mi się udało trochę je powykorzystywać w ciężkich czasach – szczególnie studiów, gdzie natłok zajęć nie pozwalał być asem ze wszystkiego, i bywały zajęcia gdzie naprawdę nigdy nie byłem wezwany do odpowiedzenia na jakieś pytania, a osoby które nie stosowały się do tych prostych metod, co jakiś czas były wyrywane ze „snu zimowego” i się dały zapamiętać czasem niestety negatywnie.

Życzę powodzenia.

Nie patrz w oczy, w szczególności w krytycznym momencie

Jak nauczyć się rysować?

Posted on 24th Luty 2010 in Ciekawostki, Pomysły

JAK NAUCZYĆ SIĘ RYSOWAĆ BEZ ZBĘDNEGO PŁACENIA ZA KURSY.

wpis gościnnie przez Agnieszkę*

Dziś opiszę kilka kroków, jak prostym sposobem nauczyć się rysować.

Mam świadomość, że te kroki, nie dla każdego będą idealną drogą, ale po prostu potraktujcie to jako „drogowskazy”.

Po pierwsze motywacja.

Żeby zacząć rysować wystarczy na początek sama chęć do rysowania, zainteresowanie tym tematem. Można wejść na strony na których możemy podziwiać dzieła innych ludzi (np. digart), którzy już jakąś wiedzę (mniejszą lub większą) w tej dziedzinie posiedli. Możemy zaznajomić się z komentarzami na tych stronach w ten sposób tworzy nam się w głowie jakiś obraz teoretyczny na tematy estetyczne.

Po drugie – próba sił.

Drugi etap jest trudniejszy gdyż sama wiedza zaczyna nam doskwierać. Chcemy już coś zrobić z naszą wiedzą teoretyczną  – przelać ją i sprawdzić w praktyce na papierze, czy coś już umiemy, czy jednak musimy się jeszcze więcej naładować teoretycznie.

Niezależnie od tego, warto jest spróbować coś narysować na początek coś łatwego np. drzewo. Znajdźmy sobie coś w internecie na wzór i patrząc na to spróbujmy to narysować. Nawet jeśli nie będzie podobne to co narysowaliśmy do oryginału nie zrażajmy się, „zmarnujmy” 10 bloków rysunkowych, ale już przy jedenastym zauważymy poprawy.

Jeśli już drzewo wyjdzie na tyle, iż stwierdzimy że nam się podoba  możemy przejść na bardziej zaawansowane poziomy rysowania: dodajemy cienie, liście, owoce itp. itd.. Takie dzieło możemy później podziwiać i z dumą mówić że coś sami zrobiliśmy, do czegoś doszliśmy.

Po trzecie – Nie zrażać się.

Ten etap jest moim zdaniem najtrudniejszy. Łatwo jest zaprzestać dalszych ćwiczeń. Zaczyna nas irytować że rysunki często wychodzą nie tak jakbyśmy chcieli (można rzec że bardzo często). Ale na tym polega samozaparcie, jak mówi przysłowie „Trening czyni mistrza”. Sprawdziłam to na sobie. Naprawdę można.  Nie wolno się poddać. Nawet najlepszym rysownikom prace nie zawsze wychodzą. Jak mawiał mój Sensei „Dobrego rysownika/malarza poznać po tym że jego prace nigdy mu się nie podobają”.

Po czwarte, piąte… Ćwiczyć.

Dużo ćwiczyć, dzielić się swoimi osiągnięciami, dyskutować. Dzięki temu, mamy motywację, mamy też odbicie tego co robimy, bo ludzie wbrew pozorom lubią sztukę i ładne rzeczy.

Nawet gdy jest to dla nas trudne, warto ćwiczyć, bo w cokolwiek inwestujemy nasz czas, zawsze się to zwróci. A 10 minut dziennie przez 10 lat to 600 godzin nieprzerwanego treningu!

Na zakończenie

Chciałabym wszystkim życzyć jak najwięcej sukcesów, w czymkolwiek tego sukcesu potrzebujecie. Ja lubię rysować, i powyższą drogą osiągnęłam poziom z którego jestem zadowolona (zobacz moją internetową galerię), a moi znajomi/rodzina wieszają z radością moje rysunki u siebie w domach :-)
Powyższy opis  może odnosić się do każdej dziedziny życia. Jakie byśmy nie wymarzyli sobie hobby, stosowanie tych zasad jest przydatne do osiągnięcia perfekcji w tym co robimy.

Aga

* Agnieszka Lemiesz – artystka i miłośniczka wszelkich zwierząt w szczególności koni i psów rasy akita. Zafascynowana kulturą i sztuką Japonii. Prywatnie moja żona. (dopisek P.L.)
comments: 0 » tags: , ,