„Klara i półmrok” Jose Carlos Somoza #16/2010
16 książka, lekko wyprzedzająca plan. Ale od początku.
Źródło: lokalna biblioteka, powód: przypadkowo wybrana.
Książka gruba, trochę zajęło mi jej czytanie, ale wciągnęła akcja, i od połowy płynąłem ze stronami, przekładając je jak najszybciej.
Sama książka – kryminał, sensacja – w jednym zdaniu: kilka myśli o sztuce powiązane z niewyjaśnionymi śmierciami płócien. Tak, płótna umierają, bo płótnami w tej książce są ludzie, na których malarze malują obrazy hiperdramatyczne. No ale, dużo tu tłumaczenia, zachęcam do przeczytania.
Książka jest też fajnie napisana, żywe opisy, działają na wyobraźnie, a przepasanie kilku wątków w warkoczu akapitów, daje kopa do czytania dalej i szybciej, żeby dowiedzieć się co się stanie. W szczególności pod koniec, gdzie jest natłok akcji, natłok zdarzeń, i finalne wyjaśnienie tytułu/zagadki/przemyśleń autora.
Ja osobiście nie poczułem tam głębi oprócz takiej, że sztuka to pieniądze i nic więcej. Trochę to takie smutne, ale w wielu wielu przypadkach można by było właśnie powiązać wiele wiele rzeczy, że gdzie są pieniądze tam jest zainteresowanie.
„Niezdecydowanie” Benjamin Kunkel #15/2010
15 książka. Plan ostro wyprzedzam - mamy 14 tydzień roku!
Źródło: biblioteka. Powód wyboru: przypadkowo.
Pomysł na książkę super – przygody abulika – zwykłego człowieczka, który na nic się nie chce zdecydować, ma marną pracę i życie bez celu i sensu. Żeby nie spojlerować – przygody są zacne, czasem zaskakujące.
Książkę bardzo przyjemnie się czyta, i szybko. Styl i porównania zwiewne, i moje ulubione opisy wszelkich myśli innych, które pochłaniam z przyjemnościami. Bohaterowie poruszają wiele ciekawych tematów filozoficznych – poczynając od polityki międzynarodowej, a kończąc na zagubionym sensie życia. Najśmieszniejsze jest zakończenie, gdzie jest słowo typu: chciałem wam właściwie przez tą książkę przekazać to i to, ale bez opisu mojego życia, nie było by to przez nikogo przeczytane. Takie zacne zakończenie, ale to warto przekonać się samemu.
Można też wczytać się w american dream, czyli coś co dla nas może być lekko odległe, a tu mamy na wyciągnięcie ręki, i można zobaczyć, że nie jest to tak do końca zrozumiałe i przyjemne. Ja bym to nazwał zwykłym konsumpcjonizmem, ale każdy ma prawo do własnych definicji.
Zatem książka ciekawa i warta przeczytania, a w szczególności że nie jest zbyt długa, więc wchodzi leciutko. Polecam
„Królowa Camilla” Sue Townsend #11/2010
Wpadłem w szał czytania książek. Tą przeczytałem w 6 godzin. Ale zacznijmy od początku:
Źródło: biblioteka, wybrana przypadkowo przez moją żonę, wziąłem. Trochę mnie przerażało że to coś o współczesnej Anglii, i że coś o rodzinie królewskiej, ale nie ma co się odgórnie od razu zniechęcać, nie?
No i rzeczywiście, książka bardzo przyjemnie napisana, dobrze wchodzi (przypominam 6h). Opowiada o wyimaginowanym świecie – gdyby rząd, który pod pretekstem tworzenia wolności, tą wolność zabierała. Owszem, na przykład zamykanie wszystkich osób z problemami z agresją, nadwagą, wygórowanymi zachciankami w Strefie Zamkniętej, nie jest rozwiązaniem, ale tu po prostu ktoś takie coś zastosował w wyobraźni, i mieszkamy razem z Królową i jej rodziną (pozbawioną władzy) w takiej Strefie Zamknietęj i przeżywamy ich rozterki i problemy.
Z punktu widzenia nas – Polaków, przestaje być to takie śmieszne, bo trochę w takim właśnie ustroju mieliśmy okazję pomieszkać. Ja tylko kilka lat wczesnego dzieciństwa, ale z lekcji historii, i opowiadań rodziców, wiem, że może być to trochę odbierane jak nasz kochany PRL. Wieczna niepewność władzy i jej zachcianek, totalna inwigilacja (sprawdzanie dowodów tożsamości), i różne takie efekty specjalne, odbywające sie za kurtyną Stref zamknietych. U nas taką kurtyną była granica…
No, ale wracając do książki, happy end troche pozostawia niesmaku, ale ogólnie polecam przyjemną i ciekawą książkę do wciągnięcia :)
Witaj!