Zatem, kolejne podsumowanie miesiąca.
Maj był bardzo intensywny, bardzo dużo się działo, i bardzo dużo udało mi się osiągnąć.
Dobrze zaplanowany miesiąc
Najbardziej cieszę się że dobrze oceniłem plany biegowe i przebiegłem 100% swojego planu, czyli 25 km. Może nie jest to dużo, ale w tej pogodzie i w takim czasie jaki miałem w tym miesiącu, jest to bardzo dobry wynik. Przy bieganiu już tak bardzo się nie męczę – wręcz zwalniając wypoczywam.
A na blogu winner is…
Na blogu, pojawiło się 8 wpisów, trochę mniej niż zaplanowałem, ale i tak nie jest źle.
Najpopularniejszym wpisem okazał się: „Gdzie wybrać się na wakacje?” , czyli mały tekst reklamowy Roberta. Gratuluję :)
Powódź, czyli triumf „social media”
W maju też przeżyłem swoją pierwszą powódź – we Wrocławiu wezbrała odra, i nawet wylała do miasta, na szczęście nieznacznie. Generalnie powódź tak mocno mi nie grozi, ale było to stresujące doświadczenie. Okazało się też że tradycyjne media są o wiele za wolne dla takich rzeczy jak powódź i „socjalne” czyli oddolne media znacznie lepiej sobie poradziły. Na tagu Wrocławia na blipie mogłem śledzić na bieżąco zdjęcia, filmy, komentarze. Jak wszędzie pojawia się szum i spam, ale da się to łatwo filtrować, więc ta forma przekazywania informacji bardzo się przydała.
Przyszły miesiąc bez planów.
Co do planów na przyszły miesiąc, nie chcę za dużo planować, bo może być z tym krucho. Ale generalnie, trochę pobiegać, trochę poczytać, trochę popisać – czyli to co niedźwiadki lubią najbardziej!
Źródło książki
Centrum taniej książki – czyli moja biblioteczka. Postanowiłem, wyczyścić swoją biblioteczkę, oddając książki do biblioteki, najpierw oczywiście czytając wszystkie i wyciągając najciekawsze informację.
Powód wyboru akurat tej książki
Odwieczna ciekawość. Kiedyś namierzyłem chyba podobną książkę w księgarni, i podobała mi się różnorodność pytań i odpowiedzi i tematyka. Gdy zobaczyłem za grosze w centrum taniej książki, nie pozwoliłem sobie jej zakupić.
Treść książki w kilku słowach
Ekonomista + dziennikarz rozpatrują różne ciekawe tematy, pokazując ich prawdziwą głębie, a nie taką która wydaje nam się że jest prawdziwa.
Tematy są bardzo różne, od choćby: jak być dobrym rodzicem, aż po walki sumo.
Co Mi dała ta książka?
Książka definitywnie otwiera oczy na różne tematy, pokazując ich głębie. W mojej głowie dzięki niej, rozwiązałem kilka kolejnych zagadek: dlaczego tak jest, i jaki jest tego powód.
Fajnie jest utwierdzać się w przekonaniu, że właśnie tak to działa jak się spodziewam w pewnych zakresach…
Ważne dla mnie też była jedna z tez w książce, że to strach i wiele pierwotnych instynktów posuwa nas do konsumpcjonizmu, a nie tak na prawdę nasze wewnętrzne „Ja”.
Książkę warto przeczytać, chociaż niespójność treści przez całą książkę i bardzo duże skakanie po tematach może lekko odstraszać.
Kolejny mój pomysł wykorzystany.
Niestety nie przeze mnie.
Cyfrowy dzienniczek
Tak. To ja wymyśliłem cyfrowy dzienniczek. Oczywiście nie wiedziałem, że idea tego była od samego początku, we wszystkich głowach osób związanych z komputerami. Przecież to jedno z piękniejszych rozwiązań idei internetu. Po prostu wystawienie cyfrowego dzienniczka przez internet. Rodzic ma na bieżąco wgląd co się dzieje, i jakie oceny się pojawiają.
Oprócz tego nauczyciel, może kontaktować się normalną metodą, a nie archaicznymi metodami – typu wywiadówka, czy inne dziwne karteczki z ocenami.
Rodzic może szybko reagować.
Moje przemyślenia wchodziły na te tematy, jak byłem jeszcze w szkole i później na studiach. Oczywiście miałem na myśli wszelkie aspekty takiego cyfrowego dziennika, jak bezpieczeństwo, odpowiednie zabezpieczenie danych, i pewną odhumanizowanie relacji międzyludzkich, sprowadzając je do suchych liczb reprezentujących oceny.
Myślałem również o rekrutacji – jak wspaniale by było, gdyby rekrutacja była przezroczysta – klarownie mówiąca – dostałeś się lub nie. Wymyślałem algorytmy jak zrobić to dobrze.
Nawet zastanawiałem się jak to wdrożyć, lekko zazdroszcząc różnym rozwiązaniom które się powiodły.
Wielkie wdrożenie
Aż tu nagle klamka zapadła. Okazało się że państwo wzięło to w swoje ręce, i teraz już to wszystko od przedszkolaka do studenta jest już w rękach cyfrowego potwora. Przynajmniej tu we Wrocławiu. Dużo z moich przemyśleń ktoś wdrożył w takim systemie, podobno jeszcze to nie do końca to co być powinno, ale idzie ku lepszemu.
Po co to piszę?
Tylko w jednym celu. Pamiętaj – twoje nawet najgenialniejsze pomysły, przemyślenia można o kant stołu rozbić… Jeśli coś z nimi nie zrobisz, jeśli ich nie zrealizujesz. Myślisz, że jeśli bym uparcie coś w tym kierunku robił to bym to ja wdrażał ten system szkoły cyfrowej ? Wątpie, jednak może ktoś by to zauważył, moje działania… Może coś podobnego, coś nieodległego bym wdrażał i byłbym w tym specjalistą? A tak tylko gdybam, i marudzę.
Pamiętaj! Działaj!
Wpis gościnny napisany przez Roberta*
Mamy już maj .. jeszcze chwila i będzie czas na wypoczynek. W takim razie gdzie się wybrać ? Ja ze swojej strony zaproponuje… Świnoujście !
Świnoujście ?…
Nie wiem jak Wam ale to miasto nigdy nie kojarzyło mi się z ciekawym miejscem. Na pewno nie kojarzyłem go z kurortem nadmorskim. Zawsze było głośno o Międzyzdrojach i ich Alejii Gwiazd… ale o Świnoujściu ? Gdzieś na końcu świata… hm no Polski … i tyle na ten temat;)
Okazuje się jednak, iż jest to bardzo ciekawe miejsce z wielu względów. Miałem okazje przekonać się o tym osobiście i chciałbym tutaj przedstawić chociaż garstkę atrakcji z tego miejsca i zachęcić do odwiedzin. Kto wie… może po przeczytaniu tego wpisu tegoroczny urlop spędzicie w Świnoujściu ? ;)
Dlaczego warto ?
Interesująca lokalizacja
Świnoujście położone jest na wyspie Uznam. Nasz kraj posiada kawałek tej wysepki a Niemcy pozostałą część – większą i połączoną z lądem. Do Świnoujścia, w końcowym etapie podróży, dostajemy się promem. Jest to jedna z pierwszych atrakcji. większość „szczurów lądowych” pewnie nie postawiła nogi na okręcie. Jadąc do Świnoujścia nie mamy wyboru – to jedyny możliwy środek transportu ;) Przy okazji możemy podziwiać wpływające promy oraz polską marynarkę wojenną
Plaża – jedna z lepszych na polskim pomorzu – szeroka i piaszczysta
Znacie plaże w Międzyzdrojach ? To istny koszmar – wąska i przeludniona. W Świnoujściu jest jej zdecydowanie więcej i każdy znajdzie jakiś kawałeczek dla siebie ;) Obojętnie czy lubimy samotność czy może bardziej „stadny” wypoczynek – każdy znajdzie coś dla siebie.
Znudzeni wylegiwaniem na plaży ? Spokojnie tu jest co robić !
Kiedy wylegiwanie na plaży po prostu nas znudzi możemy zacząć zwiedzać. Proponuje forty: zachodni, gerharda ( polecam ! przewodnik- wesoły chłop z poczuciem humoru ;) ) oraz fort anioła. W okolicy umocnień gerharda polecam wejść na najwyższą latarnie na polskim pomorzu (68 metrów – są tam ciekawe widoki na port i miasto).
Promenada, ścieżki rowerowe, Niemcy …
Dla aktywnych ruchowo: spacer na promenadzie. Dla lubiących jazdę na rowerze – 150km ścieżek rowerowych. Jak to za mało to nie ma problemu aby podjechać sobie do Niemiec. Piękne luksusowe ośrodki … i ten niemiecki porządek ;) Niby wschodnie Niemcy ale widać na dłoni jak dużo nasz kraj musi nadgonić. Tutaj jest też możliwość zaobserwowania jak Polacy i Niemcy żyją blisko siebie – możemy przekroczyć dawną „granicę” nawet bez paszportu – nikt nie kontroluje. O granicy świadczy tylko kilka znaków i tyle – przechodzimy i zwiedzamy sobie Niemcy.
Epilog
Koniec .. jeśli ktoś jest zainteresowany to odsyłam na stronę: Atrakcje w Świnoujściu
Tam też można obejrzeć fotki, które udało mi się „cyknąć” odwiedzając wyspę Uznam.
Jeśli ktoś po przeczytaniu powyższego ma chęć przyjechać to polecam Noclegi w Świnoujściu
dziękuje za uwagę ;)
Podziękowania dla herr prezesa Piotra.
czuwaj !
—-


