Index ¦ Archives ¦ Atom

Czarny dzien polskiej informatyki.

*Disaklajmer:*

po pierwsze: wiem ze popelniam blad contentowy, odnosze sie do zdarzenia jednostkowego, ale wazne, chodzi tu o dwa zdarzenia z konca listopada 2014

po drugie: nie zamierzam ani nikogo bronic, ani oskarżać, będzie to raczej piko manifest

end of Disaklajmer

Czarny dzien polskiej informatyki

Tak dumnie nazywam właśnie wczorajszy piękny dzionek.

Cóż takiego się wydarzyło?

Jadąc do pracy, w poranych wiadomościach usłyszałem, zamiast standardowej papki cięzkich tematów, dwa zdarzenia w okolicach IT. W zajawkach gdy to usłyszałem, wiedziałem że się coś kroi grubego.

Jak dalej się okazało opinii publicznej zostały przedstawione dwa fakty:

  1. System informatyczny wyborów samorządowych nie działa; jest restartowany, coś tam umożliwia, coś tam nie.
  2. System informatyczny pkp zwiazany z pendolino nie dziala; nie da się kupić biletów, nie działają kasy; Pani rzecznik czy ktoś tego typu mówi, że jak wprowadzą politykę cenową, to to przetestują i będzie można kupować bilety.

O zgrozo!

Ja magister inżynier informatyki, musiałem wynieść się na wyżyny, żeby zrozumieć co właśnie wiadomości do mnie powiedziały. A nie informatyk? Nic nie zrozumiał, usłyszał dokładnie dwa razy: "NIE DZIAŁA!" - informatyka zawiodła.

Bardzo niestety mi przykro z tego powodu.

Bo to nie informatyka zawiodła. Informatyka to nauka. Informatyka nie zawodzi nigdy :) Zawiódł człowiek. Przykre niestety, ale taka jest prawda. Wiele aspektów i złych decyzji. Prawdopodobnie źle zdefiniowane testy wydajnościowe, oraz specyfikacja zamówienia, doprowadziła do tego że te dwa systemy w podobnym czasie sie wywaliły. Spektakularnie korelując i uzupełniając tezę, którą opinia publiczna - dostała zaserwowana papką.

Czy to zachwieje wiarą w informatykę jako taką?

Oczywiście że nie!

Zła wiadomość dla ludzkości a dobra dla informatyków (he he), jest taka, że jesteśmy już skazani na informatyzację. W szerokim oczywiście tego słowa znaczeniu.

Jak na mój gust, sezon ogórkowy, i łątwość serwowania prostych diagnoz i prostych informacji spowodowała że media sprytnie podchwyciły temat padów tych systemów i zaserwowała opini publicznej, tą piękną informację.

Jednak, zarówno przyszłe wybory, jak i kolejne sprzedaże biletów, są skazane na taki czy nie inny system "informatyczny". Nie ma odwrotu - w sensie - oczywiście jest odwrót, ale w bardzo złym kierunku byłby to ruch.

Cóż zatem zrobić?

Jedyne o co powinniśmy zadbać to: wysoka jakość systemów administracji publicznej i firm publicznych. Żeby świat się z nas nie śmiał. I żebyśmy nie musieli się wstydzić, za taki żywy syf który wystąpił w ostatnich dniach. Czy da się o to zadbać? Tak - piszcie do swoich wybrańców (posłów, radnych itp), wybierajcie dobre partie, jak możecie, uczestniczcie czynnie tak aby jakość życia a co za tym idzie systemów wspomagających życie - była jak najlepsza.

A na koniec żarto/poważny ekstras.

"System informatyczny pracuje, chociaż niezbyt wydajnie, i nie zawsze liczy w całości to co nas interesuje"

Ja tłumaczę sobie na:

"Program który napisała nam firma która wygrała przetarg, ma duże problemy wydajnościowe (słabo działa) pod obciążeniem, bo nie udało się wszystkiego przetestować, dodatkowo nie wszystkie funkcje jak liczenie, czy przyjmowanie głosów nie działa dobrze, bo nie udało się wszystkiego przetestowac przed wyborami".

Może ktoś ładnie wyciągnie wnioski.

może...

© Piotr Lemiesz.