Zatem, kolejne podsumowanie miesiąca.
Maj był bardzo intensywny, bardzo dużo się działo, i bardzo dużo udało mi się osiągnąć.
Dobrze zaplanowany miesiąc
Najbardziej cieszę się że dobrze oceniłem plany biegowe i przebiegłem 100% swojego planu, czyli 25 km. Może nie jest to dużo, ale w tej pogodzie i w takim czasie jaki miałem w tym miesiącu, jest to bardzo dobry wynik. Przy bieganiu już tak bardzo się nie męczę – wręcz zwalniając wypoczywam.
A na blogu winner is…
Na blogu, pojawiło się 8 wpisów, trochę mniej niż zaplanowałem, ale i tak nie jest źle.
Najpopularniejszym wpisem okazał się: „Gdzie wybrać się na wakacje?” , czyli mały tekst reklamowy Roberta. Gratuluję :)
Powódź, czyli triumf „social media”
W maju też przeżyłem swoją pierwszą powódź – we Wrocławiu wezbrała odra, i nawet wylała do miasta, na szczęście nieznacznie. Generalnie powódź tak mocno mi nie grozi, ale było to stresujące doświadczenie. Okazało się też że tradycyjne media są o wiele za wolne dla takich rzeczy jak powódź i „socjalne” czyli oddolne media znacznie lepiej sobie poradziły. Na tagu Wrocławia na blipie mogłem śledzić na bieżąco zdjęcia, filmy, komentarze. Jak wszędzie pojawia się szum i spam, ale da się to łatwo filtrować, więc ta forma przekazywania informacji bardzo się przydała.
Przyszły miesiąc bez planów.
Co do planów na przyszły miesiąc, nie chcę za dużo planować, bo może być z tym krucho. Ale generalnie, trochę pobiegać, trochę poczytać, trochę popisać – czyli to co niedźwiadki lubią najbardziej!
Kolejny miesiąc szybko minął. Zatem krótkie podsumowanie.
Blog
Po pierwsze napisałem 13 wpisów na blogu, z czego najpopularniejszy okazał się:
http://piotr.lemiesz.pl/2010/04/jak-zalozyc-bloga/
Czemu się nie dziwie, bo to przyjemny poradnikowy, rzeczowo opisujący proces wpis.
Książki
W ciągu kwietnia przeczytałem 7 książek (w tym jeden film w kinie, też go tu wliczam). Które to były przyjemnym oderwaniem się od rzeczywistości i zacnym źródłem ciekawej wiedzy i przeżyć estetycznych. Cieszę się bo wyprzedzam plan 52 książek, dzięki temu nie będę musiał się śpieszyć.
Bieganie
W kwietniu pobiegałem trochę – mianowicie: 25 km, co nie jest może oszałamiającym wynikiem, ale ja się z tego bardzo cieszę. Trochę na początku miesiąca zdrowotnie, nie chciałem się nadwyrężać podczas przeziębienia, a pod koniec miesiąca trochę czasowo nie wyrabiałem, co jednak ważne – duch biegania nie umiera, tego z siebie nie wyrzucę, bo jest to idealna forma resetowania się po pracy umysłowej.
Prywatnie
Zrobiłem 3 upgrejdy systemów he he, vista -> 7, i dwa razy ubuntu 9.10 -> 10.04, wszystkie na szczęście przeszły bez głębszych problemów.
Plany na Maj 2010
- Mały remoncik w domku,
- 5 książek,
- 10 wpisów na bloga,
- 25 km przebiegnięcia.
Czyli standardowo, bez szczególnych ekstrasów.
Zainspirowany ideą Marcina postanowiłem zrobić podsumowanie miesiąca. Może jeśli mi się to mocno spodoba – będę robił co miesiąc.
Zatem marzec minął bardzo szybko, w tym czasie stworzyłem 10 wpisów z czego najpopularniejszy okazał się:
- Jak umyć samochód na myjni ręcznej – czemu się nie dziwie, bo to dobry hack, i nawet wysoko w google wylądował
Pod koniec miesiąca (od 21 marca) – jak zrobiło się dosyć ciepło, wróciłem do biegania. Na początku – jak to zwykle, było strasznie – jednak po paru dniach, przyzwyczaiłem się. Wytrenowałem przez te parę dni około 43 km – całkiem nieźle – maraton (w kawałkach).
Z perdevu: Pozgłębiałem trochę tematu Social Mediów i minimalizmu, ale w wolnym czasie głównie czytałem książki – co bardzo lubię. Aczkolwiek w marcu, miałem mało wolnego czasu, bo ciągle coś, wyjazdy, zajęcia popołudniowe bez komputera i tak dalej. I tak oceniam ten miesiąc bardzo pozytywnie – uwolniłem się w końcu od złych nawyków tracenia czasu na komputerze – i teraz spędzam tu czas tylko i wyłacznie produktywnie, bo na inny czasu mi szkoda.
Miesiąc uważam za pozytywny.
foto via flickr – autorstwa h-k-d
Małe popraweczki – tuning bloga. Po pierwsze chmura tagów, to tak żeby złapać na szybko czego jest najwięcej, dla świeżej osoby oglądającej, jak również, dla mnie żebym wiedział w jakim idę kierunku.
Druga sprawa, za sugestią jakiegoś bloga PERDEVowego, żeby być w duchu social mediów, wrzuciłem przyciski pod wpisami, na różne serwisy żeby uprościć dzielenie się wiedzą. Ja używam tylko twittera, ale niektórzy używają różnych innych, teraz wystarczy kliknąć a wiedza popłynie.
Ostatnia, kosmetyczna niemal zmiana, to „related post” po prostu na końcu wpisu, będą po 3 linki do innych artykułów. Czasem warto coś jeszcze poczytać.
Generalnie mocno kosmetyczne zmiany, ale mam nadzieje że uproszczą trochę życie dla Was.
Ostatnią rzeczą jest przeniesienie z /blog/ do / a przeniesienie starej strony głównej / na /stara/ (rzuc okiem na link z boku). Całość mogłem rozwiązać jakimś rewritem, ale postanowiłem, że przerzuce fizycznie pliki, zmienie wpis base urla w blogu, a całe wpisy przejadą mi z page rankiem na nową stroną za pomocą jednolinijkowego rewrita:
RewriteRule ^blog(.*) http://piotr.lemiesz.pl$1 [R=301,L]
Który to mi grzecznie rozwiąże problem starych linków. Wygląda na to że wszystko działa tak jak chciałem.
Starą stronę będę metodycznie przerzucał na bloga, żeby w końcu ją wyłączyć tak naprawdę. Jak mówi brzytwa Ockhama – nie należy mnożyć niepotrzebnie bytów. Dzięki czemu kolejną rzecz mniej będę miał do obrabiania. A blog stał się moją stroną domową. Ciekawe kiedy przestane pamiętać o tym że kiedyś było to pod „/blog”…


