Kwiecień 30, 2010

Dywagacje, Linux

3 comments

Czyli upgrade z Karmic Koala 9.10 do Lucid Lynx 10.04

Dzisiaj, dzień po premierze właściwej nowej wersji ubuntu, dokonałem upgrejdziku na dwóch komputerach.

Jak to przebiegało ?

sudo su
vim /etc/apt/sources.list
:%s/karmic/lucid/g
:x
apt-get update
apt-get dist-upgrade

Zaobserwowane problemy.

Brak :)

Na pewno były jakieś problemy!

No dobrze:

  • na firefoxie nie było wtyczki torbutton
  • Zmieniła się wersja 2 -> 3 thunderbirda, no i to trochę pomieszało, bo uciekły Enigmail i Lightning, oba odnalazły się po 30 sekundach googlowania

Plusy upgrejdziku:

  • Mam wrażenie że szybciej chodzi
  • Mam ładne nowe rzeczy w systemie
  • Jest to motywator do zmian
  • Zawsze można cynić, że mam wersje systemu sprzed miesiąca a nie jak ludzie z XP z przed 7 lat :)
  • Nic mi nie zepsuło gruba
  • System mi jakoś wyładniał
  • Zmiany, motorem postępu!

UPGREJDOWAĆ!

Zatem polecam, oczywiście z poprawką na wasze pokręcone konfiguracje systemów. Ciekawe ile ubunciaków wyparuje po takich upgrejdach, a ile jest nieudanych…

Kwiecień 11, 2010

Dywagacje, Linux

3 comments

Wczoraj, miałem okazję zupgrejdować windows wista. Tak wbrew pozorom posiadam windowsa. Zostałem zmuszony do jego kupna wraz z kupnem sprzętu.

Ejemplo de software privativo Inutil
Image by Sonicraver via Flickr

Okazało się że można za darmo dostać upgrade, co też zamówiłem. Dostałem płytkę, instrukcję instalacji, stricker.

Instrukcja nie jest po polsku!

W instrukcji bardzo ciekawie oczywiście, po chińsku, algiersku, etiopsku – ale broń cię boże po polsku, opisane co możemy zrobić z tą płytką.

Wbrew pozorom, możemy dzięki niej mieć nowszego windowsa. Opis sugeruje dwie możliwości: upgrade albo fresh install.

Jaka jest różnica pomiędzy „upgrade existing” a „fresh install?”

Oczywiście nawet najmniejszym słowem nie wspomniane która opcja co powoduje oprócz pełnej utraty danych dla fresh installu.

To tak jakby kelner podszedł i przedstawił ofertę:

- dostaniesz albo przetrawione, albo świeże efekty przetrawienia przez gigantozaura.

Ja oczywiście wiem czym się te opcję różnią (wypełnieniem rejestru za przeproszeniem), ale Zwykly User, to wątpię czy ma pojęcie dlaczego akurat powinien zrobić fresh installa – bo to jedynie słuszne rozwiązanie.

Sam upgrade.

No ale abstrahując od dylematów, wróćmy do instalacji. Najpierw oczywiście zbackupowałem dane, grzecznie pożegnałem się z moim linuksem – bo bałem się że już go więcej nie zobaczę. Wrzuciłem płyte upgrejdującą. Sam upgrade, standardowo i grzecznie przeprowadzony, został puszczony przeze mnie na noc, i odebrany rano, więc nie wiem co tam sie działo i jakimi wspaniałymi reklamami zostałem uraczony.

Z rana wpisałem product key, i z uśmiechem dostałem nowego windowsa. Ja wybrałem opcję instalacji upgrade, bo nie chciało mi się robić fresh instala, z jego wszystkimi reperkusjami, typu tysiąc antywirusów, i innych mało ciekawych czynności.

Happy to Use Computer Software
Image by Old Shoe Woman via Flickr

Zajechało mi MBR!

Upgrejd oczywiście bez najmniejszych skrupułów zajechał mi MBR, bo i po co miałby się pytać, nie? Na szczęście livecd ubuntu + chroot + grub-install /dev/sda pomógł bezproblemowo. Jednak utwierdziło mnie jeszcze głębiej, że generalnie M$ ma mnie głęboko w poważaniu.

Na szczęście żadne dane nie wyparowały nie licząc mojego MBRa!

Jaka jest różnica?

Czy odczułem jakąś różnicę? Nie wiem, nie uzywam M$ więc nie mam pojęcia, prawdopodobnie coś tam się zmieniło. Mam nadzieje że na lepsze.

Ja jednak wrócę do linuksa :-)

Reblog this post [with Zemanta]

Listopad 22, 2009

Linux

5 comments

Dzis, na tapecie ubuntu enterprise cloud

zrzut_ekranu

W ramach zabawy, i poznawania ciekawostek, ubuntu enterprise cloud.

Sama instacja za stroną, banalnie prosta (pozdrawiam wszystkich klikaczy). W efekcie dostałem postawionego gotową chmurę. Nawiasem mówiąc za to lubie ubuntu, że po prostu dostaje się to co obiecują.

Niestety z nieznanego mi wględu, liczba dostępnych instancji które mogłem uruchomić wynosiła 0, więc de facto, nie udało mi się nic uruchomić gotowego, ale podejrzewam że to wina wirtualizacji, gdyż serwer uruchomiłem na wirtualizacji, bo nie mam niestety pod ręką gotowego serwera :-)

Jednak, dla tych wszystkich którzy takiego rozwiązania potrzebują, jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo można to bardzo prosto wypróbować, czego ja jestem przykładem.

Heh, pewnie zastanawiacie się co to za dziwny tytuł, i czemu się tym tak chwalę ?

Już tłumacze.

Co to jest robak?

Robak to moje złośliwe tłumaczenie terminu „bug” który odnosi się do problemu oprogramowania. Programy nie są idealne. Niestety nie ma takiej możliwości. Jednak pośród programów open-source  istnieje coś takiego jak śledzenie problemów z programami, które może zgłosić każdy.

Dzięki temu oprogramowanie które ktoś udostępnia za darmo, może być ulepszane, bo każdy może wysłać zgłoszenie problemu.

A czemu ja jestem taki społecznik?

Oczywiście trochę demonizuje, od razu tytułując się społecznikiem, to zresztą słowa L. a nie moje, który wypowiadał to ze straszliwą ironią przez jabbera ;-)

Zgłosiłem po prostu jedną funkcjonalność którą chciałbym aby była w programie. Dokładniej – kontrole przesyłu danych wychodzących/wchodzących z wirtualnego schowka. Niestety po uruchomieniu programu, przy wyrzuceniu czegoś do schowka, zostało wysycane całe dostępne łacze wychodzące, i mój system nie mógł normalnie sciagac czegos z internetu, bo nie wychodziły requesty. Wiem ze moglbym to rozwiazac nakladajac jakas warstwe na program, ktora by za mnie to robila, ale pomyslalem, ze skoro jest to program, to moglo by to byc uniwersalne, a zgloszenie buga pozwala na kontakt bezposredni z autorami.

Po paru godzinach, jeden z developerów, lub opiekunów okreslil mojego buga jako duplikujacego innego buga, i rzeczywiscie, ktos o tym samym napisal troche wczesniej, i nieporzebnie o tym pisalem :-), ale jednak czuje ze sie przysłużyłem i wogle jestem ten-tego :-)

wasz, pl