Jak zarobić na TWR Power System?

Posted on 23rd Styczeń 2010 in Ciekawostki, Dywagacje

Łańcuszek szczęścia.

Kiedyś będąc młodym człowiekiem, widziałem w mieście rodzinnym cotygodniowe zgromadzenia. Jak dowiedziałem się później, były to zgromadzenia ludzi, którzy są w pewnym systemie finansowym, który miał przynosić wspaniałe zyski. Jego idea była banalnie prosta. Kupujesz „udział” i sprzedajesz go dwa razy następnym ludziom. Prosta i wspaniała metoda, nieprawdaż? Na dodatek, jeśli ten komu sprzedaż, odsprzeda dalej, dostaniesz od tego procent. Warto więc było tworzyć sieć, wspierać się nawzajem itp. Wizja prostego zarobku kusiła, nikogo nie zastanawiała moralnie, że przecież, kurcze, sprzedaje za przeproszeniem powietrze, nikt też nie próbował wytłumaczyć, co się stanie jeśli się tego „udziału” nie sprzeda, bo nie znajdzie się odpowiedniego -jelenia- kupca.

Po pewnym czasie, dowiedziałem się że nazywa się to piramidą finansową, jest to oszukańcza metoda, na wzbogacenie się w sposób prosty, za pomocą niezbyt uczciwej, polegającej na chciwości metodzie. Z tego co wiem, takie piramidy są zabronione.

Czym jest TWR Power System,

Ostatnio, zapoznałem się z systemem TWR     Power System. Jego główne słowo marketingowe brzmiało mniej więcej: nasz system partnerski może przynosić nawet 450%. Poświęciłem chwile na rozpoznanie, mianowicie działa to tak: obiektem sprzedaży jest hosting. Bez ograniczeń i tak dalej. Koszt to 30$ miesięcznie. Jednakże, jeśli polecimy komuś taki hosting, zaczynamy dostawać pieniądze. Zatem opłacalne jest to polecać znajomym, bo po prostu dostaniemy od nich procent. System jest tak miły, że jeśli mamy tylko dwóch „poleconych” od każdego dostajemy 15$, więc wychodzimy na „0″.

Typowy Wielopoziomowy Marketing (MLM). Gdy mamy dużą sieć polecających, nawet zaczynamy na tym zarabiać. Zatem, mając coś, dostajemy za to pieniądze.

Jak widzi system właściciel TWR Power System.

Z punktu widzenia twórcy takiego biznesu, zasada jest prosta – marketing na wysokim poziomie, odpowiedni system refundacji, tak aby działać na część mózgu „zbieracza” u człowieka. Do tego jeszcze bardzo dokładne wyliczenia matematyczne, aby zrównoważyć zysk, z ryzykiem.

Sam przedmiot sprzedaży trochę zaczyna tu uciekać, jednak przyjrzyjmy mu się bliżej. Jest to hosting php, tak zwanie bez ograniczeń. Oczywiście jak wszędzie ograniczenia są, tylko ukryte w sprytnych sformułowaniach. Z doświadczenia wiem, że też można sprzedawać hosting cudownie rozmnażając aplikację na jednym serwerze, a w dobie usług na żądanie typu „amazon” możliwe jest tworzenie takich nowych hostingów od ręki, niemalże automatycznie. Opłacalność zależy tylko i wyłącznie od ilości ludzi płacących. Z mojego punktu widzenia, 30$ miesięcznie to bardzo dużo jak na taki hosting, bo za taką cenę można mieć nawet swój serwer dedykowany (tak wiem, biedny, ale zawsze), a to jest zwykły zwykły cpanel+php+mysql, czyli żadna rewelacja. Na allegro, czasem ktoś sprzedaje takie hostingi za 6 zł za ROK (!). Nie twierdzę oczywiście, że są to usługi tożsame, tylko że wystarczy mocno szukać.

Jednak, warto przyjrzeć się sieciowości tego przedsięwzięcia. Sieciowości w kontekście wielopoziomowości. Opłacalność dla właściciela tego interesu zależy od tego czy ktoś jest aktywnym użytkownikiem, czy nie. Jeśli jest aktywnym, to za darmo rozciąga mu sieć sprzedaży, bo jego wpływy niestety giną na opłacenie jego polecających. Jeśli jest nieaktywnym sprzedawcą, to najwyżej zjada troche mocy przerobowej jego parku maszyn, ale przynosi zyski, bez konieczności opłacania innych następnych poziomów. Zatem w tej strukturze drzewiastej, gdy ktoś jest nierozwijającym się liściem, jest najbardziej opłacalny. Samo założenie tego systemu też, mówi wprost że do takiego stanu dąży każdy liść. Zastanówmy się czy dużo jest chętnych na hosting PHP+MYSQL za 360$ rocznie? Nie ma ich dużo, to jest droga usuga za proste rzeczy. Kilka osób które naprawdę potrzebuje hosting, porówna z różnymi ofertami, i uzna że jest to całkiem drogo i nie opłacalnie.

Zatem do kogo to jest skierowane?

Do ludzi, którzy chcą zarobić.

Z punktu widzenia osoby w Systemie.

Osoba która się zainteresuje tym systemem, powie: „dammit, znajdę dwóch -jeleni- kupców, i już jestem na zero”. To stwierdzenie jest prawdziwe, i zaczyna się przekonywanie kupca: pomyśl o tych którym sprzedaż, o tych grubych tysiącach, jeśli twoja sieć sie rozrośnie. Może czasem coś wspomni o zaletach że to hosting. Zauważmy: bardziej istotne staje się to czemu to się opłaci, a nie właściwy produkt, którego zalety można szybko podważyć! Już nie wspominając o tym, że w specyficznych warunkach, można rozmnożyć, i na jednym hostingu można mieć kilka kont, i nie trzeba nic sprzedawać. Zaczyna to trochę przypominać piramidę finansową, gdzie najbardziej traci osoba nieaktywna, która przerywając łańcuch, jest najbardziej stratna. Owszem nie jest to stricte żadna piramida, bo jest PRODUKT: hosting. Ale czy na pewno?

Czy ja bym w to wszedł?

Gdybym miał klientów na hostingi, za taką cenę na pewno. Gdybym chciał tylko rozwijać sieć za wszelką cenę, sprzedając (wmuszając) komuś produkt o zawyżonej cenie – nigdy. Nie mam chyba na tyle silnej woli aby coś, co uważam za „nieuczciwe” móc sprzedawać.

Widzę, że nawet spotyka się z pewnym zainteresowaniem pośród ludzi. Research wykazał, że ludzie ze znajomościami, zarabiają. Wyczytałem też, że mieli problemy techniczne – przenoszą się do nowej serwerowni. Heh, czego się spodziewać po ruchomej infrastrukturze. Dobrze że nie napisali że robią to na chmurze jakieś, bo bym się trochę pośmiał, jak tu można wyzyskać, nawet bez grama swojego wkładu.

Osobiście jestem bardzo sceptycznie nastawiony, do takiego rodzaju piramid, ale wiem, że przy odpowiednim zaangażowaniu, a choćby i nawet na sprzedaży tego na allegro, i na przykład w jakimś biznesie, z usługami dodanymi w postaci, stron na tych hostingach, można się wzbogacić, ale wejść tak na goło, z nadzieją na łatwy zarobek – brr, nie zazdroszczę wylania na siebie wiadra wody, i straty pieniędzy.

Ciekawe czemu nie ma możliwości, po prostu polecania tego hostingu, bez konieczności płacenia? Czyżby moja teoria o dochodowym martwym liściu miała miejsce ?

Jaka jest alternatywa?

Lepiej wejść we współpracę z innymi podobnymi ludźmi i prowadzić działalność odpowiedniejszą – typu firma tworzenie stron, przy okazji sprzedaży hostingu. Konsultingu internetowego – doradzania co i jak z know-how. Wtedy nawet naturalnie pojawiają się klienci, i wtedy okazało by się, że jest to całkiem nieopłacalne takie usługi.

comments: 18 » tags: , , ,

Rzecz o prokrastynacji.

Posted on 21st Styczeń 2010 in Dywagacje, Pomysły

Prokrastynacja nie jest tylko chorobą informatyków. Prokrastynacja jest chorobą całego społeczeństwa.

Jeśli nie wiesz co to prokrastynacja – a na pewno wiesz, zobacz na WIKIPEDII.

Wpis ten jest, reakcją na przeczytanie tego wpisu, więc zapraszam do zapoznania się z nim.

Dawno dawno temu, jako małe dziecko, dostałem komputer. Wspaniałe dzieło abstrakcyjnej produkcji (286, 1MB RAM, 40MB HDD). Można było mnie posadzić przed DOSową grą i zapomnieć. Rodzice jednak zastosowali metodę. Metodę godziny. Przez ten krótki czas 1h mogłem do woli grać, wtedy to maksymalizowałem rzeczy które chciałem zrobić. Ani grama przekładania, ani grama niewykorzystania.

Później, gdy już byłem mądrzejszy nikt mi nie racjonował dostępu do komputera. Jednak, sam komputer to robił, psuł się co chwile (czasy bardzo wczesnych win), albo kazał czekać mieląc swoim dyskiem. Wtedy też nie było czasu, bo ciągle się z niecierpliwością czekało, albo korzystało z tego, z tego na co się czekało.

Dziś? Wszystko jest pod ręką, ile to rzeczy otaczających, chce być dotkniętych, chce być kupione za brak twoich pieniędzy, ile twój edytor tekstu ma pięknych funkcji i jak bardzo chce on ci pomóc z twoim problemem napisania jednego zdania. Ileż to znajomych, ileż otwartych projektów przebija się przez wszystkie możliwe warstwy twojej świadomości, aby przeszkadzać, odwracać uwagę, od tego czym się aktualnie zajmujesz. Czy to nie jest główny problem prokrastynacji?

Czy nie wystarczy odłączyć się od wszystkiego, tak zaplanować swoje działanie, żeby po prostu móc zając się tym jednym? Ja ten tekst piszę w pyroomie. Wiem, że gdybym miał ekran pulpitu, już bym zerkał, która godzina, ile nowych RSS, czy czasem ktoś do mnie nie napisał, albo nie wysłał maila nie cierpiącego zwłoki w odpowiedzi.
Może ten natłok możliwości, technologii, które ogarniają ludzie „technoświeceni” – więc i informatycy, powoduje po prostu zwykłe przeskoki umysłu z jednego stanu do drugiego, niczym elektron pobudzany fotonami.

Może po prostu natura dzisiejszych czasów, brak minimalizmu powoduje, że nie ma w nas żelaznej konsekwencji, niczego nie robimy z tak głęboką 100% pasją, że prokrastynacja ma szansę w nas zaistnieć.

Jest po prostu  „chorobą” całego społeczeństwa, więc i informatyków.

Kim jest informatyk?

Tak właściwie, to absolwent informatyki, bezpośrednio po studiach, kiedy nie ma jeszcze pracy. Także mało jest takich osób. Każda praca wypacza znaczenie informatyka, i stajemy się kimś innym. Administratorem, sprzętowcem, programistom. Jednak przez chwile jest się informatykiem.

Także, samo tytułowe stwierdzenie że tylko informatycy na to chorują, jest może i prawdziwe, lecz mocno kontrowersyjne.

Naturą ludzką jest być właśnie osobą odkładająca trudne zadania. Przecież łatwiej jest zrobić rzeczy proste, nie wymagające dużo atencji. Później jednak gdzieś się to nawarstwia i nas denerwuje.

Nie dobrze jest też jednoznacznie określać czy prokrastynacja jest zjawiskiem złym. Bo też mocno zależy od sytuacji. Czemu każdy ma być zorganizowany i porządny, ma się zmuszać do czegoś czego nie lubi? Przecież zrobi to źle, byle by zrobić. Jeśli jednak odkłada, to nie ma znaczenia czy dlatego że nie lubi, albo dlatego że mu się zwyczajnie nie chce, a po prostu to jest jego wybór. Takie kryterium należy brać pod uwagę.

Jeśli samemu nie chce się tak robić, to jest wiele sposobów. Od choćby zwyczajnego, najprostszego sposobu: po prostu to zrobić, aż po wymyślne metody wspomagania robienia czegokolwiek, jak wspominane GTD, ZTD, pewnie też są super ajpody które potrafią w najmniej odpowiednim momencie odpoczynku przerwać go odpowiednio…

Informatycy też może znając trochę rynku na którym się znajdują wiedzą, że czasem są niedopłacani. Albo też ich czynności mogą być automatyzowalne, albo są rutynowe. To rodzi samo z siebie pewnego rodzaju odwlekanie, olewczość, bo i po co się męczyć, jeśli zarabiam za mało. Zbyt wielu ludzi też pracuje nie w tej dziedzinie która, jest ich powołaniem, i przez to podchodzą do rzeczy bez serca, bo gdy zapalonemu wędkarzowi włoży się wędkę do ręki, to bez wahania ruszy na łowy, tak samo każdy odnajdując swoje powołanie, będzie robił wszystko bez grama odwlekania i niechęci.

Motywacja i systemy wspomagające

Nawet najwymyślniejsze systemy wspomagania wykonywania zadań, na nic zdadzą się na wewnętrzną niechęć i brak motywacji. Jeśli pracujesz na etat, to wiesz, że przełożeni dwoją się i troją, żeby podrasować ile się da wydajność pracownika. W fizycznej pracy, nie ma przestojów, cała infrastruktura jest dostosowana do pracy ludzkiej. W pracy umysłowej, trafikowanie, monitoring czasu pracy, i wykonania zadań w każdej sekundzie czuwa nawet nad twoim oddechem, i jedzeniem kanapki.
Jeśli nie ma odpowiedniej motywacji do pracy, czy to finansowej, czy to innego rodzaju (zadowolenie, prestiż) to nudna praca pozostanie nudna i niewydajnie wykonywana. Tak samo jeśli pracownik nie ma ochoty pracować (z wewnętrznych przyczyn), to choćby i najsurowszy bat nie zadziała na niego w żaden sposób motywująco.

Swoją drogą polecam artykuł o motywacji i sposobach na natłoki zadań. Są bardzo inspirujące!

W google mają 20% czasu zaplanowane na prace które sami wymyślą i CHCĄ SAMI robić. Czyż to nie jest jeden z prostszych metod aby praca była przyjemna, a zew prokrastynacji odleciał bardzo daleko?

Może po prostu tak zwani „informatycy” z artykułu, są samozwańczymi pracownikami, którzy nie chcą na przykład pracować w taki sposób jaki się skiekrowali, albo źle dokonali wyboru z powodu takiego, że zamiast stworzyć sobie innowacyjne miejsce pracy, albo prace którą kochają, przenieśli za swoje pieniądze swoje miejsce pracy wprost w swoje prywatne życie i teraz nie chcą pracować w taki a nie inny sposób.

Jak zarobić na newsletterze?

Posted on 16th Styczeń 2010 in Dywagacje

Definicja newslettera.

Istnieje cywilizowany spam. Nie, nie zjadłem nieświeżego mięsa. Może przesadzam z tą nazwą. Ale istnieje coś takiego jak płatne newslettery. Ludzie zapisują się do systemu płatnych newsletterów i zaczynają otrzymywać maile. W każdym z maili jest link. Po wejściu na ten link, osoba taka dostaje zapłatę.
Jest to bardzo prosty układ, wydaje się całkiem uczciwy, nieprawdaż?

Należne pieniądze odbiorcy otrzymują, gdy przekroczą określoną granicę, aby nie wyciągali groszówek, tylko na przykład 10 zł. Jest też kilka obwarowań i tak dalej.

Moje doświadczenia

Kiedyś, kiedy w państwie rzymskim biegali neandertalczycy, sam nawet uczestniczyłem w takim systemie, dostawałem maile, uczciwie klikałem, oglądałem strony nudne, niezbyt ciekawe. Wydawało mi się że jest to proste i uczciwe zajęcie. Po jakimś czasie, znudziło mi się w końcu. Bo kasa bardzo powoli rosła.

Coś mi tu nie gra.

Na allegro, w kategorii Komputery->Internet, jest wiele aukcji na różne takie newslettery, gdzie sprzedawcy obiecują 3000 wejść na stronę przez tyleż ludzi za jedyne 5 zł. Oferty są też na większe ilości.

W pewnym momencie coś mi jednak zazgrzytało. Pamiętałem ile mniej więcej otrzymywałem pieniędzy za jednego maila. To był 1 gr. Uczciwa dola za 30 sekund poświęcone na maila.
Jeśli dobrze skojarzyłeś, to powinno się tobie coś nie zgodzić.

Zysk = 5 zł
Koszt = 3000 ludzi * 1 gr = 30 zł + jakieś nawet najmiejsze koszty własne (10%) = 33 zł

Kosz jest 6 razy większy niż zysk. To znacznie więcej niż jakiekolwiek dumping.

Jak to możliwe?!

Według mnie wpływa na to kilka czynników.

  1. Sprzedawca newslettera nie ma tylu ludzi w bazie, tylko na przykład 300, resztę wejść zrobi z automatu.
  2. Sprzedawca newslettera wie, że mało kto dotrwa do momentu monetyzacji swoich zarobków, albo na przykład na długo przed pierwszą monetyzacją, wyparuje pod pretekstem bankructwa.
  3. Z tego co wiem jest głęboko zakorzenione w ludzkiej psychice fakt klikacza. Istnieje sprzężenie zwrotne, że będzie kiedyś nagroda, za prostą czynność (jak pies pawłowa). Więc klikamy bezmyślnie, bo ta odległa nagroda, wydaje nam się na wyciągniecie ręki. Nie zwracamy uwagi, że potrzebujemy do 10 zł 1000 kliknięć. Nawet jedno dziennie to 3 lata! A niech któraś z serwowawnych nam reklam zadziała na nas, to co wtedy? Wydamy na przykład 100 złotych na niepotrzebny e-book, lub coś innego, i całe zarabianie szlak trafi.

Sprzedawcy newsletterów, najnormalniej w świecie tworzą pieniądze, których nie są w stanie oddać. Byli by na głębokim minusie. Jednak z tego co widzę mają się dobrze, prawdopodobnie też, do nich należą osoby które chcą coś zarobić, a nie koniecznie zauważają że coś jest nie w porządku…

comments: 0 » tags: , , ,

Witam goldenlajniowiczów!

Posted on 6th Styczeń 2010 in Ciekawostki, Dywagacje

Gratuluje goldenline, zostaliście na drodze przypadku wytypowani jako jedyny serwis społecznościowy w którym będzie istniał mój profil. To i tak za dużo, i jeśli mnie zdenerwujecie to usunę konto :)

Zobacz mnie na GoldenLine

Co za tym idzie, tam znaleźć się da najnowsze wiadomości o mojej karierze, i różnych takich. Poprawiłem też trochę profil bo był trochę drętwy. Jeśli uznajesz go błędnym, daj znać, chętnie coś poprawie, dopiszę i te pe.

Usunąłem grono, linkedin, naszą kaszkę, profileo, i wszędzie tam gdzie nawet nie zaglądam, bo i po co się powielać. Znacznie lepiej mieć tylko jedną drogę kontaktu – to powinien być właściwie mój mail, skype, telefon.

Moja studnia szczęścia (agregator rss) podpowiada, albo stać się „full time” social media, albo usunąć na amen. Wybieram drugą metodę. Jedyną kazalnicą internetową, jest ten blog. Obiecuje teraz częściej zatem go aktualizować. Nadal nie znajdziesz tu ani grama mojego prywatnego życia, tylko i wyłącznie przefiltrowane przeze mnie informację. Jeśli interesuje cię moje życie prywatne, zadzwoń, chętnie porozmawiam.

To tyle, dziękuję za uwagę,

Zapraszam do dalszego przeglądania bloga.

pozdrawiam

pl

comments: 0 »