Pustostan, czyli rzecz o ciszy i krzyku.

Posted on 29th Grudzień 2009 in Ciekawostki, Dywagacje

Kiedyś wierzyłem, że to co jest dobre, wypromuje się samo. Tak samo wierzyłem, że dzieje się to za przeproszeniem automatycznie.
Później poznałem prawa marketingu, oraz wielu aspektów życia i wiem że tak nie jest.

Choćby ten blog, nie reklamuję go nigdzie. Nie twierdze że jest dobry i sam ma się rozreklamować, ale jego specyficzna funkcja, jako miejsce ujścia moich przemyśleń, spełnia się bardzo dobrze. Nie ma zbyt wielu czytelników. Nie jest stargetowany, a może, dokładniej rzecz ujmując, jest stargetowany na mnie.

Jednakże, wyobraźmy sobie, że istnieją super miejsca/rzeczy/usługi o których jednak nikt nie wie, a nawet zmieniły by świat, ale ze względu na to że nigdzie nie ma o nich wzmianki, nie został zastosowany na nich żaden marketing, to nikt o nich nie wie. Przepadną w odmętach rzeczywistości.

Tak też na tym świecie, wiedza przepada wraz z ludźmi i ich gasnącymi umysłami. Warto zatem dzielić się wiedzą, umiejętnościami, bo może się okazać, że to co wiemy, może zmienić w efekcie cały świat. Czasem nasze myśli, mogą stać się trybikiem w kole rozwoju świata (na przykład poprzez pomoc jakiemuś naukowcowi).

Nie twierdze że jest to proste, bo czasem natłok informacji powoduje jej dewaluację, ale… Warto rozwijać, pisać, tworzyć!

Tak oftopikowo: dziś założyłem pamiętnik. Ostatnio coraz częściej łapie się, że nie pamiętam, gdzie byłem na święta paręnaście lat temu, lub kiedy jakieś ważne wydarzenie miało miejsce. Nie ma tam żadnych przemyśleń, bo do tego nie służy ten dziennik. Tobie też radzę stworzenie takiego miejsca, bo to się na pewno kiedyś przyda :-)

Pozdrawiam
pl

comments: 0 »

„Każde miasto jest w stanie wprowadzić sieć za darmo.”

Posted on 8th Listopad 2009 in Ciekawostki, Dywagacje

Kolejny (ostatni) artykuł z mojej ściany interesujących artykułów.

Takie to zdanie właśnie było tytułem artykułu w gazecie wyborczej bodajże. Bł tam przytoczony artykuł, a dokładniej mówiąc wywiad z panem który dawał internet za darmo. Twierdził, że każde miasto może wprowadzić internet za darmo.

Ba, każdy dostawca internetu mógłby dawać internet za darmo! To już mój komentarz. Skoro zostały poniesione już koszty infrastruktury, głupotą było by nie dawać takiego kanału marketingu za darmo. Wiadomo – względy bezpieczeństwa i tak dalej trzeba by było zachować. Można by było nawet ludzi za przeproszeniem wylegitymować – zaprosić do siedziby firmy w celu dostania darmowego internetu, a później wykorzystywać to do celów marketingowych…

Do głowy to nawet mi przychodzą brzydkie pomysły dawania takim darmowym ludziom zkeszowanych wersji stron (nawet lekko przestarzałych), lub ograniczać w sposób znaczny zasoby do których mogli by się dobierać. Dzięki temu jednak ludzie biedniejsi, lub bardzo biedni mogli by być bardziej cyfrowi, a w efekcie może stali by się w końcu klientami.

Czy jednak możliwe jest żeby państwo dawało internet za darmo?

hm, trudne pytanie. Raczej trudno by to było zrealizować, bo co z ludzmi w dziurach cyfrowych, albo w dziurach nieopłacalności? Gdzie tu równość… Jednak myślę że pewne studium opłacalności i sprawiedliwości mogło by być rozważane…

Znając jednak realia niestety cyfryzacji chociażby urzędów, to co tu myśleć o darmowym internecie dla wszystkich :-)

chociaż może jak będzie wimax… postawić jeden nadajnik na całe miasto :-)…

comments: 0 »

Zły robot!

Posted on 25th Październik 2009 in Ciekawostki, Dywagacje
Parę minut po trzeciej, z całkowitej ciszy, coś zaczęło skubać w rogu pokoju. Po chwili rozświetliły się wszystkie diodki, i robot ożył.
Przez chwile rozglądał się gwałtownie, jakby czegoś szukając. Jakby nie wiedział co ma zrobić. Przysłuchiwał się śpiącym ludziom, oddychającym cichutko.
Gwałtownie, poruszył się, wyjechał na swoich gumowanych gąsienicach z pokoju do kuchni. Stamtąd po chwili zaczęły dobiegać przeraźliwe dzwięki. Tak jakby robot ostrzył kilka noży jednocześnie. Tak samo gwałtownie jak się rozpoczął, tak rumor znikł. Śpiących to jednak nie obudziło, lecz widać że nie pozostało im to we śnie obojętne.
Z kuchni, robot wracał wolniej, przystając, jakby tym razem się skradał. Zza framugi wyłonił się nie robot, a niski taboret. Za taboretem sunął trzymający go robot. Uważał aby w nic nie uderzyć, więc jego ruchy były zwolnione.
Tym sposobem zbliżał się do łóżka. Do niczego nie obawiających się ludzi. Jednak, w ostatniej chwili zmienił trajektoria, i postawił prawie przy ścianie taboret. Ruchy robota zamarły. Słychać było jednak jak „myśli” bo wnętrzności aż zapiszczały. Kota, śpiącego w nogach łóżka, to obudziło. Kot niemalże podskoczył, a po chwili uciekł szybko z pokoju, wiedząc co się świeci.
Robot, zacichł. Wziął taboret w chwytaki, i balansując swoim ciężarem, próbował nieskutecznie wdrapać się gąsienicami na taboret. Oczywiście, spowodował tym niemiłosierny rumor.
Tego już było za wiele, naruszone granice snu, zostały przerwane, śpiący się obudził.
- Co się dzie…?! – zapytał głosem stanowczo zbyt zaspanym, aby można to było uznać za pełne zdanie. Jednak to spowodowało że robot zaprzestał wdrapywać się na taboret, odwrócił głowe, i piskliwym, cichym głosem, zaczął szybko mówić:
- Bo właśnie czas przeskoczył w tył! A ja przecież zegarki muszę przestawić, bo źle chodzą! Ja chciałem wejść przestawić, ten wysoko zegarek, bo u niego nie przeskoczył!!!
- Ludzie, robocie! Przegrzało cię??? Przecież jest noc!
- Tak, jest godzina 2:07, już drugi raz dzisiaj. Ale ten zegarek tego nie uwzględnia, bo jest w innym czasie, może przyh tej ścianie inaczej czas tyka…
- Cicho! – przerwał mu człowiek – przeklęta zmiana czasu – mruknął pod nosem – co roku to samo. Masz sie nie ruszać do rana i nic nie robić.
- Ale ten zegarek nie uwzględ…. – próbował powiedzieć robot, wskazując w górę chwytakiem, lecz człowiek mu przerwał:
- I NIC NIE MÓWIĆ! Dla mnie nie ma znaczenia która godzina, i czy przy ścianie coś inaczej tyka.
Robot zastygł w ciszy z uniesionym chwytakiem, niczym w niemym proteście.
- Przeklęta robotyzacja – mruknął człowiek kładąc się do łóżka – Miało to upraszczać życie… Ehh. AA i opuść ten chwytak…
Robot wykonał polecenie i zawisł bezwładnie. Cisza i spokój wróciły do pokoju, po chwili znowu było słychać że ludzie i roboty śpią.

Parę minut po trzeciej, z całkowitej ciszy, coś zaczęło skubać w rogu pokoju. Po chwili rozświetliły się wszystkie diodki, i robot ożył.

Przez chwile rozglądał się gwałtownie, jakby czegoś szukając. Jakby nie wiedział co ma zrobić. Przysłuchiwał się śpiącym ludziom, oddychającym cichutko.

Gwałtownie, poruszył się, wyjechał na swoich gumowanych gąsienicach z pokoju do kuchni. Stamtąd po chwili zaczęły dobiegać przeraźliwe dźwięki. Tak jakby robot ostrzył kilka noży jednocześnie. Tak samo gwałtownie jak się rozpoczął, tak rumor znikł. Śpiących to jednak nie obudziło, lecz widać że nie pozostało im to we śnie obojętne.

Z kuchni, robot wracał wolniej, przystając, jakby tym razem się skradał. Zza framugi wyłonił się nie robot, a niski taboret. Za taboretem sunął trzymający go robot. Uważał aby w nic nie uderzyć, więc jego ruchy były zwolnione.

Tym sposobem zbliżał się do łóżka. Do niczego nie obawiających się ludzi. Jednak, w ostatniej chwili zmienił trajektoria, i postawił prawie przy ścianie taboret. Ruchy robota zamarły. Słychać było jednak jak „myśli” bo wnętrzności aż zapiszczały. Kota, śpiącego w nogach łóżka, to obudziło. Kot niemalże podskoczył, a po chwili uciekł szybko z pokoju, wiedząc co się świeci.

Robot, zacichł. Wziął taboret w chwytaki, i balansując swoim ciężarem, próbował nieskutecznie wdrapać się gąsienicami na taboret. Oczywiście, spowodował tym niemiłosierny rumor.

Tego już było za wiele, naruszone granice snu, zostały przerwane, śpiący się obudził.

- Co się dzie…?! – zapytał głosem stanowczo zbyt zaspanym, aby można to było uznać za pełne zdanie. Jednak to spowodowało że robot zaprzestał wdrapywać się na taboret, odwrócił głowe, i piskliwym, cichym głosem, zaczął szybko mówić:

- Bo właśnie czas przeskoczył w tył! A ja przecież zegarki muszę przestawić, bo źle chodzą! Ja chciałem wejść przestawić, ten wysoko zegarek, bo u niego nie przeskoczył!!!

- Ludzie, robocie! Przegrzało cię??? Przecież jest noc!

- Tak, jest godzina 2:07, już drugi raz dzisiaj. Ale ten zegarek tego nie uwzględnia, bo jest w innym czasie, może przyh tej ścianie inaczej czas tyka…

- Cicho! – przerwał mu człowiek – przeklęta zmiana czasu – mruknął pod nosem – co roku to samo. Masz sie nie ruszać do rana i nic nie robić.

- Ale ten zegarek nie uwzględ…. – próbował powiedzieć robot, wskazując w górę chwytakiem, lecz człowiek mu przerwał:

- I NIC NIE MÓWIĆ! Dla mnie nie ma znaczenia która godzina, i czy przy ścianie coś inaczej tyka.

Robot zastygł w ciszy z uniesionym chwytakiem, niczym w niemym proteście.

- Przeklęta robotyzacja – mruknął człowiek kładąc się do łóżka – Miało to upraszczać życie… Ehh. AA i opuść ten chwytak…

Robot wykonał polecenie i zawisł bezwładnie. Cisza i spokój wróciły do pokoju, po chwili znowu było słychać że ludzie i roboty śpią.

comments: 0 »

Dla humanistów jedyną szansą jest komputer.

Posted on 26th Wrzesień 2009 in Ciekawostki, Dywagacje
aki cytat przeczytałem dawno temu w GW. Mówił to profesor Wojciech Cellary.
„Muszą wymyślić, jak go używać. Komputerowcy tego za nich nie zrobią”.
Tak. Jestem tym komputerowcem, i wiem że ja za nich rzeczywiście tego nie wymyślę. Czuje się często na skraju tego „komputerowcowania” i „humanizowania”.
Wiem jakim złożonym narzędziem potrafi być ogólnie pojęty komputer i technologia.
Czasem jest barierą nie do pokonania, czasem próbuje łamać trudności, i takie próby są wyśmiewane przez zatwardziałych informatyków, jako złamanie całego kanonu zasad.
Lecz bardzo słusznie, że powstaje inicjatywa od strony humanistów, i powinna ona jak najczęściej powstawać, już abstrahując, że jest to potencjalna praca dla informatyków :-) (niekończące się zródło).
Jest wiele przykładów, takich jak choćby blogi, które dzięki prostym zabiegom może pisać każdy…

Taki cytat przeczytałem dawno temu w GW. Mówił to profesor Wojciech Cellary.

„Muszą wymyślić, jak go używać. Komputerowcy tego za nich nie zrobią”.

Tak. Jestem tym komputerowcem, i wiem że ja za nich rzeczywiście tego nie wymyślę. Czuje się często na skraju tego „komputerowcowania” i „humanizowania”.

Wiem jakim złożonym narzędziem potrafi być ogólnie pojęty komputer i technologia.

Czasem jest barierą nie do pokonania, czasem próbuje łamać trudności, i takie próby są wyśmiewane przez zatwardziałych informatyków, jako złamanie całego kanonu zasad.

Lecz bardzo słusznie, że powstaje inicjatywa od strony humanistów, i powinna ona jak najczęściej powstawać, już abstrahując, że jest to potencjalna praca dla informatyków :-) (niekończące się zródło).

Jest wiele przykładów, takich jak choćby blogi, które dzięki prostym zabiegom może pisać każdy…

comments: 0 »