Roaming Wifi – Czyli internet Wszędzie!

Posted on 19th Marzec 2011 in Dywagacje, Linux

Kolejny z moich szalonych pomysłów, które mając miliony zrealizował bym.

Problem z mobilnym internetem.

Internet mobilny – to brzmi dumnie. Ma tylko jeden problem. Jest zatrważająco wolny, ze względu na użyte technologie. Tak wiem, ostatnio przyśpiesza, bo edgują się do potęgi edgniętej.

Jednak jeśli otworzysz w dużym mieście wyszukiwanie sieci wifi, to wyskoczy ci od kilku do kilkunastu sieci. Niektóre całkiem blisko i z dobrym sygnałem. Nie możesz jednak z nich skorzystać.

Problem z siecią wifi.

Problemy są właściwie dwa: identyfikacja i pieniądze.

Po pierwsze indetyfikacja. Nikt nie chce mieć podłączonego anonima który rozwala pół internetu jakimiś dosami. Ja wiem, że zwykły człowieczek który chce wejść na fejsbuka, czy sprawdzić pocztę to nie jest psuj-niegrzecznik. Tak niestety postrzega cię administrator sieci do której byś chciał się podłączyć.

Po drugie kasa. Niestety dostarczanie internetu też kosztuje, więc wszyscy chcą na tobie zarobić. Ale tak naprawdę, niby jak by mieli cię rozliczać, jak na przykład przemieszczasz się straszliwie, i co chwile jesteś gdzieś indziej. Trudno było by podpisywać co chwile umowy, przesyłać faktury za usługę internetu.

Ja znalazłem rozwiązanie – roaming wifi.

Tak, szatański i prosty pomysł. Wystarczyło by utworzyć porozumienie gdzie każdy dostawca internetu świadczył by usługę roamingu wifi klientów mobilnych.

Po prostu – widzisz sieć w otoczeniu, odpalasz program do roamingu, on gada sobie z serwerem dostarczającym internet, przedstawia cię, bierze na siebie rozliczenia, tak że – ty otrzymujesz internet, dostawca otrzymuje pieniądze.

Tak naprawdę technicznie wygląda to bardzo prosto, wystarczyło by stworzyć jednolite środowisko klient-serwer które pozwala na połączenie. „Gdzieś” istniała by „rozliczarka” tych połączeń i zrealizowany był przepływ gotówki.

Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach.

Zatem szybko rzucę wady mojego genialnego rozwiazania.

  • to co tak lapidarnie opisałem powyżej: „jednolite środowisko klient-serwer”, to jest zdanie które zabija cały pomysł, gdyż systemów operacyjnych jest kilkanaście po stronie klientów, a pewnie setki po stronie dostawców
  • jak to zwykle bywa ze standardami na komunikację, trudno było by poprosić dużo dostawców o wdrożenie akurat tego a nie innego rozwiązania
  • siec wifi, ma akurat wiele wad koncepcyjnych które utrudniały by użycie takich programów, i dużo firm raczej wifi używa jako radiowego kabla tam gdzie nie może dostarczyć kablowo, a wifi już pozostawia ludziom samym sobie – i mnóstwo sieci to urządzenia końcowe klientów rozpuszczające bardzo lokalnie (lokalowo nawet) internet
  • trudno było by określić kwoty, bo prawdopodobnie stało by się to tak opłacalne jak internet mobilny przez sieć komórkową…

Podsumowując

Pomysł jest iście szatański żeby wszędzie mieć internet gdzie to jest możliwe, bezpiecznie i szybko. Ale diabeł tkwi w szczegółąch.

TWR – ostatnie starcie.

Posted on 15th Marzec 2011 in Dywagacje

W nawiązaniu do tego artykułu, który napisałem już rok temu (ale ten czas leci) – a widzę że trochę ludzi wchodzi do mnie na ten temat – napisze wnioski, oraz podsumowanie.

Nie jestem w TWR.

Zatem mogę mieć lekko negatywne nastawienie. To tak w ramach „disaklajmera”, żebyście nie myśleli że będzie zbyt obiektywnie. Jeśli chcecie jakiegoś insidera  – możecie na przykład zajrzeć tutaj. Podoba mi się w tym artykule to że nie jest przedstawiane na różowo, ale też nie są wypisane wszystkie wady – co warto też pokazać!

To jest MLM.

Przez chwile myślałem, że to jest tak naprawdę sprzedaż produktu. Wypełnienia potrzeb klienta, czy tam rozwiązania jego problemu.

Niestety tak nie jest. Hosting jest takim miłym kawałkiem chleba, że jedna osoba potrzebuje 1/100 serwera, a drugi potrzebuje 2 serwery, do swoich aplikacji. Wepchanie ich do jednego worka i sprzedaż „jednej jednostki TWR” i wpychanie go do struktury, jest wkładaniem w jakiegoś sztucznego potwora.

Tak naprawdę, na mój gust, głównym aspektem tego interesu jest MLM i jego opłacalność. Bo przy dwóch klientach, już jesteśmy na zero. Jednakże, przy takim hostingu, czasem tych dwóch klientów dało by się upchać na „swoim” hostingu, więc wmuszenie im całego produktu, tylko aby zapełnić własną strukturę uważam za nieuczciwe.

Oczywiście wiele osób może mi wytknąć, że na tym polega biznes – ale jakoś mi się to zupełnie nie podoba…

 

comments: 0 » tags: , ,

Jak schudnąć?

Posted on 12th Luty 2011 in Ciekawostki, Dywagacje

Słowem wstępu

Istnieje mnóstwo metod na schudnięcie. Farmakologiczne, ćwiczeniami fizycznymi, zmianą diet. Ja nie będę wgłebiał się w nie, ani też doradzał Tobie którą powinieneś zastosować. Po pierwsze – nie jestem lekarzem ani specjalistą, po drugie – każdy musi znaleźć swoją drogę.

Ja za to opiszę własne doświadczenia – które i Tobie mogą się przydać.

Zatem, w swoim życiu dokładnie dwa razy chudłem dzięki zastosowaniu prostych bardzo zabiegów. Chudłem około 10 kilogramów do wagi optymalnej, później jakoś tak życie się ułożyło – że kończyłem stwosowanie niżej opsianych metod.

Pracuj od rana do wieczora.

Jeden posiłek dziennie.

Oto metoda numer jeden. Prawdopodobnie słyszeliście że powinno jeść się 5 posiłków dziennie, a może więcej a może mniej. Prawda jest taka, że to nie ilość posiłków dziennie ma znaczenie a ilość dostarczanych kalorii.

Moje jedzenie jednego posiłku dziennie było spowodowane studenckim + pracowniczym trybem zycia, gdzie nie miałem właściwie czasu na jedzenie, i tylko na kolację jadłem obiady. Pełne wartościowe obiady!. Bez żadnych ograniczeń ilościowych. Przez resztę dnia wypijałem kubusie, dużo wody – i raz na jakiś czas drożdżówkę (moje uzależnienie).

Dzięki temu wszystkiemu dostarczałem odpowiednich wartości odżywczych (obiady były dobre i zróżnicowane), ale w ilościach bardzo małych (pewnie 1/3 dziennej potrzeby). Organizm dzięki temu spalał tłuszcze i zasoby, i schudłem, około 10 kg w 3 miesiące.

Ta metoda ma jedną zasadniczą wadę – trzeba umieć radzić sobie z głodem. Organizm podczas takiego trybu życia, często wyzwala głód – a na początku wiąże się to jeszcze z sokami trawiennymi i tym śmiesznym uczuciem w żołądku. Jak sobie radzić z głodem ? Na to ci nie odpowiem – ja po prostu radziłem sobie z nim siłą woli i brakiem czasu na myślenie o głodzie oraz zapiciem go wodą.

Idź do wojska!

Uregulowany tryb życia i wyważone posiłki – oto cała tajemnica.

Drugi okres chudnięcia, to pobyt w wojsku. Wbrew pozorom wcale nie dlatego że w wojsku byłem zagładzany czy coś takiego. Schudłem tam znowu 10 kilo do optymalnej wagi w czasie około 3 miesięcy, czyli podobnie jak pierwszą metodą.

Jedzenie było wyśmienite i w dobrych ilościach. Nigdy nie czułem głodu, a wręcz potrafiłem jeśli nadarzyła się okazja kupić i zjeść drożdżówkę („maj preszes”) lub batonika.

Zatem gdzie jest tajemnica schudnięcia w wojsku?

To uregulowany do bólu tryb życia, oraz umiarkowane ćwiczenia fizyczne. Koniec. Żadne tam tajności, czy inne katorgi.

Uregulowany tryb życia to: spanie w określonych godzinach, jogging i ćwiczenia o określonych porach dnia, wyważone, smaczne, i zróżnicowane posiłki z dokładnością do 10 minut.

Wszystko to przynosi doskonałę efekty dla organizmu. Metabolizm jedzie na idealnym poziomie, mózg funkcjonuje doskonale – waga ciała spada.

Co do wad? To raczej zaleta – ale po prostu w życiu poza wojskiem trudno sobie takie nawyki i taką precyzje wyrobić. Bo a to nie mamy czasu na zrobienie obiadu, albo zrobimy go każdego dnia o innej porze, a to śpimy czasem mało, czasem dużo, a to koniec końców obiadamy się o jakiś nienormalnych porach i jednym słowem rozregulowujemy nasz wewnętrzny „komputer” i tyjemy.

Tymi dwoma metodami schudłem już dwa razy z wagi nieoptymalnej (może nie byłem otyły) do bardzo dobrej wagi, gdzie moja forma i wygląd był idealny.

Podsumowanie

Nie myślcie że ciągle stotsuje wyżej opisane metody. Nie są one proste, lub wręcz jak w przypadku „uregulowanego do bólu” trybu życia – awykonalne. Lecz stosowałem je – co ważne SPRAWDZIŁY SIĘ W 100%. Więc mogę je z pełnym sercem polecić.

Zatem, bardzo skrótowo oto rzeczy, które warto mieć w pamięci i stosować, a dzięki temu prosto można schudnąć:

  • mniej jeść (nie żreć) – to pierwsza i najprostsza metoda która powoduje że dostarczając mniej kalorii, organizm będzie spalał swoje zapasy, oczywiście bez przesady
  • jeść dobrze – czyli zróżnicowaną i wyważoną dietę – wydaje mi się że najlepiej pytać o to specjaliste – bo ja bym doradzał drożdżówki!
  • uregulować sobie zegar wewnętrzny – odpowiednimi porami posiłków, spania i wszystkiego co możliwe – oczywiście w stopniu w jakim jest to możliwe
  • ćwiczyć – czyli umiarkowana aktywność fizyczna jest bardzo ważna, i tu nie ma znaczenia co to jest: spacery, bieganie, „pakowanie na siłownia, i nie ma lipy”, basen, czy po prostu bardzo wydajne granie na kinekcie
  • umieć walczyć z głodem – zaprzyjaźnić się znim – dzięki czemu to uczucie nie będzie powodowało sięgania po przekąski czy jedzenia, a po prostu będzie czymś normalnym – a zaufajcie mi – po pewnym czasie, po prostu nie zwraca się na to uwagi

Mam nadzieje że moje porady okażą się choć trochę pomocne. Pamiętajcie też - proces chudnięcia nie jest prosty – i można sobie zrobić krzywdę – poczynając od zdrowotnej aż po tycie zamiast chudnięcia, jeśli zrobi się coś nieprofesjonalnie lub bez rozwagi.

Także uważajcie na siebie i nie bójcie sie zapytać specjalisty lub lekarza czy wszystko jest w porządku, albo jaką metodę przyjąć, dzięki czemu będziecie bezpieczni i zadowoleni.

Powodzenia!

Foto by http://www.flickr.com/photos/hmk/

Podsumowanie roku 2010.

Posted on 1st Styczeń 2011 in Dywagacje

Dzisiaj idealny dzień na podsumowanie zeszłego roku.

Przede wszystkim był to bardzo dobry rok, bardzo owocny w działania i rozwój i nie tylko.

Postanowienia noworoczne z 2010

Postanowienia noworoczne z zeszłego roku wypełnione w 100% – bo były dobrze wyważone – nie podam statystyk przeczytania książek (bo o tym jedynym postanowieniu mówię) ale przeczytałem ich całe mnóstwo, wiele ciekawych. No może jeszcze brakuje mi sfokusowania na tym co bym chciał czytać, bo często gęsto to chybił trafił, ale bardzo dobry chybił trafił.

Bieganie

Przebiegłem ponad 100km, co jest dla mnie zaskoczeniem i wielkim zadowoleniem. Dało mi to poczucie, że nie jest ze mną tak źle, i że bieganie to jest to co lubię robić. Inne sporty wymagają zbyt dużo myślenia, więc na razie pozostaje przy joggerowaniu.

Personal Development

W personal developmencie też poczyniłem duże postępy, stosując malutkie zmiany, coraz lepiej optymalizuje swoje życie.

Blog

Tutaj, na blogu, udało mi się rozwinąć w dobrym kierunku, powstało sporo artykułów z których jestem zadowolony, generalnie przez cały rok trenowałem habit pisania, i tak się stało.

Postanowienia noworoczne 2011

Jest tylko jedno, będę starał się dużo biegać, dużo czytać, dużo pisać w tym roku, bo to są dobre rzeczy. Jak widzicie, postanowienie jest miękkie, dzięki czemu no stress.