Jak umyć samochód na myjni ręcznej.

Posted on 27th Marzec 2010 in Ciekawostki

I jak zrobić to tanio?

Jeśli mieszkasz w miejscu gdzie możesz skorzystać z węża z wodą żeby spłukać samochód, albo innej „darmowej” myjni, nie znasz problemu dużej ilości osób.

Bardzo dużo ludzi nie ma po prostu gdzie umyć za darmo samochodu i jest skazana na korzystanie z usług mycia samochodu.

Istnieje wiele typów myjni, poczynając od takich gdzie obsługa umyje i poodkurza, a kończąc na tych w których sam myjesz sobie samochód.
Każdy może umyć samochód względem swoich potrzeb, względem zasobności swojego portfela.
Ja jednak chciałem przedstawić, jak w płatnej samoobsługowej myjni ręcznej. zapłacić jak najmniej. Po prostu czasem nie chcesz wydawać majątku na „mycie, woskowanie itp.” tylko chcesz po prostu zmyć błoto/brud, przed pojechaniem do ukochanej/teściowej (*niepotrzebne skreślić).

Metodą na maksymalne stanienie mycia samochodu, jest specyficzne podejście do mycia samochodu i wykorzystania do tego myjni ręcznej.

Co potrzeba:

  • myjnia ręczna samoobsługowa. To taka myjnia typu gdzie podjeżdżasz samochodem, wrzucasz monety, i przez określony czas możesz korzystać z lecącej wody. Ma ona jednak znakomitą wadę. Czas działania na dany nominał. Czas goni tam nieubłaganie, i jeśli chcesz umyć dokładnie, różnymi sposobami, zostawisz tam majątek. Jeśli mieszkasz w dużym mieście, na pewno znajdziesz w poblizu gdzieś taką myjnie.
  • monety niskich nominałów. Przeważnie „2zł”, ale jeśli da się „1zł” nie omieszkaj mieć kilka takich w kieszeni.

Tylko tyle potrzeba.

Jak myć?

  1. Przyjedź na myjnie, ewentualnie odczekaj swoje w kolejce – lecz jeśli wybierzesz dobrą porę, miejsce będzie na ciebie czekać.
  2. Wjedź na stanowisko. W tym momencie też warto odciągnąć wycieraczki, od szyb żeby móc myć całą szybę.
  3. Rozpoznaj dostępne narzędzia. Przeważnie jest to myjka wysokiego ciśnienia (pistolet), i myjka ze szczotką z niskim ciśnieniem.
  4. Rozpoznaj sposób działania myjni. Lepiej zrobić to teraz, niż gdy już będzie uciekał czas. Przeważnie działa to tak, że wrzucasz nominał, naciskasz odpowiedni przycisk. Warto też rozpatrzyć sposób poruszania się z narzędziami.
  5. Użyj szczotki jeszcze za nią nie płacąc. Jeśli ktoś przed tobą mył samochód – na pewno jest mokra i z płynem. Nie wrzucając pieniędzy, poszoruj tą szczotką felgi/kołpaki. Jeśli rozmazujesz brud, nie przejmuj się. Ważne jest aby rozpuścić brud, który później zmyjesz pistoletem. Jeszcze niewłączoną szczotką, możesz poszorować po największych brudach, nie warto jednak wykorzystywać tego do mycia całego samochodu, gdyż może być zapiaszczona. Za chwile, gdy włączysz płyn, umyjesz cały samochód.
  6. Zapłać i umyj szczotką cały samochód. Trzymając szczotkę w ręce. Wrzuć najmniejszy nominał (prawdopodobnie 2zł), i włącz coś typu „niskie ciśnienie woda z płynem”. Mycie szczotką, zacznij od dachu, szyb. Myj szybko, aczkolwiek dokładnie. Nie przejmuj się że coś piska (przypominając o wrzuceniu pieniędzy) ani ile czasu ci zostało. Postaraj się tylko, aby przejść wokoło całego samochodu, tak żeby woda z płynem z góry tez spływała na dół. Myj standardowo zniżając się coraz niżej. Jeśli jednak skończyły się pieniądze. Nie przejmuj się, że woda z płynem już nie leci. Masz sporo jej na samochodzie, wykorzystuj to myjąc samochód dalej. W tym momencie chodzi tylko o „wzruszenie brudu”, aby związał się on z płynem. Za chwile spłuczesz go pistoletem. Pamiętaj: czasem nie widać czy gdzieś jest umyte czy nie, bo spływa brudna woda z góry, dlatego staraj się to robić metodycznie raz przy razie, a samochód będzie czysty.
  7. Użyj pistoletu z wysokim ciśnieniem. Gdy już cały samochód „pomazany” jest wodą z płynem. Weź pistolet w rękę, i trzymając go, wrzuć kolejny najmniejszy nominał (kolejną 2zł) do automatu. Szybko, zmywaj pianę z wodą, zaczynając od dachu, szyb. Jednak ciśnienie pozwala generalnie na spłukiwanie całego na raz, więc wykorzystuj to spłukując i chodząc wkoło samochodu. Znowu nie przejmuj się że coś pika (przypominając o wrzuceniu pieniędzy). W najgorszym razie będziesz mieć spłukane szyby (a to najważniejsze), a reszta spłucze się sama pędem powietrza.

DLA ZAAWANSOWANYCH: spłukując pistoletem, można trzymać jednocześnie szczotkę, i jeśli gdzieś po spłukaniu wody z płynem jest „brudny kawałek”, można spłukując „domyć” szczotką. UWAGA: może pryskać. Wymaga to może troche treningu. Też węże od obu narzędzi (pistoletu i szczotki) mogą się wiązać, więc nie jest to może metoda na pierwszy raz.

W tym momencie powinieneś mieć dosyć czyste auto umyte za 4 zł. Metoda jest prosta, wykorzystuje po prostu na maksa dostępne narzędzia. Myjąc normalnie za 1×5 złotych zdążysz zmachać się szczotką, słysząc jak kończy ci sie czas i zaczniesz spłukiwać pistoletem. Przeważnie później będziesz chcieć dorzucić jeszcze trochę (2 lub 5) żeby móc normalnie skończyć myć, i cena całej zabawy zbliża się do najtańszych myjni automatycznych.

Jak dowiedzieć się na jakich stronach bywasz?

Posted on 21st Marzec 2010 in Ciekawostki, Dywagacje

Prosto. Wystarczy zajrzeć do historii. Czynność wysoce nieskomplikowana, nieprawdaż?

Ale jak robią to strony internetowe – zupełnie bez twojej wiedzy?

Jak to, inne strony (serwery) mogą dowiadywać się na jakich stronach bywasz? Okazuje się niestety że tak. Wyobraźmy sobie takie wspaniałe ulepszenie jak dostosowanie strony, aby przyciski zmieniały kolory, jeśli już je odwiedziliśmy – dzięki czemu parę razy nie będziemy wchodzić na tą samą stronę. Jeszcze lepiej – obrazki żeby były takie które zwizualizują nasze odwiedziny. Proste i praktyczne rozwiązanie.

Wystarczy zatem zobaczyć jakie obrazki odwiedzonych stron wyzwoliliśmy, i już mamy listę stron na której byliśmy. Pod pretekstem ulepszenia, mamy wyciek informacji.

Wyobraź sobie stronę z linkami do wszystkich stron w internecie, i naglę ta strona dysponuję pełną wiedzą na jakich stronach byłeś. Okropne! W połączeniu z fingerprintingiem przeglądarek zaczyna to tworzyć coraz dokładniejszy sos, i coraz dokładniejszy nas obraz.

Czy to jest niebezpieczne?

Wszystko kwestia definicji bezpieczeństwa. Jeśli nie przeszkadza ci że jakieś strony będą wiedzieć że lubisz oglądać strony z kotami, to spoko. Ale jeśli twój prześladowca, wyciągnie jeszcze więcej informacji na twój temat tym sposobem, to przestanie być tak przyjemne. Ja uświadomiwszy sobie taką dziurę, szybko ją załatałem wtyczką better privacy, i już czuję się odrobinę bezpieczniej.

Przykłady:

  • did you watch porn ? - strona która wyświetla czy chodzisz (lub ktoś na twojej przeglądarce) chodził po stronach pornograficznych
  • start panic! – ale ktoś zepsuł, spróbuje znaleźć linka – tam po prostu z bazy stron wyskakiwały wszystkie strony które udało mu się zweryfikować ze swojej bazy. U mnie po prostu wyskakiwały wszystkie niemal strony na których byłem – trochę mnie to przeraziło, że jakaś strona jest to w stanie wyciągnąć bez mojej wiedzy…

Tuning bloga.

Posted on 16th Marzec 2010 in Ciekawostki, Organizacyjne

Małe popraweczki – tuning bloga. Po pierwsze chmura tagów, to tak żeby złapać na szybko czego jest najwięcej, dla świeżej osoby oglądającej, jak również, dla mnie żebym wiedział w jakim idę kierunku.

Druga sprawa, za sugestią jakiegoś bloga PERDEVowego, żeby być w duchu social mediów, wrzuciłem przyciski pod wpisami, na różne serwisy żeby uprościć dzielenie się wiedzą. Ja używam tylko twittera, ale niektórzy używają różnych innych, teraz wystarczy kliknąć a wiedza popłynie.

Ostatnia, kosmetyczna niemal zmiana, to „related post” po prostu na końcu wpisu, będą po 3 linki do innych artykułów. Czasem warto coś jeszcze poczytać.

Generalnie mocno kosmetyczne zmiany, ale mam nadzieje że uproszczą trochę życie dla Was.

Ostatnią rzeczą jest przeniesienie z /blog/ do / a przeniesienie starej strony głównej / na /stara/ (rzuc okiem na link z boku). Całość mogłem rozwiązać jakimś rewritem, ale postanowiłem, że przerzuce fizycznie pliki, zmienie wpis base urla w blogu, a całe wpisy przejadą mi z page rankiem na nową stroną za pomocą jednolinijkowego rewrita:

RewriteRule ^blog(.*) http://piotr.lemiesz.pl$1 [R=301,L]

Który to mi grzecznie rozwiąże problem starych linków. Wygląda na to że wszystko działa tak jak chciałem.

Starą stronę będę metodycznie przerzucał na bloga, żeby w końcu ją wyłączyć tak naprawdę. Jak mówi brzytwa Ockhama – nie należy mnożyć niepotrzebnie bytów. Dzięki czemu kolejną rzecz mniej będę miał do obrabiania. A blog stał się moją stroną domową. Ciekawe kiedy przestane pamiętać o tym że kiedyś było to pod „/blog”…

comments: 1 » tags: ,

Nowy zwyczaj w 30 dni.

Posted on 10th Marzec 2010 in Ciekawostki, Dywagacje, Pomysły

Nie wiem jak po polsku jest habit, więc będę pisał o zwyczajach.

Jak zmienić swoje życie w 30 dni?

Zacznijmy od początku.

Kiedyś wymyślałem wspaniałe wyzwania: będę ćwiczyć codziennie, będę uczył się języków, będę… i tak dalej. Jednak szybko okazywało się, że albo mi się nie chce, albo całkiem źle podchodziłem do tematu i po krótkim czasie zupełnie odchodziła ochota, lub stwierdzałem, dalej w to nie brnę.

Lecz wtedy nie znałem metody. Dziś podzielę się z Wami cudownym przepisem.

Cudowny przepis.

Czytając wiele blogów z PERDEV, oraz kilka fajnych książek, zrozumiałem że należy do problemu podejść następująco:

  • Kaizenowo – czyli BARDZO małymi kroczkami, stawiając BARDZO małe kroczki. Wydaje się że jest to głupi pomysł, bo skoro coś robić, to raczej na maxa. Jednak gwałtowna zmiana, lub gwałtowne wejście w temat, spowoduje bardzo proste odrzucenie. To tak jak byś chciał od razu kąpać się pod zimnym prysznicem. Za pierwszym razem jest orzeźwiająco, ale za kilkoma następnymi po prostu zimno. Gdy jednak powoli zmniejszysz temperature, to po pewnym czasie osiągniesz swój cel.
  • Regularnie - czyli codziennie, określony czas. Po sobie widzę że wystarczy wyznaczyć codziennie 10 minut na cokolwiek, aby to w sobie wdrożyć. Co jednak z przerwami? Nic. Po prostu należy dalej kontynuować, a nie karać się i zastanawiać CO TERAZ?
    Warto też nie przekraczać czasu, co daje pewien smaczek, czekania na te 10 minut – bo 10 minut to całkiem mało…
  • Na określony czas – to właśnie te magiczne 30 dni z tytułu. Okazuje się że wystarczy 30 dni codziennie, 10 minut, aby wyrobić w sobie zwyczaj, zmianę, cokolwiek. Po tym czasie warto zrewidować – może już nie chcesz tego robić? Może warto głębiej wejść w temat? A może to co osiągnąłeś jest całkiem wystarczające.

Tyle. Wystarczy te rzeczy zastosować, a zwyczaj pozostanie głęboko zakorzeniony.

Moje doświadczenia

  1. Wczesne wstawanie - nie muszę wcześnie wstawać, ale postanowiłem – budzik mam codziennie na 6 przez 30 dni. Po 30 dniach sam się budzę o tej porze, i nawet nie za bardzo marudzę. Oczywiście, że nie jest to do końca możliwe ze względu na specyfikę tego, że gdy jestem mocno zmęczony, i późno się położę dzień wcześniej, to nie ma szans i jest to wybitnie nie zdrowo budzić się tak wcześnie, ale jednak mam ranki przedłużone, co pozwala mi na spokojne śniadaniowanie, i różne takie
  2. Pisanie - wydawało mi się że będzie trudno mi pisać przez 10 minut dziennie, jednak znalazłem fajny poradnik, wypisałem sobie pomysły, i pisałem. Na początku było ciężko, różne były problemy, później 10 minut okazywało się „jejku, jak to mało” ale dzięki temu, cały dzień myślałem w wolnych chwilach co napiszę przez te moje 10 minut… I na przykłąd – ten blog jest tego wybitnym przykładem – treści w tym czasie natworzyłem co niemiara względem tego co pisałem wcześniej. Bardzo mi się to spodobało, i kontynuuje ten zwyczaj. Trochę zmieniłem formę, ale to nie istotne, pisanie głęboko sobie zakorzeniłem.
  3. … oraz wiele innych

I ty możesz zmienić swoje życie !

Tym motywacyjnym tekstem zachęcam serdecznie do podejmowania trudów i walki. Warto jak to mówi „sekret” wiedzieć co się chce i podejmować „30 days commitment” bo przynosi to efekty, wcale nie dużym kosztem, a zyski z tego mogą być bardzo ogromne. 30 dni * 10 minut to jest 300 minut – 6 godzin z miesiąca na rzecz której wcześniej nie robiłeś. Może to malutko względem tych wszystkich godzin z miesiąca. Ale nie oszukujmy się – czy na pewno wszystkie wykorzystujesz tak jak byś chciał?