Czyli dlaczego potrzebujesz modelu biznesowego/symulacji, biznesplanu.
Dlaczego o tym piszę?
Kiedyś wymyślałem super pomysły. Przeżywałem olśnienia biznesowe. Pomysły które tworzyłem, były najwspanialsze na świecie, byłbym milionerem gdybym je zrealizował.
Tyle że nie zrealizowałem.
O tym właśnie chciałem napisać – o realizacji i planie.
Na początek przytoczę pewnego maila który wysłałem pewien czas temu:
„Jednak dziś mnie olśniło, po raz kolejny. Wiem z czego wynika to, że żaden z naszych wspólnych pomysłów nie doczekał się realizacji, wdrożenia. Wynika to z prostej sprawy. Nie mieliśmy modelu biznesowego. Zawsze trochę na pałę coś wymyślaliśmy – super – brainstorming to dopiero początek. Później jednak tylko pławiliśmy się w sukcesie wymyślenia, i żyliśmy w przeświadczeniu że ktoś inny za nas to zrobi.
Niestety tak się nie da, bo trzeba mieć model biznesowy podczepiony pod ten pomysł. Dokłądniej jednak mówiąc, chodzi o to czemu ten pomysł się opłaca. Jeśli na przykład miałby się opierać na reklamach, trzeba wiedzieć jakie te reklamy i jaki zysk przyniosą. Po prostu trzeba zrobić biznesplan. Dokładniutki aż do bólu. Wtedy widzimy, że potrzebujemy 10000 reklam na stronie, i to spowoduje ze nikt tej strony nie będzie ani czytał, ani lubił. Jeśli strona miała by żyć ze sprzedaży utworów muzycznych, trzeba wiedzieć ile tych utwórów na miesiąc i tym podobne. Oprócz tego koszty początkowe (i późniejsze) trzeba zbilansować tymi zyskami i tak dalej. To wszystko po prostu da pełen obraz biznesu i od razu będziemy wiedzieć, czy lubimy to robić, czy chcemy to robić, z czym to się wiąże, ile trzeba zainwestować, ile można zyskać, i kiedy ten zysk osiągniemy.
Więc po prostu źle robiliśmy że te biznesy zostawialiśmy w takim luźnym stanie, bo jeśli do któegoś byśmy tak usiedli, to by wychodzilo ze piekny pomysl, o ktorym bardzo fajnie sie rozmawia, okazuje się zupełnie zmasakrowany w sensie biznesowym, bo na przykład koszt początkowy jest tak ogromny ze dupa zimna.”
Model biznesu, czyli swoisty biznesplan
To jest właśnie potrzebne do biznesu. Przez długi czas byłem przeświadczony że można robić biznesy na żywca, zainspirowane chwilowym przypływem „pseudo-geniuszu”. Myślałem też że tak największe biznesy miały okazję się dziać. Jednak tak w żaden sposób się nie dzieje.
Każdy pomysł, trzeba chociaż zgrubnie skalkulować. Nie mówię tu o dokładnych obliczeniach winien/ma, czy nawet o wymyślaniu nie wiadomo jakich dokładnych wyszczególnień.
Chodzi tu o proste utworzenie planu, co jest na minus i co jest (tu ważne) na plus. Dzięki temu łatwo uświadamiamy sobie, że nie potrafimy wymyślić i stworzyć opłacalnego biznesu. Nie mówię tu nawet o analizie ryzyk, czy innych skomplikowanych analizach.
Chodzi o proste zapisanie na kartce papieru + i – i wykazanie (czasem przede wszystkim) sobie, że jest to dobry pomysł.
Przyznaje się bez bicia: ja tego nie robiłem, ale w porę uświadomiłem sobie mój błąd.
Zatem:
Masz pomysł – wykaż sobie i innych że jest on opłacalny.
Nie mówię oczywiście że musi być to opłacalne finansowo, ale może w innych aspektach będzie opłacalne. Ale udowodnij sobie jego słuszność.
A dzięki temu nie zostaniesz z problemem: „Defective by design” za jakiś czas.
Nauczony doświadczeniem tworzenia tego miejsca gdzie właśnie jesteś, postanowiłem się podzielić z Tobą wiedzą „jak założyć bloga”. Nie znajdziesz tutaj obrazków krok po kroku, a jedynie swoiste drogowskazy którędy możesz iść, i co powinieneś zrobić.
Czym jest blog?
Blog jest krótką formą chronologicznego treści na stronie. Dzieli się na krótkie/długie notki, opatrzone tematem, datą. Od zawsze ta forma była dobrym sposobem na utrzymywanie strony www. W szczególności od momentu powstania zarówno programów do blogów (CMS) specjalizujących się w obsłudze blogów, jak i spopularyzowania darmowych platform blogowych.
Czemu chciałbym założyć bloga?
Z kilku względów. To najprostsza metoda na umieszczanie treści w internecie. Jest to również czasem odpowiednik tradycyjnego pamiętnika, tylko że w wersji internetowej. Nic nie stoi oczywiście na przeszkodzie aby było to pisanie tylko dla siebie, ale internet pozwala na umieszczanie wpisów dla całego świata.
Jak zakładają bloga normalni?
Płacą ciężki pieniądz firmom, które tworzą skomplikowane oprogramowanie pod ich potrzeby. Później są zadowoleni i korzystają :-)
A jak robią to spryciarze ?
Mają kilka możliwości:
1. Platforma blogowa
Platforma typu blog.pl, blox.pl, wordpress.com i wiele wiele innych.
Wystarczy wejść na jedną z wielu tysięcy stron, i tak naprawdę znaleźć odpowiedni ogonek dla siebie. Ogonek – w sensie końcówki adresu, bo czasem, końcówka supergorący.pl nie będzie pasować do biznesowego bloga.
Po wybraniu odpowiedniej końcówki adresu, i przekonaniu się że początek adresu który planowaliśmy użyć jest wolny, rozpoczynamy blogowanie.
PLUSY:
- łatwość rozpoczęcia blogowania
- gotowy system mamy niemal od ręki
- to ktoś za nas myśli/administruje/dba o bezpieczeństwo
- cena – potrafi wynosić nawet 0 zł, a czasem jest bardzo niska
MINUSY
- nie mamy pełnej kontroli co dzieje się z naszą stroną, typu Reklamy, blokowanie konta
- jesteśmy skazani na kogoś decyzje co do naszej strony, w skrajnym przypadku do jej zniknięcia (bo komuś się to przestało opłacać)
- nie mamy za dużej kontroli co do wyglądu strony
2. Samodzielne prowadzenie bloga
To już wyższa szkoła jazdy, w kontekście tego, że trzeba poświęcić więcej czasu niż założenie konta na stronie jakiejś platformy blogowej.
Blog, jak i każda strona składa się z kilku elementów:
- domeny pod jaką się to wyświetla
- miejsca gdzie jest uruchomiony dane oprogramowanie (tzw. hosting)
- oprogramowania bloga
O każdą z tych spraw trzeba zadbać, tutaj tylko nakieruje i podam jakie to mogą być ceny.
Domeny
pl i com, bo takie nas najbardziej interesują, przeważnie są za darmo w pierwszym roku. Dzięki temu, masz czas na przetestowanie, czy opłaca się mieć taką domenę np. przez rok. Warto też w swoich systemach kalendarzowych ;-) umieścić przypomnienie o wygasającej domenie, aby pamiętać o odnowieniu, bo nieodnowiona domena trafia znowu na rynek, i ktoś może ją bardzo szybko wykupić. Są setki stron gdzie można wykupić domenę, od nazwa.pl, az.pl az po home.pl
Hosting
Hosting, przeważnie potrzeba hostingu AMP (apache, mysql, php), czyli serwer www, serwer bazy danych, język php. Na allegro można znaleźć już od paru złotych rocznie, aż po hostingi firm z punktu o domenach. Czasem na ich stronach zdarzają się promocje łączone typu hosting+domena, i można to rozpatrywać.
Czy potrzebujesz drogiego hostingu? To zależy, czym drożej tym bardziej pewnie. Jeśli ma to być miejsce gdzie czasem wrzucisz fotki, czasem coś napiszesz, kup jak najtańszy hosting.
Oprogramowanie
Ja polecam wordpressa – jest darmowy i dobry. Oczywiście jest wiele innych.
Jeśli już masz te 3 rzeczy (domenę, hosting, oprogramowanie), trzeba przebrnąć przez zestawienie tego wszystkiego razem. Nie jest to trudne, a znajomy informatyk, google, lub nawet ja (NAPISZ DO MNIE!), pomogą Ci w zestawieniu tego razem.
Później, tylko trzeba pamiętać, o sporadycznym odświeżaniu oprogramowania (bezpieczeństwo)
W wyniku tego wszystkiego otrzymujesz bloga w którym już możesz pisać co ci się żywnie podoba.
Serdecznie polecam ta metodę, dzielenia się wiedzą, myślami. Przede wszystkim dlatego, że dzięki temu suma wszystkich mądrych myśli w internecie się zwiększa, i dzięki temu świat staje się lepszy :-)
Czyli o targetowaniu produktów, i o rynku powietrza na księżycu.
Podczas jednej z rozmów z Marcinem, zadałem jedno z wielu moich pytań, o „uniwersalny produkt”. Do zadania sobie tego pytania, natchnęła mnie głęboka myśl – „Stwórz produkt dla wszystkich (uniwersalny), a wszyscy go będą kupować. Zadziała efekt skali i będziesz BOGATY” Zastanawiałem się, zastanawiałem, i nic wymyślić nie mogłem. Co znalazłem coś co wydawało mi się mocno uniwersalne, zaraz znalazłem coś co ograniczało mój produkt.
Targetowanie produktów
Dopiero przypomnienie sobie zacnych wykładów z marketingu z mojego wspaniałego toku studiów, przypomniało mi się, że każdy produkt jest determinowany przez pozycjonowanie i targetowanie. Czyli nie ma produktu bez targetu. Co za tym idzie uniwersalny produkt nie istnieje. Zawsze, będzie tak, że wymyślenie produktu jest ugruntowane potrzebami, dostępnymi środkami. Lodówki nie sprzedamy Eskimosom, elektrowni wiatrowej górnikom.
Zawsze musi istnieć grupa docelowa, potrzeba, lub choćby widmo możliwości sprzedaży tego produktu. Szkoda tracić czasu na wymyślanie takich produktów. Owszem można pozbywać się różnego rodzaju ograniczeń – typu wymyślać coś dla „polaków” (duży rynek), ale nigdy nie będzie to globalnie uniwersalne.
No dobrze, ale co z powietrzem?
Jedyny produkt, który jest globalny – powietrze. Nie da się nim handlować, wszyscy go mają, i nikt nie próbuje go w dziwny sposób wykorzystywać, sprzedawać. Nawet gdyby troche zabrać, ciśnienie to ładnie wyrówna. Zatem jednak produkt uniwersalny istnieje ?! Nie.
Wyobraź sobie ludzi w bazie na księżycu. Tam powietrze będzie produktem, zapewne będą istnieć spekulanci powietrza na księżycu, gdzie powietrze z dżungli amazońskiej będzie tylko dla bogaczy, a śmierdzące ledwo dotlenione powietrze, będzie miało niski kurs, ale stały. Powietrze tam będzie produktem, rządzącym się takim samym prawem jak cokolwiek innego na ziemi.
Zacznij zatem od targetowania, pozycjonowania, a nie od produktu.
To jest mój wniosek z tego eksperymentu myślowego. Najpierw należy zrobić pozycjonowanie, targetowanie (cholera nie wiem czy to nie to samo) produktu, dzięki czemu będziesz wiedział gdzie chcesz uderzyć, i jakimi narzędziami, a produkt wyjdzie sam z siebie, ale dzięki temu będziesz w stanie wprowadzić więcej ograniczeń, który odpowiednio sfokusuje twoje myśli.
I dzięki temu stworzysz idealny produkt.
Foto dzięki Hammer51012
Czemu trzeba ulepszać zakupy?
Zakupy – to co niektórzy kochają, a inni nienawidzą. Czasem potrafi to być rodzinną tradycją – spędzanie mnóstwa czasu w supermarketach.
Niestety okazuje się – jeśli w jakimś miejscu jest tanio, to dużo osób stwierdzi że warto tam kupować, przy kasach zrobią się kolejki i w samych kolejkach stracisz mnóstwo czasu. Nie będę tu nawet wspominał, że jeśli jesteś w dużym w sklepie, gdzie jest mydło i powidło, to łatwo skusić się na jakąś chwilową „promocję” czy zachciankę, tracąc przy tym całą pozornie zaoszczędzoną kwote na zakupach które mieliśmy tam taniej zrobić.
Oto wytrychy które warto stosować:
1. Kupuj w sklepach przydomowych.
Aby nie tracić czasu na dojazdy – można kupować w nieobleganych sklepach przydomowych. Tak wiem, czasem jest tam znacznie drożej – ale zastanów się, czy dojazd jest darmowy? Czy potencjalnie niepotrzebne zakupy („przecież ta dmuchana stolnica kosztuje tylko 4,99″) nie będą droższe niż różnica ceny?
2. Zwróć uwagę na obsługę i kolejki.
Warto też mieć na uwadze standard obsługi i ilość klientów w sklepach których robisz zakupy, bo czasem jest tak duży, że nic nie zyskamy czasowo jeśli w tak zwanej „7kropce” siedzi jeden znudzony kasjer, kasujący 30 ludzi kupujących po 1 piwie i szukających żółtych pieniędzy.
3. Kupuj w renomowanych sklepach.
Na pewno znasz w swojej okolicy taki sklep, gdzie sama nazwa mówi za siebie. „Tam na pewno jest drożej” – pomyślisz. Tak, jest drożej, ale tak samo pomyślą inni ludzie, i tam nie pojadą. Oznacza to, że będzie na Ciebie czekać, cisza spokój, profesjonalna i szybka obsługa – a co dosyć istotne, brak kolejek przy kasach.
Oprócz tego ciekawsze towary, czasem takie dzięki którym możesz sobie zrobić nagrodę – a nie niepotrzebny prezent.
No i stało się, jesteś w supermarkecie. Co teraz?
4. W hipermarketach kupuj w odpowiednich godzinach.
Po pierwsze najlepiej być w godzinach kiedy ludzie są w pracy, lub na jakiś czas przed końcem zmian (13.30 – 14.30), bo wtedy nie ma ludzi etatowych, jak i tych nie pracujących jest troche mniej. Warto również wylądować przed zamknięciem sklepu, bo wtedy też mało ludzi w sklepach – ale to też zależy, bo i kasjerów może być mniej.
5. Znajdź najlepszą kolejkę
Przydatna jest również odpowiednia metoda podchodzenia do kasy. Jeśli nie jesteś mistrzem zen, i nie masz stalowej cierpliwości, przejdź wzdłuż lini kas. Oczywiście nie po to aby ćwiczyć mięśnie i stawy przed staniem w najdłuższej kolejce, tylko w bardzo konkretnych celach.
- Po pierwsze – zobaczysz jak „rozkładają się” kolejki. Czasem bywa tak, że w jednym skupisku są długie kolejki, a z całkiem drugiej strony nie ma nikogo.
- Przemykając chyłkiem, wystarczy popatrzeć, czy nie idzie kasjerka z ochroniarzem w kierunku kas. Może to oznaczać że za chwile jakaś kasa się otworzy, i to ty możesz być na jej początku. Stosując tą metodę supermarketowego ninja, można trochę oszczędzić czasu i zdrowia na staniu w tych durnych kolejkach.
- Nie zapomnij popatrzeć na współstaczy i ich wózki. Czasem cały koszyk wody to wklepanie jednego kodu, a czasem malutki koszyczek wypełniony po brzegi różnymi rodzajami lizaków to 40 różnych produktów z których połowa nie ma kodu.
6. Parkuj przy wyjściu.
Ta porada może wydać się trywialna, ale jeśli sklep ma wejścia i wyjścia w różnych miejscach, parkuj bliżej wyjścia. Mniej ludzi tam parkuje, bo wydaje im się że to dalej. Ale przecież wychodząc ze sklepu, odstając już swoje w kolejce, na pewno nie będzie ci się chciało jeszcze drałować do wejścia przez cały sklep. A kiedy jesteś „wypoczęty” i pozytywnie nastawiony wchodząc, możesz kawałek się przejść.
Bonus – metoda 7 – Kupuj przez internet!
Niektóre supermarkety (jest ich coraz więcej) proponują zakupy przez internet. Ty tylko wybierasz produkty, a ktoś przywozi je zapakowane do domu. Oszczędność czasu na pewno, może i pieniędzy – pomyśl: paliwo, stracony czas, niepotrzebne zakupy… To wszystko daje wymierny zysk!
Ułatw sobie zakupy tymi metodami!
Tak też, stosując te kilka metod, można zaoszczędzić czasu i/lub pieniędzy. Bo na prawde szkoda czasem życia stojąc kupę czasu, popychany od tyłu wóżkiem, a patrząc jak ktoś przed nami wykłóca się o cenę parówek, że są o grosz za drogie.