Krótki wpis o niewydajnych procesorach.

Posted on 14th Grudzień 2008 in Ciekawostki, Dywagacje

Dziś opowiem wam ciekawostkę. Dowiedziałem się o tym w toku studiów. I poruszyło to trochę moim światopoglądem. Szczególne podziękowania dla pana dr Bogdana O.

Zacznijmy jednak od początku.

Historia

Na początku był chaos… Dobrze, dobrze, nie przesadzam. Więc na początku były sobie procesory do komputerów. Było ich kilka rodzin. Jedną z nich na pewno masz w swoim komputerze, z którego czytasz ten artykuł.

Gdy pojawiły się systemy i języki obsługujące te procesory, w miarę postępu historii i parcia techniki, architektura bardzo się zmieniała, zarówno bardzo niskopoziomowo we wszystkich możliwych kierunkach.

Moment krytyczny.

Procesory cały czas sie rozwijały, wraz z coraz większymi możliwościami technicznymi. Ale w tym momencie się zatrzymajmy. Jest to moment, w miarę nam bliski, w którym istnieje kilka dobrych rodzin procesorów. Są to i386 oraz  te które są w komputerach klasy power pc – czyli „makintoszach”. Wydawać by się mogło że są one podobne, i wszystko jest pięknie. Ale tak nie jest.

Procesory power pc, są o wiele lepiej rozwinięte, mają lepszą architekturę, są ładniej zrobione. Są przede wszystkim szybsze. Jeśli pamiętasz taki fajny komputer co mieścił się razem z monitorem w obudowie, to w porównaniu z analogicznymi i386 – był o wiele lepszy.

Jednak dzisiaj większość z nas ma procesor rodziny i386. Dlaczego?

Śmierć zmianom.

Odpowiedź jest bardzo prosta. Ze względu na kasę. Nie jest wybierane rozwiązanie lepsze, tylko tańsze.

Procesory power-pc miały jedną znaczącą wadę. Podczas każdej zmiany architektury, zmierzającej ku lepszemu i szybszemu działaniu, był zmieniany zbiór rozkazów – tych najmniejszych – które obsługuje procesor. Czyli taki procesor za żadne skarby nie rozumiał programów które działały na jego poprzedniku. Rozumiał tylko to co było dla niego dedykowane. Oczywiscie, gdy tylko pojawiały sie kompilatory na taki procesor, jak tylko ktoś za pomocą tych kompilatorów budował gotowe programy, to to samo oprogramowanie, działało na tych procesorach.

Jednak – każda zmiana pociągała konieczność, zwrócenia się do autora oprogramowania, o nowszą wersję -  a zaufajcie mi to jest bardzo miła okazja do ściągnięcia kasy. W szczególności, że nie skupiajmy się tutaj, na zwykłych ludziach – którzy często nie zmieniają komputerów, ale duże firmy, którym zależało na jak najlepszej przewadze technologicznej, która była okupiona straszliwymi kosztami. W szcególności jeśli co 2 lata prędkośc komputera wzrastała dwukrotnie.

Oznaczało to straszliwe koszty.

A co na to i386 ?

Okazuje się jednak, że druga rodzina procesorów, miała sie w tym czasie bardzo dobrze. W miarę rozwoju systemu operacyjnego MS, MS cały czas naciskało aby nie zmieniac architektury procesora. Procesory cały czas zmieniały się, przyśpieszały, ale korzystają z tych samych zbiorów instrukcji, co 20 lat temu. Dzięki temu, programy, systemy operacyjne, działają na wszystkich kompach – TEORETYCZNIE mozna odpalić dowolną rzecz na dowolnym komputerze. Różna będzie tylko prędkość. i386 wygrało – poprzez to że firmy nie musiały ponosić kosztów przy każdej zmianie sprzętu dodatkowo musiec kupować odpowiednią wersję oprogramowania na tą maszynę.

Czemu to jest złe?

Czemu źle że i386 wygrało ? Dlatego, że my przegraliśmy. Nasze komputery mają cały czas zbiór asemblera sprzed 20 lat. Nikt nie mówi że jest on zły. Jest on bardzo dobry – że potrafi nawet w dzisiejszych czasach działać tak dobrze.

Jednak, jest to troche tak, jakby silnik był tytanowy, karoseria z włókien węglowych, a sprzęgło i skrzynia biegów z bambusa. Nie to żebym nie lubił bambusa, tylko chodzi o pewien kontrast.

Zbiór instrukcji jest niedopasowany do współczesnej architektury procesora. Procesor „zjada” instrukcję i wewnątrz siebie tłumaczy (!) ją na odpowiednie jeszcze bardziej niskopoziomowe instrukcje. To nie jest zbyt wydaje. Przez to prędkość komputera nie jest zbytnio zatrważająca, przy takim ogromnym taktowaniu jak mają teraz komputery…

Jaka jest na to recepta?

Gdyby była prosta, to dawno temu została by wprowadzona. Niestety, rózne próby zakańczały się fiaskiem. Nawet teraz wprowadzanie niewiele zmienionej architektury 64bitowej, idą jak po grudzie… Jednak warto mieć świadomość, że różne zabiegi dużych korporacji i ich „wygodnictwo” powoduje, że mamy niewydajne procesory. W szczególności możemy podziękować za to MS ;-)

comments: 0 »

Czy i ja jestem w google?

Posted on 4th Październik 2008 in Ciekawostki, Dywagacje

Jestem szczęśliwy, bo pierwsze kilka wpisów w góglu po wpisaniu mojego imienia i nazwiska wskazują wprost na moją stronę. Dzięki temu wiem, że gdy ktoś będzie chciał do mnie trafić, na pewno mu się to uda.

Co z prywatnością?

Można by się zapytać…

Więc, istnieje pewna cieniutka granica pomiędzy tym co da się wyczytać w internecie, a tym, jakie informację są niebezpieczne do pokazania. I trzeba zdawać sobie sprawę z istnienia tej delikatnej lini, i jej nie przekraczać.

Dla przykładu, nigdzie nie przeczytasz jakich usług używam, lub loginów do specyficznych usług. Możliwe, że dowiesz się że na przykład używam sieci voip, ale wcale niekoniecznie pod jakimi loginami i hasłami.

Pamiętaj, google wszystko pamięta, google nie zapomina ;-) A wystarczy proste zawężanie wyników i już – wszystko wiadomo.

Jednak tam gdzie się podpisuje imieniem i nazwiskiem, dużo rzeczy się nie dowiesz :) ale wystarczy zapytać.

comments: 1 »

B16 o obojętności.

Posted on 4th Luty 2008 in Ciekawostki, Przysłowia

== Kto i kiedy ==

Benedykt XVI w wielki piątek roku 2007. O obojętności, ogólnie. Wzięte z Gazety Wyborczej.

== Cytat ==

„Przed wiszącym na krzyżu umierającym Człowiekiem przewala się tłum chcących widzieć, napawać się tym makabrycznym przedstawieniem. Zatrzymują wzrok na powierzchni zjawisk i z tym większą zawziętością poszukują mocnych wrażeń. Jakże bliski jest nam ten okrutny obraz. Przecież my sami, chcąc ożywić nasze zdrętwiałe dusze, nieczułe serce i przyćmiony umysł, uciekamy się do prowokacji i przesady, choć one działają jak narkotyk”.

„Pod presją opinii publicznej Piłat przyjmuje postawę, która wydaje się dominować w naszych czasach – to znaczy postawę obojętności, nieangażowanie się, dbania o zachowanie politycznej poprawności.  Dla świętego spokoju i własnej korzyści nie cofa się przed podeptaniem prawdy i sprawiedliwości. Jawna niemoralność wywołuje przynajmniej jakiś, choćby nikły, przejaw protestu. TU natomiast mamy do czynienia z amoralnością, która paraliżuje sumienie, gasi jego wyrzuty,i przyetępia umysł. I tak obojętność staje się powolną śmiercią prawdziwego człowieczeństwa.”

Mocne i prawdziwe.

comments: 0 »

Organizacja hiperlinkowa.

Posted on 13th Grudzień 2007 in Ciekawostki, Dywagacje


Dziś króciutko o takiej rzeczy jaką jest organizacja hiperlinkowa.

Ogólnie hiperlink to taka konstrukcja myślowa która oznacza abstrakcyjne połaczenie jednego znaczenia z innym dokumentem. Tak przynajmniej ja to rozumiem.

Co dzięki temu można osiągnąć? Że w sposób naturalny, niejako bezpośrednio łączymy jedno znaczenie z innym. To dosyć dobry sposób – bo w podobny sposób łączymy informacje w naszych mózgach.

Ale przejdźmy jednak do organizacji hiperlinkowej.

To kolejna konstrukcja myślowa – nie mojego autorstwa – którą poznałem podczas lektury jakieś ciekawej książki (bodajże manifestu cluetrain).

Jest to takie tworzenie organizacji, która nie wynika wprost z jakiś „archaicznych” sposobów zarządzania gdzie są po prostu kierownicy różnych szczebli i „jakoś się to wszystko trzyma”.

Nie. W organizacji hiperlinkowej, ludzie czyli pracownicy są połączeni z sobą kontekstowo – czyli względem wzajemnych relacji.

Na przykład – ja się znam na robieniu ciasta do pizzy, ty się znasz na robieniu dodatków, tworzymy ten właśnie hiperlink i razem osiągamy sukces.

Gdyby taką sieć hiperlinków rozciągnąć poza ramy skostniałych aktualnych firm, i wiedza mogła się propagować w różnych kierunkach, poza zakresem jednej firmy, organizacje te osiągały by sukces.

Sam to zauważam, w swoim zawodzie (informatyka) który z definicji jest bardzo szeroki. Ale wystarczy mieć kilkudziesięciu znajomych, których wiedzę mniej więcej znam, i wiem w jaki sposób mogę ich o nią wypytać, dzięki czemu moja wiedza na zewnątrz teoretycznie jest znacznie większa.

Tak też uważam że jest to idealna struktura, nie zamykająca drzwi firmy, tylko łącząca się w wielką strukturę, zresztą na wzór internetu. (tudzież takie organizacje są skazane na tą formę komunikacji)

comments: 0 »