Styczeń 14, 2008

Ciekawostki

(No comments)

Niedziela wieczór – najlepszy moment do pisania bloga :)

Niektórzy może mogli by powiedzieć – przecież jutro do pracy. Mnie to jednak wogole nie frapuje. Dziś miałem bardzo wyluzowany dzień, cały dzień nic nie robiłem, spałem dużo.

W sobote byłem w serwerowni, co było bardzo ciekawym przeżyciem, opiszę to napewno w notce.

Pod wieczór zająłem się chwile porządkami i znalazłem wiele wiele ciekawych rzeczy, jak to zwykle podczas porzadkowania, kilka pomysłów, kilka inspiracji, pomiędzy rzeczami, takze moze znowu odbije się to odrobinę na blogu.

Ciągle jednak męczy mnie to że profil tego bloga jest taki hmm, soczewkujący (focusujący) na moich prywatnych, moze niezbyt dla ogółu interesujących przemyśleniach, i nie wiem co z tym zrobić. Ale moze mi sie uda, a wtedy cały świat o mnie usłyszy.

Pozdrawiam, wypoczety,

pl

Grudzień 13, 2007

Ciekawostki, Dywagacje

(No comments)


Dziś króciutko o takiej rzeczy jaką jest organizacja hiperlinkowa.

Ogólnie hiperlink to taka konstrukcja myślowa która oznacza abstrakcyjne połaczenie jednego znaczenia z innym dokumentem. Tak przynajmniej ja to rozumiem.

Co dzięki temu można osiągnąć? Że w sposób naturalny, niejako bezpośrednio łączymy jedno znaczenie z innym. To dosyć dobry sposób – bo w podobny sposób łączymy informacje w naszych mózgach.

Ale przejdźmy jednak do organizacji hiperlinkowej.

To kolejna konstrukcja myślowa – nie mojego autorstwa – którą poznałem podczas lektury jakieś ciekawej książki (bodajże manifestu cluetrain).

Jest to takie tworzenie organizacji, która nie wynika wprost z jakiś „archaicznych” sposobów zarządzania gdzie są po prostu kierownicy różnych szczebli i „jakoś się to wszystko trzyma”.

Nie. W organizacji hiperlinkowej, ludzie czyli pracownicy są połączeni z sobą kontekstowo – czyli względem wzajemnych relacji.

Na przykład – ja się znam na robieniu ciasta do pizzy, ty się znasz na robieniu dodatków, tworzymy ten właśnie hiperlink i razem osiągamy sukces.

Gdyby taką sieć hiperlinków rozciągnąć poza ramy skostniałych aktualnych firm, i wiedza mogła się propagować w różnych kierunkach, poza zakresem jednej firmy, organizacje te osiągały by sukces.

Sam to zauważam, w swoim zawodzie (informatyka) który z definicji jest bardzo szeroki. Ale wystarczy mieć kilkudziesięciu znajomych, których wiedzę mniej więcej znam, i wiem w jaki sposób mogę ich o nią wypytać, dzięki czemu moja wiedza na zewnątrz teoretycznie jest znacznie większa.

Tak też uważam że jest to idealna struktura, nie zamykająca drzwi firmy, tylko łącząca się w wielką strukturę, zresztą na wzór internetu. (tudzież takie organizacje są skazane na tą formę komunikacji)

Grudzień 1, 2007

Ciekawostki

(No comments)

Dziś gipsowałem sufit. Nie robiłem tego wcześniej, chociaż teorię znam dokładnie, bo w końcu sam dom wybudowałem ;-). Ale wracając – chciałem się z Wami podzielić powodem gipsowania.

Ale najpierw, zdjęcie efektu pracy:

pict0013.jpg

Te ciemniejsze (ze świeżości)
plamy u góry to nałożony przeze mnie gips.

Wracając do powodu gipsowania, to było nim nie trzymanie się gipsu. „Jak to ‘nietrzymanie’ ?”  pomyślicie pewnie. Bardzo słusznie. Po prostu, chciałem zobaczyć jak trzyma się farba na suficie, obok miejsca gdzie widać że kiedyś było coś poprawiane, i zaczął odchodzić płatami gips z sufitu. No to mu pomogłem, no i sie zrobiło kurcze tego z dwa metry kwadratowe hehe.

pict0014.jpg

Tu na zdjęciu zaznaczyłem obszar

działania (około 2-3 m kw.)

 Gipsowanie szło sprawnie (prawie) bo jak mówiłem miałem podstawy teoretyczne, które na początku musiałem zbadać, a później wykorzystywać.

Wbrew pozorom też jakość, albo inaczej, marka zakupionego gipsu ma znaczenie. A przez chwile myślałem że to tylko taki piach ;-) A tu sie okazuje, np. pierwszy – gipsar chyba, to cały czas był rzadki, aż zaczął gęstnieć – a to powodowało że chlapałem. Później miałem innej firmy – rozmieszałem do takiej samej gęstości jak poprzedni – jednak ten po chwili zrobił się taki fajny – gęsty. Także warto próbować kilka, bo pewnie jak bym miał cały dom tak zagipsować, to miało by znaczenie jakiego używam.

Teraz gips grzecznie schnie, wieczorem spróbuje go wyrównać papierem ściernym, żeby było pięknie.

Ale i tak jest dobrze, że udało mi się to dziś zrobić, bo tak jak bym miał kilka dni robić takie małe coś to bym się zdołował, a tak już skończone. Pewnie po zdrapaniu troche papierem, okaże się że coś trzeba będzie poprawić. No ale nie całość ;-) Miejmy nadzieje.

Listopad 18, 2007

Ciekawostki, Linux

(No comments)

Dawno nie grzebałem w starych kompach. Dziś się to wydarzyło.

Kurcze, nawet nie pamiętałem jakie to jest fajne zajęcie. Kiedy wsadzanie takie „po prostu” nie daje żadnego efektu… Heh, no ale przejdźmy jednak do meritum.

Stan:

Komputer (stary – pentium 3) z dyskiem 80gb z ubuntu.

Zadanie:

Podłączyć drugi dysk, z innym systemem, skonfigurować gruba, żeby bootował z tego drugiego dysku do wyboru.

Wykonanie:

  1. Podłączyłem dysk do drugiego kontrolera. Nie działa.
  2. Podłączyłem dysk do tego samego kontrolera – działa.
  3. Próba konfiguracji gruba, za pomocą dodania prostego wpisu pod tytułem hd(1,0)  zakończona niepowodzeniem. Poprostu grub staje gdy włącza się ten wpis.
  4. Herbatka.
  5. Genialny (hehe) pomysł. Przecież nie trzeba żeby te dwa dyski pracowały współbieżnie (tego założenia nie podałem na początku, ale poprostu wyszło w praniu), zatem można tak robić żeby działał tylko jeden. Oczywiście że nie zamierzałem na wierzch wyciągać kabli i przełączać zgodnie z potrzebami. Postanowiłem zrobić to trochę inaczej. Przecież pomiędzy systemem operacyjnym (grub) i sprzętem (kabelki) jest jeszcze jeden poziom. Mianowicie BIOS.
  6. Zatem, ostatnim krokiem było przełączanie w biosie, a konkretnie wyłączenie jednego dysku, a następnie włączanie drugiego dysku jako jedynego aktywnego.

Efektem tych sześciu kroków było rozwiązanie problemu. Wiem że nie jest ono zbyt eleganckie, i zbyt profesjonalne, ale jest szybkie i wynikiem genialnego (hehe) przebłysku intelektu. Dzieki temu jeśli chcem mieć ubuntu, włączam dysk stary, jeśli potrzebuje drugi system, włączam dysk który dorzuciłem teraz. A to sobie grzecznie nie przeszkadza nawzajem jakimiś dziwnymi rzeczami które na poziomie systemów operacyjnych się gryzło.

Tak to bywa właśnie ze starymi komputerami, że to nie tyle się gryzie, co poprostu oprogramowanie zaimplementowane w starszych maszynach do obsługi sprzetu, nie zawsze zawiera w sobie uwzgledenienie wszystkich tych dzisiejszych i terazniejszych rozwiazan, takich jak na przyklad podlaczenie dwoch dyskow do dwoch roznych kontrolerow. Bo poprostu po takim podlaczeniu sladu dysku nie bylo w komputerze. Nawet nie wiem szczerze mowiac czy jest to problem z biosem, czy z oprogramowaniem dysku.

Ale problem rozwiazany.  Lezka sie oku kreci, ile ja sie nagrzebalem w zyciu w takich starych komputerach. Nie tyle starych co roznych, z roznymi przypadlosciami, takimi jak nie dzialanie w takiej konfiguracji sprzetu, a dzialanie w lekko innej.

Ale po raz kolejny okazalo sie ze nawet stary komputer, nadaje sie do spelniania roznorakich zadan.

pozdrawiam, pl