Źródło: Jacenty (dziękuję) pożyczył.

Jacek strasznie mnie negatywnie nastawił do tej książki. Co on tu nie naopowiadał. Że Sapkowski w piórka obrósł. Szybkie rozpoznanie w internecie, o choćby tutaj bardzo podobna recenzja.

Czy mnie też zawiodło kolejne opowiadanie autora wielkiego Wiedzmina, czy innych Bożych wojowników? Nie. Ja nie czytam książek żeby się na nich zawodzić, lub wielce zachwycać. Książki się czyta aby coś nowego wyciągnąć. I zawsze będzie to ocena subiektywna, dlatego ja się nie zraziłem ani nie zawiodłem.

Przypomniały mi się czasy wojska. Jeszcze bardziej potwierdziło się to co zawsze miałem w głowie, a czego jawnie się nie mówi. Mianowicie: wojna jest zawsze w celu gospodarczym. Może hitler walczył ideowo. Jednak wszystkie dzisiejsze wojny (i te wczorajsze) prowadzone były w celach gospodarczych. Niech za przykład będzie ropa w Iraku, czy dobra naturalne w Afganistanie. Jak to było na jedym z “demotywatorów”: zdjęcia z korei północnej ukazujące biedę i podpis: “Tutaj nie ma ropy – nikt wam nie pomoże”.

Tak, wiem że przy okazji jakiegoś dyktatora kropnęli. Należy wyzwalać z władzy dyktatorów – ale przy okazji interesów to staje się tylko opłacalne.

Wracając do książki. Czyta się ją zwinnie, nie jest gruba, kto nie lubi czytać, będzie to dla niego lekka męka te przeskoki czasowe czasem bez komentarza. Zazdroszczę łatwości pisania w danym klimacie, gdzie po prostu czuje jakbym był w radzieckim wojsku te teksty, te stopnie wojskowe.

Zabawne że książka skoro jest autora po którym się spodziewa czegoś na miarę wiedźmina, gdy napiszę sobie książkę innego typu od razu odzywają się głosy zawiedzionych czytelników – że co innego by chcieli, a autor powinien tak pisać jak im się podoba, a nie tak jak jemu. Ciekawe jest to, że skoro autor jest znany, tak dużo ma recencji, przy czym duża część jest niepochlebna. Gdy poprzednią książkę #1 wrzuciłem w wyszukiwarkę, nie znalazłem zbyt wiele, a wg mnie jest o wiele wartościowsza w mądrości życiowe. Ale może nie należy czasem w każdej książce wyszukiwać mądrości życiowych…