16 książka, lekko wyprzedzająca plan. Ale od początku.
Źródło: lokalna biblioteka, powód: przypadkowo wybrana.
Książka gruba, trochę zajęło mi jej czytanie, ale wciągnęła akcja, i od połowy płynąłem ze stronami, przekładając je jak najszybciej.
Sama książka – kryminał, sensacja – w jednym zdaniu: kilka myśli o sztuce powiązane z niewyjaśnionymi śmierciami płócien. Tak, płótna umierają, bo płótnami w tej książce są ludzie, na których malarze malują obrazy hiperdramatyczne. No ale, dużo tu tłumaczenia, zachęcam do przeczytania.
Książka jest też fajnie napisana, żywe opisy, działają na wyobraźnie, a przepasanie kilku wątków w warkoczu akapitów, daje kopa do czytania dalej i szybciej, żeby dowiedzieć się co się stanie. W szczególności pod koniec, gdzie jest natłok akcji, natłok zdarzeń, i finalne wyjaśnienie tytułu/zagadki/przemyśleń autora.
Ja osobiście nie poczułem tam głębi oprócz takiej, że sztuka to pieniądze i nic więcej. Trochę to takie smutne, ale w wielu wielu przypadkach można by było właśnie powiązać wiele wiele rzeczy, że gdzie są pieniądze tam jest zainteresowanie.
Podobne artykuły:


