„tak ukochana” Melania mazzucco #12/2010

Posted on 18th Marzec 2010 in Książki

Kolejna książka. 12 – wyprzedzam plan :) mamy 11 tydzien roku!Okładka książki

Źródło: biblioteka, przypadkowo trochę wybrana książka. Przerażała mnie grubość, i tematyka (biografia kogoś z początku 20 wieku). Jednak srodze się zawiodłem na swoim nosie. Książka jest mocna, dobrze napisana, wciągająca.

W sumie można by ją podsumować – książka o parunastu latach życia Annemarie Schwarzenbach osóbki z początku wieku przeszłego. Jednak w książce siadamy na rolercoster jej przeżyć, jej życie z toksyczną matkę, w jej niedostosowanie, jej miłostki i pustkę wewnętrzną, kryzysy. Styl pisania książki wciąga, przeskoki w których rozpaczliwie łapiemy się fabuły, opisy tak dogłębnie wysycającę  wyobraźnie, że nawet nie przerywałem pomimo silnego niewyspania.

Książka jest smutna. Nie ma happy endu. Ma sad end. Ale happy end to wymysł hollywood,  a życie nie jest takie miłe.

Czytając książke, cały czas zastanawiałem się, jak tak fajnie usytuowana (córka potentata jedwabiu) może wieść tak nieszczęśliwe życie. Jednak gdzieś głęboko, każdy z nas ma jakieś takie wewnętrzne niezadowolenie, brak komfortu w pewnych sprawach, bagaż doświadczeń i oczekiwań, i właśnie tą strunę – ta książka drażni, wydając nieprzyjemny dzwięk nonkomformizmu…

Wrzuciłem okładkę – widziałem tak u Marcina na blogu – spodobało mi się. Będę starał się wrzucać. Oprócz tego, jeszcze fotografia pani Annemarie. Sam wygląd jest taki niepokojący w swojej specyfice… Tak samo jej charakter, życie, biografia. Niepokoi i porusza.

Widzę że wielu ludzi pozytywnie, w podobnej nucie wypowiada się o tej książce – recenzję i opinie można przeczytać tutaj.

Samą książkę, można oczywiście kupić, o choćby tutaj – kurcze chyba zapiszę się do jakiegoś programu partnerskiego, skoro opisuje książki, to czemu nie miał bym ich polecać linkiem prostym… Zobaczymy…

Tymczasem tyle o książce. Naprawde warto przeczytać.

Tuning bloga.

Posted on 16th Marzec 2010 in Ciekawostki, Organizacyjne

Małe popraweczki – tuning bloga. Po pierwsze chmura tagów, to tak żeby złapać na szybko czego jest najwięcej, dla świeżej osoby oglądającej, jak również, dla mnie żebym wiedział w jakim idę kierunku.

Druga sprawa, za sugestią jakiegoś bloga PERDEVowego, żeby być w duchu social mediów, wrzuciłem przyciski pod wpisami, na różne serwisy żeby uprościć dzielenie się wiedzą. Ja używam tylko twittera, ale niektórzy używają różnych innych, teraz wystarczy kliknąć a wiedza popłynie.

Ostatnia, kosmetyczna niemal zmiana, to „related post” po prostu na końcu wpisu, będą po 3 linki do innych artykułów. Czasem warto coś jeszcze poczytać.

Generalnie mocno kosmetyczne zmiany, ale mam nadzieje że uproszczą trochę życie dla Was.

Ostatnią rzeczą jest przeniesienie z /blog/ do / a przeniesienie starej strony głównej / na /stara/ (rzuc okiem na link z boku). Całość mogłem rozwiązać jakimś rewritem, ale postanowiłem, że przerzuce fizycznie pliki, zmienie wpis base urla w blogu, a całe wpisy przejadą mi z page rankiem na nową stroną za pomocą jednolinijkowego rewrita:

RewriteRule ^blog(.*) http://piotr.lemiesz.pl$1 [R=301,L]

Który to mi grzecznie rozwiąże problem starych linków. Wygląda na to że wszystko działa tak jak chciałem.

Starą stronę będę metodycznie przerzucał na bloga, żeby w końcu ją wyłączyć tak naprawdę. Jak mówi brzytwa Ockhama – nie należy mnożyć niepotrzebnie bytów. Dzięki czemu kolejną rzecz mniej będę miał do obrabiania. A blog stał się moją stroną domową. Ciekawe kiedy przestane pamiętać o tym że kiedyś było to pod „/blog”…

comments: 1 » tags: ,

Nowy zwyczaj w 30 dni.

Posted on 10th Marzec 2010 in Ciekawostki, Dywagacje, Pomysły

Nie wiem jak po polsku jest habit, więc będę pisał o zwyczajach.

Jak zmienić swoje życie w 30 dni?

Zacznijmy od początku.

Kiedyś wymyślałem wspaniałe wyzwania: będę ćwiczyć codziennie, będę uczył się języków, będę… i tak dalej. Jednak szybko okazywało się, że albo mi się nie chce, albo całkiem źle podchodziłem do tematu i po krótkim czasie zupełnie odchodziła ochota, lub stwierdzałem, dalej w to nie brnę.

Lecz wtedy nie znałem metody. Dziś podzielę się z Wami cudownym przepisem.

Cudowny przepis.

Czytając wiele blogów z PERDEV, oraz kilka fajnych książek, zrozumiałem że należy do problemu podejść następująco:

  • Kaizenowo – czyli BARDZO małymi kroczkami, stawiając BARDZO małe kroczki. Wydaje się że jest to głupi pomysł, bo skoro coś robić, to raczej na maxa. Jednak gwałtowna zmiana, lub gwałtowne wejście w temat, spowoduje bardzo proste odrzucenie. To tak jak byś chciał od razu kąpać się pod zimnym prysznicem. Za pierwszym razem jest orzeźwiająco, ale za kilkoma następnymi po prostu zimno. Gdy jednak powoli zmniejszysz temperature, to po pewnym czasie osiągniesz swój cel.
  • Regularnie - czyli codziennie, określony czas. Po sobie widzę że wystarczy wyznaczyć codziennie 10 minut na cokolwiek, aby to w sobie wdrożyć. Co jednak z przerwami? Nic. Po prostu należy dalej kontynuować, a nie karać się i zastanawiać CO TERAZ?
    Warto też nie przekraczać czasu, co daje pewien smaczek, czekania na te 10 minut – bo 10 minut to całkiem mało…
  • Na określony czas – to właśnie te magiczne 30 dni z tytułu. Okazuje się że wystarczy 30 dni codziennie, 10 minut, aby wyrobić w sobie zwyczaj, zmianę, cokolwiek. Po tym czasie warto zrewidować – może już nie chcesz tego robić? Może warto głębiej wejść w temat? A może to co osiągnąłeś jest całkiem wystarczające.

Tyle. Wystarczy te rzeczy zastosować, a zwyczaj pozostanie głęboko zakorzeniony.

Moje doświadczenia

  1. Wczesne wstawanie - nie muszę wcześnie wstawać, ale postanowiłem – budzik mam codziennie na 6 przez 30 dni. Po 30 dniach sam się budzę o tej porze, i nawet nie za bardzo marudzę. Oczywiście, że nie jest to do końca możliwe ze względu na specyfikę tego, że gdy jestem mocno zmęczony, i późno się położę dzień wcześniej, to nie ma szans i jest to wybitnie nie zdrowo budzić się tak wcześnie, ale jednak mam ranki przedłużone, co pozwala mi na spokojne śniadaniowanie, i różne takie
  2. Pisanie - wydawało mi się że będzie trudno mi pisać przez 10 minut dziennie, jednak znalazłem fajny poradnik, wypisałem sobie pomysły, i pisałem. Na początku było ciężko, różne były problemy, później 10 minut okazywało się „jejku, jak to mało” ale dzięki temu, cały dzień myślałem w wolnych chwilach co napiszę przez te moje 10 minut… I na przykłąd – ten blog jest tego wybitnym przykładem – treści w tym czasie natworzyłem co niemiara względem tego co pisałem wcześniej. Bardzo mi się to spodobało, i kontynuuje ten zwyczaj. Trochę zmieniłem formę, ale to nie istotne, pisanie głęboko sobie zakorzeniłem.
  3. … oraz wiele innych

I ty możesz zmienić swoje życie !

Tym motywacyjnym tekstem zachęcam serdecznie do podejmowania trudów i walki. Warto jak to mówi „sekret” wiedzieć co się chce i podejmować „30 days commitment” bo przynosi to efekty, wcale nie dużym kosztem, a zyski z tego mogą być bardzo ogromne. 30 dni * 10 minut to jest 300 minut – 6 godzin z miesiąca na rzecz której wcześniej nie robiłeś. Może to malutko względem tych wszystkich godzin z miesiąca. Ale nie oszukujmy się – czy na pewno wszystkie wykorzystujesz tak jak byś chciał?

Skąd brać przepisy na fajne potrawy?

Posted on 6th Marzec 2010 in Ciekawostki, Pomysły
Kolejny wpis gościnny Agnieszki*

Jesteś w hipermarkecie. Już wiesz że zapomniałeś zrobić listy zakupów, a co gorsza nawet nie wiesz co chcesz zrobić jutro na obiad. Lub może nie jesteś w tak krytycznej sytuacji, ale nie wiesz skąd wziąć przepis na to co byś chciał zrobić…
Spróbujemy na to zaradzić!
Click here to read more.. »