Wykorzystuje się każdy jego najmniejszy kawałek. Liście, korę, korzenie*.
Bądź jak ono, każda najmniejsza część Ciebie może być wykorzystana. Nie trać ani chwili ze swojego życia.
Nie jest tak, jak z losem zwykłego drzewa że twój los jest zdeterminowany: zasadzą cie, rośniesz, później potną cie na deski. Nie. Los nie jest tak zdeterminowany, możesz wycisnąć go do cna, czasem wykorzystując swoje wady, a czasem swoje zalety.
Jesteś fryzjerem, lecz umiesz słuchać ludzi? Zostań wolontariuszem w domu starców.
Jesteś drwalem, ale masz wyczucie do precyzji, zostań zegarmistrzem.
Możliwości są nieograniczone, wyobraźnia nie zna granic. Bardzo szybko przekonasz się, że potrafisz jak drzewo, wypuszczać nowe gałęzie, rozpoznawać nowe kierunki.
Kiedyś nie wierzyłem w swoje różne umiejętności, wymyślałem różne wymówki żeby nawet nie sprówać. Później okazywało się, że wystarczyło spróbować, i droga stała otworem. Wcale nie mówie, że masz tu zmieniać swoje tory, przestawiać się diametralnie. Czasem wystarczy spróbować czegoś nowego i przekonać się że nie jest to co chciałbys robić.
Nie miej wymówek: oj jak chciałbym to zrobić, jak chciałbym być kimśtam. Po prostu to zrób.
* Nie jestem pewien czy rzeczywiście wykorzystuje się każdy namniejszy nawet kawałek. Może zmyśliłem. Ale powaga tego artykułu tego potrzebowała.
Wymyśliłem, trochę jako potrzebę chwili, postanowienie noworoczne 48 książek. Bardziej jako motywator, niż jako wyzwanie.
Lubie czytać książki, może kiedyś sam jakąś napiszę… ale, postanowiłem niedawno że będę wypożyczał 4 książki w bibliotece co miesiąc, i dzięki temu do końca roku przeczytam 48 książek.
Ten miesięczny termin to bardzo dobry motywator, ale same książki w sobie są idealnym motywatorem, bo pozwalają wzbogacać i zgłębiać wiedzę swoją i innych.
Niedawno przelatując przez jakieś blogi (czy tam blipy) trafiłem na akcję „52 ksiażki”. Okazuje się że ktoś wpadł na taki sam pomysł jak ja. (znowu). Fajnie wiedzieć, że nie tylko ja w swoim małym świecie, mam takie pomysły. Trochę nie wiem jaki to może mieć wymiar hmm, społeczny, bo raczej czytanie książek jest wydarzeniem mocno samodzielnym, a dzielenie wiedzą… hmm, trudno jest się podzielić wiedzą na temat. Do głowy przychodzi mi jedynie napisanie bez spojlerów o czym jest książka…
Chociaż, gdyby się tak zastanowić, to można pisać, czym akurat DLA MNIE jest ta książka, ale wtedy będzie to mocno niezrozumiałe dla kogoś innego.
Można też by agregować, wspólną bazą przeczytanych książek, gdzie każdy mógłby napisać, recenzję, opinie.. Swoje 3 słowa. Ciekawe czy takie strony istnieją?
Bardzo zdziwiłem się też, gdy przeczytałem, że są wytrychy na tą metodę. Człowiek to zacna istota, w każdym możliwym systemie poszukuje dziur. Chodzi o to, że można podjechać statystyki za pomocą czytania krótkich książek, dzięki czemu statystyki mocno wrosną.
Co jednak gdy przekroczymy, albo nie osiągniemy zamierzonego pułapu?
Pamiętajcie, książki czytacie dla siebie, a swoista granica jest tylko i wyłącznie motywatorem, i „batem” pozwalający na wytłumczenie swojej podświadomości, czemu akurat powinna skupić się na kierowaniu w tym kierunku, a nie innym.
Gdy ma się to stać sportem dla sportu, to raczej mija się to z celem, bo wystarczy kupić 52 książeczko-broszurki (może zacząć sprzedawać takie zestawy na allegro, he he) i je przeczytać, i stwierdzić: wypełniłem co miałem wypełnić.
A co daje mi czytanie książek?
Przede wszystkim przyjemność. Po drugie wzbogacają moją wiedzę. Czytając niektóre książki otwierają mi się oczy, na innych odkrywam w sobie różne emocje, jeszcze inne uświadamiają mi że warto je było przeczytać.
Łatwo jest popaść w „nieczytanie”, bo książka nie marudzi, nie narzeka że leży na półce zaniedbana. Ale jak dla mnie jest to jedyne tak przyjemne, nieabsorbujące źródło różnych informacji, którego nigdy nie opuszczę.
…Oczywiście o ile będę miał czas He, He.
A co to ten twitter? To po prostu stronka, gdzie można w 5 minut założyć konto, na które można wypisywać krótkie (jak SMS) wiadomości, które od razu pojawiają się na stronie.
W ramach eksperymentu i ja założyłem sobie konto na twitterze. Prosty proces kilku kliknięć. Nie to żebym zamierzał tam się przenosić, o-nie! Jednak czasem chcę umieścić linka, albo naprawdę krótką wiadomość, a tu nawet nie ma jak tego zrobić. Możliwe że nawet założę na blipie, żeby też powiększyć dostępność do różnych ludzi za pomocą krótkich wiadomości.
Profil dostępny pod adresem https://twitter.com/piotr_lemiesz więc zapraszam do czytania i oglądania. Nie zamierzam tam tracić czasu zbyt wiele, po prostu to najprostsze miejsce do umieszczania treści. Po prawej stronie jest ładny panelik który wyświetla 10 ostatnich wiadomości, więc nawet nie trzeba nigdzie zaglądać, bo można przeglądać tutaj na stronie te wiadomości.
Jestem też blisko postanowienia sobie 1 wpisu dziennie na mikroblogu, ale nie wiem czy mi sie uda. Zobaczymy, jeszcze tego sobie nie obiecuje.
Zatem, jeszcze raz, zapraszam tam też do czytania, czasem można będzie znaleźć tam ciekawe artykuły, którymi będę chciał się podzielić.
Dziś druga metoda zarobku na adwordsach.
Mniej czasochłonna niż poprzednia z datą śmierci opisana tutaj.
Nie jest ona mojego autorstwa, podzielił się nią z nami, Pan Karol Gajda na swoim blogu. Polecam artykuł.
Karol, opisywał to w kontekście zauważania okazji, ale też warto to skorelować po prostu z reklamą adwords.
Mianowicie, Karol ma konto w programie parnerskim sprzedaży biletów (o ile dobrze pamiętam do na hokej). Ten PP (program partnerski) daje mu jakiś procent od skierowanych klientów którzy kupią bilet.
„Tak i zapewne Karol ma całą infrastrukturę niszowych stron hokejowych” pomyślicie, albo że „stosuje na pewno wymyślne metody reklamy”.
Nie. Niespodzianką jest to, że Karol wykupił adwrodsy (reklamy w wynikach wyszukiwania google), na różne zwyczajne hasła, i skierował bezpośrednio na witrynę sprzedawcy biletów.
Pomysł jest tak banalnie prosty, ale i genialny w tej prostocie. Nie potrzebuje żadnej infrastruktury. Kompletnie żadnej, jedynie małej inwestycji w reklamy.
Karol pisał, że można mieć strone pośrednią ze statystykami, ale wcale nie ma takiej potrzeby, bo po prostu to jest mechanizm typu „szczęka aligatora” który działa dokładnie tak jak od niego oczekujemy.
Jak osiągnąć sukces w tym kierunku?
Wystarczy znaleźć taki prosty PP, z wysokim zarobkiem od transakcji, typu JumboJet, który jeśli sprzedamy nawet jedną sztukę, to przez rok nie będziemy musieli pracować. Trochę trywializuje, ale mechanizm działania tego interesu właśnie opiera się na identycznych założeniach.
Ja sam nie próbowałem, ale jestem na etapie poszukiwania odpowiedniego programu partnerskiego, i odpowiedniego produktu.
Fajnie też ten artykuł uświadamia, że proste rozwiązania, proste dochodowe interesy są wszędzie dookoła nas.
A czy u nas da się tak zrobić?
Tak, jako prosty przykład podam, program partnerski Mbanku, gdzie za założenie konta (aktywnego) dostaje się 30 złotych. Wyobraźmy teraz sobie reklame na haśle „jak założyć konto w mbanku” albo podobnym, a tu wyskakuje nasza reklama: „tutaj link do zakładania konta – wniosek online”. Tyle. Teraz sprytna tylko polityka cenowa w reklamowaniu, i wiara w to, że bedą klikały tylko osoby zainteresowane, i nic więcej nie musimy robić.
Nie pofatygowałem się aby poszukać więcej intratnych programów partnerskich, ale założę się, że dla jakiś specyficznych produktów, wcale nie tanich, uda się to znaleźć, teraz wystarczy tylko zrobić reklamę.
