Witaj zagubiony wędrowcze. zapraszam do czytania i komentowania. RSS'y (subskrypcja) tutaj:

Piotr Lemiesz - autor

Autor: Piotr Lemiesz,
Data wpisu: Czerwiec 8, 2009

Kategoria: Ciekawostki, Dywagacje


Tak.

Miałem tam konto. Zbierałem znajomych. I nagle, bez uprzedniego pożegnania, bez teatralnego harakiri, kliknąłem „usuń konto”.

I nastała ciemność.

Nie, no, żartuje. Oczywiście nic sie nie stało. Zostałem uraczony miłym komentarzem o tym, że nie będzie istniała możliwość przywrócenia profilu. No chyba że z backupu ;-)

Co mnie lekko zdenerwowało, to ekipa NK chciała zostawić sobie moje dane osobowe, pisząc że aby usunąć takowe, należy sie skontaktować i wyrazić publicznie na forum rynku publicznego w klewkach dolnych… Więc przebrnąłem przez nieprzyjazdne zaspy formularza kontaktowego, i wysłałem tikecik na usunięcie danych. Co ciekawe, musiałem jeszcze potwierdzić mailowo.

Widzę, że dane osobowe to smakowity kąsek, że tak bardzo musiałem się starać o ich wyczyszczenie.

Czemu to zrobiłem?

Bo mogę, bo zastanawiałem się od pewnego czasu nad tym, bo przestałem lubić tamto miejsce. Na początku wyrażałem swój zachwyt nad ideą – zresztą idea dalej mi się podoba, ale wykonanie niekoniecznie. A przedewszystkim byłem ciekawy jak to jest usunąć się z profilu społecznościowego.

Bo to też jest taki mechanizm psychologiczny, który powoduje wytworzenie w mózgu obwodu nagrodowego, który nagradza nas za klikanie i sprawdzanie i tym podobne, dzieki czemu rózne miejsca w internecie się wzbogacają na najniższych instynktach…

Także, farewell NK, a ja żegluje ku następnej przygodzie.

Poleć ten wpis:
  • RSS
  • PDF
  • Add to favorites
  • Wykop
  • Blip
  • Śledzik
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Pinger
  • Co-Robie.pl
  • Kciuk.pl
  • del.icio.us

Podobne artykuły:

  1. Czy i ja jestem w google?
  2. Witam goldenlajniowiczów!
  3. Mam konto na Twitterze.


1 Komentarz to “Usunąłem konto z „naszej klasy””

  1. Piotr pisze:

    Wpis po jakimś czasie – by autor.

    Nic zlego się nie stało. Jedynie same dobre sprawy – nie marnuje tam czasu.

Odpowiedz na to