Tak.
Miałem tam konto. Zbierałem znajomych. I nagle, bez uprzedniego pożegnania, bez teatralnego harakiri, kliknąłem „usuń konto”.
I nastała ciemność.
Nie, no, żartuje. Oczywiście nic sie nie stało. Zostałem uraczony miłym komentarzem o tym, że nie będzie istniała możliwość przywrócenia profilu. No chyba że z backupu ;-)
Co mnie lekko zdenerwowało, to ekipa NK chciała zostawić sobie moje dane osobowe, pisząc że aby usunąć takowe, należy sie skontaktować i wyrazić publicznie na forum rynku publicznego w klewkach dolnych… Więc przebrnąłem przez nieprzyjazdne zaspy formularza kontaktowego, i wysłałem tikecik na usunięcie danych. Co ciekawe, musiałem jeszcze potwierdzić mailowo.
Widzę, że dane osobowe to smakowity kąsek, że tak bardzo musiałem się starać o ich wyczyszczenie.
Czemu to zrobiłem?
Bo mogę, bo zastanawiałem się od pewnego czasu nad tym, bo przestałem lubić tamto miejsce. Na początku wyrażałem swój zachwyt nad ideą – zresztą idea dalej mi się podoba, ale wykonanie niekoniecznie. A przedewszystkim byłem ciekawy jak to jest usunąć się z profilu społecznościowego.
Bo to też jest taki mechanizm psychologiczny, który powoduje wytworzenie w mózgu obwodu nagrodowego, który nagradza nas za klikanie i sprawdzanie i tym podobne, dzieki czemu rózne miejsca w internecie się wzbogacają na najniższych instynktach…
Także, farewell NK, a ja żegluje ku następnej przygodzie.
Podobne artykuły:



Wpis po jakimś czasie – by autor.
Nic zlego się nie stało. Jedynie same dobre sprawy – nie marnuje tam czasu.