Dziś gipsowałem sufit. Nie robiłem tego wcześniej, chociaż teorię znam dokładnie, bo w końcu sam dom wybudowałem ;-). Ale wracając – chciałem się z Wami podzielić powodem gipsowania.
Ale najpierw, zdjęcie efektu pracy:

Te ciemniejsze (ze świeżości)
plamy u góry to nałożony przeze mnie gips.
Wracając do powodu gipsowania, to było nim nie trzymanie się gipsu. „Jak to ‘nietrzymanie’ ?” pomyślicie pewnie. Bardzo słusznie. Po prostu, chciałem zobaczyć jak trzyma się farba na suficie, obok miejsca gdzie widać że kiedyś było coś poprawiane, i zaczął odchodzić płatami gips z sufitu. No to mu pomogłem, no i sie zrobiło kurcze tego z dwa metry kwadratowe hehe.

Tu na zdjęciu zaznaczyłem obszar
działania (około 2-3 m kw.)
Gipsowanie szło sprawnie (prawie) bo jak mówiłem miałem podstawy teoretyczne, które na początku musiałem zbadać, a później wykorzystywać.
Wbrew pozorom też jakość, albo inaczej, marka zakupionego gipsu ma znaczenie. A przez chwile myślałem że to tylko taki piach ;-) A tu sie okazuje, np. pierwszy – gipsar chyba, to cały czas był rzadki, aż zaczął gęstnieć – a to powodowało że chlapałem. Później miałem innej firmy – rozmieszałem do takiej samej gęstości jak poprzedni – jednak ten po chwili zrobił się taki fajny – gęsty. Także warto próbować kilka, bo pewnie jak bym miał cały dom tak zagipsować, to miało by znaczenie jakiego używam.
Teraz gips grzecznie schnie, wieczorem spróbuje go wyrównać papierem ściernym, żeby było pięknie.
Ale i tak jest dobrze, że udało mi się to dziś zrobić, bo tak jak bym miał kilka dni robić takie małe coś to bym się zdołował, a tak już skończone. Pewnie po zdrapaniu troche papierem, okaże się że coś trzeba będzie poprawić. No ale nie całość ;-) Miejmy nadzieje.
Brak podobnych wpisów...


