Pod tym trywialnym pytaniem znajduje się pewien mój pomysł.
Mianowicie projekt zabawy geek’ów. Zabawy w programowanie, zabawy w „haxorzenie”. Wiele osób to kręci, a tu miały by te osoby możliwość wypróbowania się w „legalnej” zabawie w hakera.
Na czym miało by to polegać?
Proste – przynosisz swój komputer, podłączasz tylko do sieci, i do prądu. Do prądu jednak przez kabel z wyłącznikiem, który to wyłącznik jest podłączony do sieci komputerowej, tak że każdy komputer sieci ma do niego dostęp. I teraz najciekawsza rzecz: twój komputer musi obronić się przed wyłączeniem swojego wyłącznika, a zarazem próbować włamać się na inne komputery i włączniki, po to, aby je wyłączyć.
Ostatni włączony komputer na arenie wygrywa :-)
Dzięki temu komputery były by pozabezpieczane mądrze przez ludzi, wyłączniki jednak były by w jakiś sposób – jeszcze nie mam dokładnie przemyślanego sposobu – zabezpieczone, jednak na którego to jakość zabezpieczenia gracz nie miał by wpływu – no chyba ze była by możliwość przeprogramowywania hardware’u włączników.
Na takiej zasadzie by to działało. Każdy mógłby haxorzyć na maxa, czy to snifować hasła, czy to włamywać się na komputery stosując powszechne hasła, albo podszywać się pod wyłączniki, no normalnie miliony kombinacji.
Nie była by to napewno zabawa dla „dzieci neostrady”, ani nawet dla userów komputerów, tylko dla haxorów jak się patrzy. No może nie dla hakerów, bo oni by się tym nie bawili, jednak uważam że dla młodzieży chcącej poznać tajniki, dla studentów informatyki, i innych lekko „hacker oriented” ludzi, było by to ciekawe doświadczenie. I jakżesz widowiskowe, arena kilku kompów, cichnąca w miarę upływu czasu, na końcu najbardziej brzydki komputer wydawający piski radości z głośniczka systemowego :-)
Na koniec link do wiki gdzie pierwowzór, który może zmieniać się z upływem czasu, i napływem pomysłów.
pozdr, pl
Dziś chciałem opisać pewien algorytm który przyszedł mi do głowy.
Na początku znowu disaklajmer ;-). Nazwa bociani nie wzięła się stąd że akurat bociany tak robią. Chodziło mi o pewną analogię do natury w algorytmie wyszukiwania.
Algorytm bociani.
Czyli jak za pomocą jednobitowej informacji – lecenie za drugim bocianem, można się najeść ;-)
1. 2 bociany ruszają w przypadkowe miejsca na łowy
2. na następny dzień:
1. jeśli któryś bocian na poprzednim miejscu mało nazbierał, leci za drugim zakładając że ten drugi się najadł na poprzednim miejscu, i eksploatują je do końca aż przestaną się najadać
2. jeśli obydwa się najadły na swoich miejscach, wracają do nich i je eksploatują
3. jeśli żaden się nie najadł to nawzajem próbują lecieć jeden za drugim, co zauważając znów lecą w nowe przypadkowe miejsca
3. czynności się powtarzają
A teraz wytłumaczenie o co chodzi.
Załóżmy że mamy teren niejednorodnie obsiany żabami. Jeśli bocian wyląduje i będzie żerował na terenie z małą ilością żab to się nie naje.
Co jednak jeśli partner bociana znalazł bardzo dużo żab, bo wylądował w lokalnym maksimum żabim, gdyby leciał za nim drugi niedojedzony bocian ? Czy wtedy i on na tym lokalnym maksimum nie najadał by się, aż zjedzą wszystkie?
Nie zastanawiałem się czy miało by to sens dla większej ilości zwierząt.
Nie zakładam że jest to optymalny algorytm poszukiwania maksimum (i późniejszego eksploatowania go), ale wydaje mi się on lepszy od zwykłego przypadkowego latania i jedzenia przez bociany gdzie popadnie.
Nie zrobiłem symulacji, ale mogła by być ciekawa.
Moje przemyślenia o tej samej treści na wiki żeby nie zginęły w upływie czasu w blogu.
pozdrawian, fan bociana
pl