Czemu lubie blogi?

Posted on 13th Sierpień 2007 in Dywagacje

Dziś koniec serii głupich postów. Może nie głupich, a bez treściowych i bez tematowych jak te dwa ostatnie organizacyjne. Od dziś wracamy do skupienia, i regularności (na ile tylko będzię się dało).

Tyle tytułem wstępu. A teraz przejdzmy do konkretów.

Wydaje mi się, że najlepszym wyszczególnieniem poszczególnych zalet blogów będzie ich kolejne wymienienie.

  1. „Informacyjność”. Po pierwsze jest to super metoda przekazywania sobie wiedzy, informacji i innych spraw przez internet. Oprogramowanie blogowe, darmowe serwisy blogowe, pozwalają na darmowe i szybkie założenie bloga. Prostota użytku, poprostu wpisywanie notek, to jest to co czyni blog, nowoczesnym medium transferu informacji.
  2. „Subiektywność”. Tak, można postrzegać to również jako wadę, lecz jest to również zaleta. Czemu? Dzięki temu, wiedząc że wchodzisz na blog, to przeczytasz kogoś zdanie na dany temat. Jego poglądy, a nie obiektywną prawdę. Czasem gdy czytam „quazi-profesjonalne” strony które udają obiektywne, czuje się wprowadzony w błąd.
  3. „Wybiórczość” blog z definicji jest „o czymś”. Ma temat przewodni, ma coś co go charakteryzuje. Ten blog który czytasz, to jest zbiór moich myśli. No i wiadomo czego sie spodziewać. Gdzieś indziej blog zwariowanego dziecka neostrady „cZe pOkLiKaSh?”, i znów wiadomo czego sie spodziewać. Czyż to nie miłe że masz to czego możesz oczekiwać? Przecież to cud w dzisiejszym zmiszmaszowanym społeczeństwie.
  4. „Temporalność” Posty na bloga trafiają w skali czasu. Nie jest tak że wszystko jest na raz. Dzięki temu porcjuje informację docierającą do mojego mózgu. Nowe informację pojawiają się wraz z upływem czasu. Korzystając z RSS, mam to wszystko pod kontrolą i kiedy chcę dawkuję to co lubie.
  5. „Ogólnoświatowość”. W końcu to co mnie skłoniło do tworzenia bloga. Otwartość na cały świat, na cały internet. Każdy kto chce może czytać to co ja sobie grzecznie tu przed komputerkiem pisze, w najdalszym zakątku ziemi pojawi się to w 1,5 sekundy. I każdy z tej malutkiej ziemi może napisać mi komentarz, skontaktować się ze mną. Gdybym zdecydował jeszcze pisać po angielsku (nad czym gorąco się zastanawiam), ten tekst mógłby docierać do niemal wszystkich obywateli świata… Kuszące nieprawdaż?

Takie to pięć rzeczy lubie w blogach. Mają pewne swoje wady, które nie omieszkam ocenić, opisać w którymś z najbliższych postów tutaj. Lecz zalety blogów przykrywają parokrotnie ich wady, zatem zawsze będę pozytywnie się o tej formie wypowiadał.

Zalety powyżej przeze mnie opisane powyżej, skłoniły mnie właśnie do „otworzenia” bloga. Ciebie – mój drogi czytelniku też do tego gorąco zachęcam.

Tak też dojechaliśmy do końca notki, z mojej strony powiem, że zbliża się skromna rocznica – hmm, może nie rocznica, a pewien fakt odnośnie tego miejsca internetu – mojego bloga. Jak tylko się stanie, powiadomie Was o tym.

Tymczasem zapraszam ciągle,

wasz pl

comments: 0 »

Jak wyłączyć komputer ?

Posted on 3rd Sierpień 2007 in Pomysły

Pod tym trywialnym pytaniem znajduje się pewien mój pomysł.

Mianowicie projekt zabawy geek’ów. Zabawy w programowanie, zabawy w „haxorzenie”. Wiele osób to kręci, a tu miały by te osoby możliwość wypróbowania się w „legalnej” zabawie w hakera.

Na czym miało by to polegać?

Proste – przynosisz swój komputer, podłączasz tylko do sieci, i do prądu. Do prądu jednak przez kabel z wyłącznikiem, który to wyłącznik jest podłączony do sieci komputerowej, tak że każdy komputer sieci ma do niego dostęp. I teraz najciekawsza rzecz: twój komputer musi obronić się przed wyłączeniem swojego wyłącznika, a zarazem próbować włamać się na inne komputery i włączniki, po to, aby je wyłączyć.

Ostatni włączony komputer na arenie wygrywa :-)

Dzięki temu komputery były by pozabezpieczane mądrze przez ludzi, wyłączniki jednak były by w jakiś sposób – jeszcze nie mam dokładnie przemyślanego sposobu – zabezpieczone, jednak na którego to jakość zabezpieczenia gracz nie miał by wpływu – no chyba ze była by możliwość przeprogramowywania hardware’u włączników.

Na takiej zasadzie by to działało. Każdy mógłby haxorzyć na maxa, czy to snifować hasła, czy to włamywać się na komputery stosując powszechne hasła, albo podszywać się pod wyłączniki, no normalnie miliony kombinacji.

Nie była by to napewno zabawa dla „dzieci neostrady”, ani nawet dla userów komputerów, tylko dla haxorów jak się patrzy. No może nie dla hakerów, bo oni by się tym nie bawili, jednak uważam że dla młodzieży chcącej poznać tajniki, dla studentów informatyki, i innych lekko „hacker oriented” ludzi, było by to ciekawe doświadczenie. I jakżesz widowiskowe, arena kilku kompów, cichnąca w miarę upływu czasu, na końcu najbardziej brzydki komputer wydawający piski radości z głośniczka systemowego :-)

Na koniec link do wiki gdzie pierwowzór, który może zmieniać się z upływem czasu, i napływem pomysłów.

pozdr, pl

comments: 0 »

Algorytm bociani – wcale nie o rozmnażaniu.

Posted on 1st Sierpień 2007 in Pomysły

Dziś chciałem opisać pewien algorytm który przyszedł mi do głowy.

Na początku znowu disaklajmer ;-). Nazwa bociani nie wzięła się stąd że akurat bociany tak robią. Chodziło mi o pewną analogię do natury w algorytmie wyszukiwania.

Algorytm bociani.

Czyli jak za pomocą jednobitowej informacji – lecenie za drugim bocianem, można się najeść ;-)
1. 2 bociany ruszają w przypadkowe miejsca na łowy
2. na następny dzień:

1. jeśli któryś bocian na poprzednim miejscu mało nazbierał, leci za drugim zakładając że ten drugi się najadł na poprzednim miejscu, i eksploatują je do końca aż przestaną się najadać

2. jeśli obydwa się najadły na swoich miejscach, wracają do nich i je eksploatują

3. jeśli żaden się nie najadł to nawzajem próbują lecieć jeden za drugim, co zauważając znów lecą w nowe przypadkowe miejsca

3. czynności się powtarzają

A teraz wytłumaczenie o co chodzi.

Załóżmy że mamy teren niejednorodnie obsiany żabami. Jeśli bocian wyląduje i będzie żerował na terenie z małą ilością żab to się nie naje.
Co jednak jeśli partner bociana znalazł bardzo dużo żab, bo wylądował w lokalnym maksimum żabim, gdyby leciał za nim drugi niedojedzony bocian ? Czy wtedy i on na tym lokalnym maksimum nie najadał by się, aż zjedzą wszystkie?

Nie zastanawiałem się czy miało by to sens dla większej ilości zwierząt.

Nie zakładam że jest to optymalny algorytm poszukiwania maksimum (i późniejszego eksploatowania go), ale wydaje mi się on lepszy od zwykłego przypadkowego latania i jedzenia przez bociany gdzie popadnie.

Nie zrobiłem symulacji, ale mogła by być ciekawa.

Moje przemyślenia o tej samej treści na wiki żeby nie zginęły w upływie czasu w blogu.

pozdrawian, fan bociana

pl

comments: 0 »