Dziś króciutko, bo jestem lekko zmęczony.
Wszystkiego najlepszego dla Moniki i Marcina na nowej drodze życia! to na wstępie.
A teraz dwie rzeczy:
- Poprzednim postem przekroczyłem, 10 postów na blogu, czemu to jest tak istotne? Bo to jest ta „rocznica” o której pisałem wcześniej. Chodzi mianowicie o to, że posty powstałe 10 wpisów temu, zaczęły być archiwalne – znaczy znikają ze strony głównej. A czemu to takie istotne? A bo to wiadomo, zawsze „frontpage” ma największe znaczenie, a te pierwsze posty, jak to zwykle u dziewicy blogowej, może trochę bardziej testowe, trochę bardziej przestraszone co i jak. Nie to że sie wstydzę czy coś, bo są one przemyślane i w porządku, ale chodzi o taki smaczek, że teraz posty cały czas ku lepszemu i te 10 wyświetlanych, to zawsze będą te najlepsze. Wszystkiego najlepszego dla mła ;-)
- Dziś taki czilałtowy dzionek – dzionek w którym siadłem do kompa w konkretnym celu, bez włączania IM, muzyki, i innych rozpraszaczy, i zrobiłem co miałem zrobić produktywnie. To takie w sumie zwierzenie komputerocholika, że się poprawiam. Także nie martwcie się o mnie, jest coraz lepiej :)
No, a teraz żeby nie zaniżać poziomu kończę, i myślę ładnie dalej.
pozdrawiam, myśląc pl
Niektórzy w swoim życiu mają, jak prawie każdy dzisiejszy idoten-kamera autofocus. Prosty chiński układ wewnątrz swojego jestestwa.
Część ludzi jednak, nie znosi prowizorki, wylutowuje ze swojego życia taki trefny autofocus, zastępując go porządniejszym układem, albo wogóle przechodząc na całkowicie ręczne ustawianie ostrości.
Nie, nie zamierzam tutaj opowiadać o wyższości lustrzanek, nad idotenkamerami. Poprzez tą głęboko zakotwiczoną analogię chciałem przekazać pewną swoją myśl.
Nie jest to myśl nowa, nie jest to myśl odkrywcza. Jest ona często powtarzana, często przemyśliwiana.
O co chodzi zatem?
Focus – z angielska – skupienie, ostrość. Tego brakuje dzisiejszemu człowiekowi. Jak to? Że co niby, ludzie nie są skupieni? Nie, nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że tematyka dzisiejszego człowieka, a mówie to na własnym przykładzie i na ogólnie własnych przemyślaniach, tematyka jest bardzo rozedrgana. Niczym szum na taniej cyfrówce. Takie to rozedrganie jest pobudzane przez rozbujały konsupcjonizm, poprzez komercję rozdmuchaną przez marketing. To wszystko powoduje że nasz cel nie jest klarowny, jak tylko coś osiągniesz, to to co osiągnąłeś jest już niczym, musisz walczyć dalej o coś innego.
Przykład? Kup sobie najnowszy telewizor mega hiper ektoplazma el ci di. Zaraz jednak o ironio, obejrzysz na nim reklamę najnowszego osiągnięcia anty-blakłości i anty-zdechłych-kolorów telewizor, a gdzieszby tele, hiperwizor nowej generacji, ten twój wymarzony, jest już szajsem….
I tak bym mógł opowiadać we wszystkich kierunkach. Ludzie otaczają się sprzętem, otaczają się pragnieniami. Czy osiągają dzięki temu szczęscie? Nie wiem.
Czemu jednak o tym piszę? Ano, dlatego że, tak samo mój blog jest taki jakiś rozdmuchany, poli-tematyczny. Potrzebuje focusu. Przyznam się szczerze, że nie wiem czy czuje na tą chwile, taki focus w sobie. Mam wrażenie, że przyjęcie konwencji bloga prywatnego, wolno mi poruszać dowolne tematy, ale to powoduje że w sumie nie wiadomo czego się po Piotr Lemiesz Blog spodziewać… Tak to prawda. Google będzie miało lekkie problemy, bo np. jestem na pierwszym miejscu pod określeniem „wojownicy antymaterii” ale i na 4 miejscu na haśle „nisko przelatujące samoloty” heh, powinno być takie narzędzie ujednolicak-google… Aż sobie zapiszę żeby nie zapomnieć ;-)
Kończąć i puentując te rozdmuchane dywagacje, chodzi mi o to że potrzebuje skupić – sfokusować swoje wywody, dywagacje, czy jak to tam nazwać, do zwężenia, lub kurka jasna – do otworzenia nowego bloga :)
Zatem, fokusujmy nie używając taniej chińszczyzny
czego sobie i Wam życzę – pl
Odkąd tu się przeprowadziłem, zastanawiało mnie, czemu akurat tutaj przelatują samoloty, niemal równo nad balkonem. Wiedziałem że gdzieś w pobliżu jest lotnisko, ale nie spodziewałem się najgorszego. Tego:

Hmm, cóż tu widać? Duży niebieski iks to lotnisko, mały niebieski iks to mój dom. Linia czerwona – przedłużenie pasa startowego (lądowania). Samoloty podchodzą z kierunku mojego domu. Zdjęcie niezorientowane względem kierunków świata, przekrzywione.
Wykorzystałem zdjęcie satelitarne z wikimapii (stąd te prostokąty).
Trochę się przestraszyłem tym kursem „kolizyjnym”, trochę się ucieszyłem – to „znak od losu” mieć przyjemność zgrywać się z czymś w tak ogólnym chaosie (obiecuje że kiedyś to wytłumacze).
Czy to przeszkadza? Ja wiem, nie bardziej niż przejeżdżający cichy tir. Coś tam szumi w powietrzu, rzęźi itp. Ale nie jest to coś uporczywie hałaśliwego, możliwe też ze względu na to, że samoloty podchodzą do lądowania, i pewnie hamują, więc silniki im nie „wyją”.
Puenta: Trzeba mieć szczęście aby tak trafić pośród tylu miejsc we Wrocławiu gdzie mogłem trafić, nie? :)
szczęśliwy, pl
Post Scriptum.: Obiecuje że kiedyś wyślę zdjęcie nisko przelatującego samolotu.
Dziś koniec serii głupich postów. Może nie głupich, a bez treściowych i bez tematowych jak te dwa ostatnie organizacyjne. Od dziś wracamy do skupienia, i regularności (na ile tylko będzię się dało).
Tyle tytułem wstępu. A teraz przejdzmy do konkretów.
Wydaje mi się, że najlepszym wyszczególnieniem poszczególnych zalet blogów będzie ich kolejne wymienienie.
- „Informacyjność”. Po pierwsze jest to super metoda przekazywania sobie wiedzy, informacji i innych spraw przez internet. Oprogramowanie blogowe, darmowe serwisy blogowe, pozwalają na darmowe i szybkie założenie bloga. Prostota użytku, poprostu wpisywanie notek, to jest to co czyni blog, nowoczesnym medium transferu informacji.
- „Subiektywność”. Tak, można postrzegać to również jako wadę, lecz jest to również zaleta. Czemu? Dzięki temu, wiedząc że wchodzisz na blog, to przeczytasz kogoś zdanie na dany temat. Jego poglądy, a nie obiektywną prawdę. Czasem gdy czytam „quazi-profesjonalne” strony które udają obiektywne, czuje się wprowadzony w błąd.
- „Wybiórczość” blog z definicji jest „o czymś”. Ma temat przewodni, ma coś co go charakteryzuje. Ten blog który czytasz, to jest zbiór moich myśli. No i wiadomo czego sie spodziewać. Gdzieś indziej blog zwariowanego dziecka neostrady „cZe pOkLiKaSh?”, i znów wiadomo czego sie spodziewać. Czyż to nie miłe że masz to czego możesz oczekiwać? Przecież to cud w dzisiejszym zmiszmaszowanym społeczeństwie.
- „Temporalność” Posty na bloga trafiają w skali czasu. Nie jest tak że wszystko jest na raz. Dzięki temu porcjuje informację docierającą do mojego mózgu. Nowe informację pojawiają się wraz z upływem czasu. Korzystając z RSS, mam to wszystko pod kontrolą i kiedy chcę dawkuję to co lubie.
- „Ogólnoświatowość”. W końcu to co mnie skłoniło do tworzenia bloga. Otwartość na cały świat, na cały internet. Każdy kto chce może czytać to co ja sobie grzecznie tu przed komputerkiem pisze, w najdalszym zakątku ziemi pojawi się to w 1,5 sekundy. I każdy z tej malutkiej ziemi może napisać mi komentarz, skontaktować się ze mną. Gdybym zdecydował jeszcze pisać po angielsku (nad czym gorąco się zastanawiam), ten tekst mógłby docierać do niemal wszystkich obywateli świata… Kuszące nieprawdaż?
Takie to pięć rzeczy lubie w blogach. Mają pewne swoje wady, które nie omieszkam ocenić, opisać w którymś z najbliższych postów tutaj. Lecz zalety blogów przykrywają parokrotnie ich wady, zatem zawsze będę pozytywnie się o tej formie wypowiadał.
Zalety powyżej przeze mnie opisane powyżej, skłoniły mnie właśnie do „otworzenia” bloga. Ciebie – mój drogi czytelniku też do tego gorąco zachęcam.
Tak też dojechaliśmy do końca notki, z mojej strony powiem, że zbliża się skromna rocznica – hmm, może nie rocznica, a pewien fakt odnośnie tego miejsca internetu – mojego bloga. Jak tylko się stanie, powiadomie Was o tym.
Tymczasem zapraszam ciągle,
wasz pl