Sierpień 23, 2007

Ciekawostki, Linux

(No comments)

Błędy młodości.

Kiedyś myślałem że linuxy są tworzone przez pasjonatów, bo jak to możliwe żeby ktokolwiek tworzył oprogramowanie, marketing, wszystko za całkowitą darmochę.

Później, gdy dowiedziałem się że istnieją dystrybucje robione przez firmy, to odrazu w głowie widziałem dystrybucje w empiku za kilkadziesiąt złotych, i myślałem że to jest główny zysk tej firmy.

Myliłem się jednak – moje myślenie było komunistyczne.

Jak jest naprawde?

Ze znanych mi dystrybucji, debian jest tworzony przez pasjonatów. Jego wewnętrzna „decentralizacja” i atomowość, zapewnia taką możliwość, i czyni z niego w miarę spójną i dobrą dystrybucję.

Jednak większość pewna część dystrybucji, jest tworzona przez firmy. Część rzeczywiście sprzedaje swoje produkty. Jednak na przykładzie Ubuntu, który stworzyła firma bodajże Canonical, działa to trochę inaczej.

Darmowość ubuntu.

ubu_na_cebit.jpg

Stoisko ubuntu na targach Cebit 2007

Na początku to pewnie wiązało się z kosztami, ale sądzę że nie były one takie ogromne, w szczególności że może jest to duża firma, z wizjonerskim podejściem. Zatem, Canonical stworzyło dystrybucję, oparła ją na debianie, jakieś tam swoje smaczki dodała. No i w tym momencie zaczęła się prawdziwa część „darmowości”. Cała ta otoczka, że to jest darmowe, że to jest takie wspaniałe, drukowanie pudełek, rozdawanie płyt, tworzenie „społeczności” rozreklamowało ten system. Tak napędzona machina, zaczęła przynosić zyski.

Z czego te zyski? A tu supporcik, a tu wdrożonko, a tu dostosowanie, a to darmowa reklama w każdym możliwym miejscu. W życiu nie słyszałem o Canonical, a tu nagle przy okazji ubuntu już wiem. Pewnie gdybym miał wybrać pomiędzy tą a inną firmą przy zakupie np. komputera, zasugerował bym się marką i wybrał canonical.

Patrząc z drugiej strony, wkład włożony w zrobienie dystrybucji, zostaje również popychany dalej przez użytkowników którzy coś tam dokładają od Siebie itp.

W ramach puenty.

To co jest darmowe, wcale nie musi oznaczać że nie przyniesie to zysków. Mógłbym podawać przykładów mnóstwo. Wystarczy zagłębić się w tematykę marketingu partyzanckiego – to działa na podobnej zasadzie. Także biznes każdego z nas, może zyskać na nieszablonowych pomysłach, podejściu „darmowym”, co serdecznie polecam.