Index ¦ Archives ¦ Atom

10000h

Przy okazji wielu tekstów perdevowych (rozwojowych), pojawia się magiczna wartość 10000h. Licząc 5h dziennie, daje to 2000 dni. Dla okrągłości 6 lat.

Sporo, prawda?

Ale o co właściwie chodzi z tymi 10000h?

Więc, tak jak ja to rozumiem, istnieje hipoteza, ze po 10000 godzin poświęconych danemu tematowi, przechodzimy w faze "mastera" - tego zakresu. Zupełnie nie ważne w tym rozważaniu jest jaki to zakres. Czy tworzenie, odtwarzanie, czy inna dziedzina nauki. Po prostu po przekroczeniu jakiejś bariery wejścia w temat, oraz zagłębianiu się coraz bardziej w dany temat, osiągamy sukces. Ciekawy temat - to co się dzieje w tak zwanym międzyczasie (do osiągniecia tej magicznej bariery), oraz co się dzieje po przekroczeniu parokrotnym - ale to pozostawie wam do zastanowienia ;-)

Czy to jednak prawda?

Wg mnie pierwsze automatyczne skojarzenie, żę po tak długim czasie, to trzeba być mistrzem tego zakresu - i tu się absolutnie z tym zgodzę.

Z drugiej strony - czy to jest wystarczająca ilość czasu? I tu z przekonaniem też odpowiadam - TAK!, to bardzo dużo czasu na zgłebianie core'a, jak i pobocznych aspektów.

Czy to u mnie zadziałało?

Ha, tak. Jakieś 26 lat temu (łosz kurde, wlasnie to policzyłem. 26 lat dammit) pierwszy kontakt z komputerem, potem różne wariacje, czasem konsumpcyjne, czasem mniej lub bardziej twórcze. Potem uczelnia. Razem dało to kilka tysięcy.

Dało jakieś zarzewie umiejętności. Potem prawdziwe 10k godzin nad dosyc wąskim zakresem, dało pełną specjalizacje.

Teraz twierdze i powtarzam ze reguła 10k godzin działa. I nie ma żadnych skrótóœ.

© Piotr Lemiesz.